13.08.2010

Dobrość ojczyzny

Jan Pietrzak: JAK W KABARECIE

Nasz świeży Prezydent nie mógł w dniu zaprzysiężenia obejść się bez wpadki. Musi się trzymać swego stylu. Toteż zapewnienie przed połączonymi siłami Sejmu i Senatu, że "dobrość ojczyzny" będzie mieć na względzie, traktować możemy z przymrużeniem oka. Jest to głupstwo mniejszego kalibru niż wycofanie Polski z NATO, zapisanie Norwegii do Unii Europejskiej, czy wydobywanie gazu z kopalni odkrywkowej, o czym plótł w kampanii wyborczej...

Z tym, że dyżurni eksperci, służbowi lingwiści powinni jednak narodowi wytłumaczyć, czego mamy się spodziewać, jeżeli "dobro ojczyzny" nie będzie przez prezydenta respektowane, lecz niewiadoma "dobrość". Takiego pojęcia do tej pory nie znaliśmy. Może to jakiś skrót myślowy, np. "kość dobroci" lub poetycka metafora "liść dobra". W odwiecznej walce dobra ze złem powinniśmy wiedzieć, po której stronie znajduje się nasz prezydent. Skoro w Słowniku języka polskiego nie istnieje słowo "dobrość", prosimy o urzędową wykładnię, na co możemy liczyć. Profesorowie Bralczyk i Miodek - stańcie do apelu!

Oczywiście, traktując sprawę na luzie, potocznie, rozumiemy, że było to banalne przejęzyczenie. Problem w tym, że wypowiadana przez prezydenta formuła zapisana jest w konstytucji, a przysięga ma wymiar historyczny i formalnoprawny.

Tak więc sprawa ma charakter zasadniczy, jak zasadnicza jest ustawa zwana konstytucją, którą wystarczy wziąć do ręki, by się tego dowiedzieć. A może nie "wziąć", lecz "wziąść"? Taka wymowa to stosowany w Budzie Ruskiej regionalizm i stąd pewnie upodobanie pana prezydenta do końcówki "ść". Nie chodzi w tej sprawie o szczególny puryzm językowy. Na ogół ludzie mówią niechlujnie, byle jak... Przy naszym szkolnictwie to zrozumiałe. Bywają jednak okoliczności wyjątkowe, w których należy "odpowiednie dać rzeczy słowo". Jeżeli przysięgowa pomyłka prezydenta nie jest ważna, to znaczy, że litera prawa w Polsce nie jest ważna! I to by się zgadzało z powszechnym odczuciem...

Pocieszać się można, że jaka prezydenckość, taka przysięgłość, jaka rządowość taka prawość, a poza tym żałość, marność i koszmarność... Otwiera się pole do wielu zabawnych igraszek językowych. Powstaną też zapewne stosowne hasła i piosenki... Nie ma wolności bez dobrości! Dobrość ci wszystko wybaczy! Zgodaść buduje! Ech, wsiąść do pociąguść byle jakiegość... i odjechaść gdzieść dalekość, bo przyjdzie nam tu chybaść niedługość zwariowaść od tegość wszystkiegość!

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Jozef Myjak
2010-09-19 19:44:59

Panie Janie, aeluje o pogodzenie sie z przegrana w "konkursie na Prezydenta" i miast ciaglego wylewania zolci, przynajmniej proby nawiazania do dobrygo kiedys poczucia humoru. Stan obecny zaczyna byc zalosny.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz