14.09.2010

Prawo Parkinsona

Janusz Korwin-Mikke: W PROSTYM ZWIERCIADLE

"Gazeta Wyborcza" redagowana jest przez osoby nad podziw zazwyczaj oczytane. Nic dziwnego, że p. Bartosz Węglarczyk robi w programie "MILIONERZY" furorę jako ekspert.

I oto okazało się, że p. Węglarczyk nie wie, kto jest autorem prawa o nieuchronnym wzroście liczby urzędników.

Eseje "profesora" Cyryla N. Parkinsona, doradcy baronessy Małgorzaty Thatcherowej, wydrukowane w Polsce przez partyjną "Naszą Księgarnię" podczas odwilży1956 roku, były biblią każdego inteligenta za PRL. Opozycja polityczna nieustannie się do nich odwoływała. Nawet "ciemniaki" z PZPR je znali.

Myślałem, że kto nie słyszał o "Prawie Parkinsona", nie może mówić o polityce.

Okazuje się, że dzięki reżymowej edukacji, telewizji i d***kracji weszliśmy w Epokę takiej Ciemnoty, że nawet to jest możliwe!

Cóż: euro-kracja, podobnie jak partyjniacy, musi Parkinsona nienawidzieć. Ale przecież dziś nie ma cenzury?

Tylko wszystko zagłusza natłok BZDUR.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz