Wystarczyło, by pasażer spod Ciężkowic, jadąc pociągiem Kraków-Tarnów-Rzeszów, na chwilę opuścił przedział, aby jakiś rabuś natychmiast skorzystał z okazji. Ukradł z torby dokumenty, 200 zł i kartę bankomatową.
"Wybieram kolej" to hasło w kampanii, w której sławni ludzie zachęcają do korzystania z tego środka lokomocji. Tylko że nie wiemy, o którą kolej w tej reklamie chodzi. O tę z kategorii InterCity, Warszawa - Berlin, Kraków - Wiedeń lub podobne, czy o każdą kolej. A więc również prowincjonalną, z Tarnowa do Bogumiłowic na przykład albo z Brzeska do Biadolin.
Bo kolej i kolej - w Polsce - to nie to samo. Są już szybsze, pachnące expresy, ale większość to zapuszczone, obskurne składy, w których grasują złodziejaszki. Jedno łączy nasze pociągi: wszystkie się spóźniają.
Być może trzeba wybierać tę kolej, którą podróżują sławni ludzie, bo może tylko tę mają oni na myśli. Resztę kolei chętnie wybiorą pociągowi złodzieje.
Brak komentarzy
Dodaj komentarz