22.09.2010

Gołąbek niepokoju

Wiesław Ziobro: BEZ NARKOZY

W ostatnie słoneczne dni, ale w inne także, na pl. Sobieskiego w Tarnowie zbiera się chmara gołębi. Jak zwykle, od lat, są w tym miejscu dokarmiane i dlatego im tutaj spieszno.

Dokarmianie gołębi w wielu miastach Polski, o Krakowie nie wspominając, ma długą tradycję. Tradycja się zakorzeniła, ale są już miasta - w Polsce i na świecie - które podjęły z nią walkę. Na myśl przychodzi mi zwłaszcza historia pewnego fryzjera z Żar (Lubuskie), o którym czytałem chyba rok temu. Otrzymał on mandat za dokarmianie gołębi przed swoim zakładem. Otrzymał dwa razy - na łączną kwotę 500 zł - bo za pierwszym razem nie podporządkował się prawu.

A prawo w niektórych miastach zabrania dokarmiać gołębie. Ptasie odchody w zmasowanej ilości zanieczyszczają place, niszczą elewacje budynków i lakier na samochodach, szkodzą alergikom. Gołębie to dzikie ptaki i umieją wykarmić się same.

W Tarnowie gołębie wciąż mają łatwe życie, bo mają łatwy kęs. Chyba że właściciele odnowionych w centrum kamienic stracą do ptaków cierpliwość i do ich karmicieli. I może wtedy wpłyną na zmianę prawa w mieście, gdyż nie będą chcieli dopłacać do tradycji. W Żarach jako pierwszy dopłacił fryzjer. Za karę.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz