2012

19

V

W szarej strefie

Barbara Rotter–Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Z tyłu na lustrze, a raczej toaletce z lustrem, wypisane były "święte adresy”. Takie, których, w razie nagłej potrzeby, nie trzeba by szukać w jakichś notatnikach i innych papierach.

więcej »

2012

12

V

Kanty z kontami

Barbara Rotter–Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Mój znajomy, mieszkający od wielu lat we Włoszech, dostał ostatnio e–maila, z informacją, że jeśli nie wpłaci sporej sumy na podane konto, jego komputer zostanie zablokowany, a wszelkie dane – utracone.

więcej »

2012

5

V

Pół roku laby?!

Barbara Rotter–Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Przy okazji dobiegającego końca najdłuższego tegorocznego weekendu, który dla wielu osób jest dłuższy od całego tygodnia, zaczęłam się zastanawiać, ile dni w roku pracujemy zawodowo.

więcej »

2012

28

IV

Praca domowa

Barbara Rotter–Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Tym razem nie chodzi ani o szkolne zadania do odrobienia, ani o codzienne zajęcia, bez których żaden dom i rodzina nie mogłyby funkcjonować, w rodzaju sprzątania, prania, gotowania itp.

więcej »

2012

21

IV

Koński ogon

Barbara Rotter-Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

W koński ogon czesałam się, będąc w podstawówce i w liceum – tak mniej więcej pół wieku temu. Fryzura była wszechobecna, co sprawdzić łatwo na filmach z końca lat 50. – krótkie, marszczone spódnice, obcisłe bluzeczki, końskie ogony i szalony wywijaniec na parkiecie, czyli rock and roll – to wizytówka z tamtych czasów.

więcej »

2012

14

IV

Urszulka ma laptop...

Barbara Rotter-Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Moja 65-letnia szwagierka jakiś czas temu zaopatrzyła się w laptop. Jak Pan Bóg przykazał, a możliwości pozwoliły – kupiła go na raty, łącznie z internetem. Przez kilka miesięcy nowe urządzenie nie było specjalnie eksploatowane, bo stwarzało więcej problemów, niż dawało satysfakcji. Ale „przyszła koza do woza”.

więcej »

2012

7

IV

Nasze tęsknoty

Barbara Rotter-Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Wielkanoc nigdy nie była moim ulubionym świętem. W najwcześniejszym dzieciństwie pewnie dlatego, że nie towarzyszyła jej choinka i prezenty, a później – że szkolne ferie były krótsze niż te zimowe. A poza tym nie było już ani tak rodzinnie, ani uroczyście i radośnie jak w Boże Narodzenie. Był natomiast Wielki Piątek ze swoim konkretnym tragizmem, który działał na dziecięcą wyobraźnię silniej niż świąteczna niedziela ze Zmartwychwstaniem Chrystusa.

więcej »

2012

31

III

Powrót tradycji

Barbara Rotter-Stankiewicz: ZA MOICH CZASÓW

Niedziela Palmowa…Nie pamiętam z dzieciństwa niczego szczególnego, co wiązałoby się z tym dniem, poza czytaną wtedy Ewangelią.

więcej »