Z tym, że dyżurni eksperci, służbowi lingwiści powinni jednak narodowi wytłumaczyć, czego mamy się spodziewać, jeżeli "dobro ojczyzny" nie będzie przez prezydenta respektowane, lecz niewiadoma "dobrość". Takiego pojęcia do tej pory nie znaliśmy. Może to jakiś skrót myślowy, np. "kość dobroci" lub poetycka metafora "liść dobra". W odwiecznej walce dobra ze złem powinniśmy wiedzieć, po której stronie znajduje się nasz prezydent. Skoro w Słowniku języka polskiego nie istnieje słowo "dobrość", prosimy o urzędową wykładnię, na co możemy liczyć. Profesorowie Bralczyk i Miodek - stańcie do apelu!
Oczywiście, traktując sprawę na luzie, potocznie, rozumiemy, że było to banalne przejęzyczenie. Problem w tym, że wypowiadana przez prezydenta formuła zapisana jest w konstytucji, a przysięga ma wymiar historyczny i formalnoprawny.
Tak więc sprawa ma charakter zasadniczy, jak zasadnicza jest ustawa zwana konstytucją, którą wystarczy wziąć do ręki, by się tego dowiedzieć. A może nie "wziąć", lecz "wziąść"? Taka wymowa to stosowany w Budzie Ruskiej regionalizm i stąd pewnie upodobanie pana prezydenta do końcówki "ść". Nie chodzi w tej sprawie o szczególny puryzm językowy. Na ogół ludzie mówią niechlujnie, byle jak... Przy naszym szkolnictwie to zrozumiałe. Bywają jednak okoliczności wyjątkowe, w których należy "odpowiednie dać rzeczy słowo". Jeżeli przysięgowa pomyłka prezydenta nie jest ważna, to znaczy, że litera prawa w Polsce nie jest ważna! I to by się zgadzało z powszechnym odczuciem...
Pocieszać się można, że jaka prezydenckość, taka przysięgłość, jaka rządowość taka prawość, a poza tym żałość, marność i koszmarność... Otwiera się pole do wielu zabawnych igraszek językowych. Powstaną też zapewne stosowne hasła i piosenki... Nie ma wolności bez dobrości! Dobrość ci wszystko wybaczy! Zgodaść buduje! Ech, wsiąść do pociąguść byle jakiegość... i odjechaść gdzieść dalekość, bo przyjdzie nam tu chybaść niedługość zwariowaść od tegość wszystkiegość!
Jozef Myjak
2010-09-19 19:44:59
Panie Janie, aeluje o pogodzenie sie z przegrana w "konkursie na Prezydenta" i miast ciaglego wylewania zolci, przynajmniej proby nawiazania do dobrygo kiedys poczucia humoru. Stan obecny zaczyna byc zalosny.
Odpowiedz »
Dodaj komentarz