Kiedyś wszystko było jasne. Sezon grzewczy był sterowany centralnie. Wszyscy wiedzieli, kiedy się on zaczyna i kiedy kończy. Na ogół zaczynał się 1 października, co przy obecnych szaleństwach klimatu mogłoby być bardzo ryzykowne. Był też taki warunek ogrzewania: trzy kolejne dni, w których o godzinie 19 temperatura spada poniżej 10.
Gdyby teraz stosować ów warunek, to w tym roku sezon grzewczy powinien rozpocząć się już 2 września, po trzech kolejnych zimnych wieczorach. Proszę zauważyć, jaki stabilny był kiedyś klimat. Łatwo dał się zamykać w pewne ramy i z rzadka z tych ram się wydostawał. Chłodno robiło się zgodnie z kalendarzem.
A w wolnym kraju sezon grzewczy już nie jest zarządzany z Warszawy. Każdy zarządza nim według swych potrzeb i upodobań. W końcu, po wielu latach, wolność odzyskał także kaloryfer.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Brak komentarzy
Dodaj komentarz