11.06.2011

Jeździć na rowerze i przeżyć...

Krakowski Malkontent: MIASTO W (BEZ)RUCHU

Sezon rowerowy w pełni. Na ulicach miast, ale także poza nimi, można zaobserwować coraz więcej rowerzystów – powiem więcej – na drogach rowerowych robi się już dość ciasno. Widać, że rower staje się w Polsce coraz bardziej popularnym środkiem transportu i w związku z tym rośnie również zagrożenie spowodowania wypadku z udziałem kierujących rowerami.

Fot. Ingimage

Zagrożenie to jest całkiem spore, jeśli poobserwuje się wzajemne relacje rowerzystów, pieszych i kierowców.  Widać tu z jednej strony ewidentną walkę, a z drugiej totalny chaos. Nikt nie ma specjalnej ochoty na stosowanie się do jakichkolwiek przepisów związanych z poruszaniem się po drodze - piesi korzystają z przejazdów i dróg dla rowerów, cykliści przejeżdżają przez chodniki i przejścia dla pieszych, pomimo obecnego obok przejazdu stworzonego specjalnie dla nich, a wielu kierowców z niechęcią ustępuje pierwszeństwa rowerzystom tam, gdzie użytkownicy dwóch kółek to pierwszeństwo naprawdę mają, chociaż akurat tutaj można już zauważyć pewną poprawę.

Na drogach rowerowych między samymi rowerzystami również trwa walka, podobnie jak na ulicach pomiędzy kierowcami. Zdarzają się już nawet przypadki czołowego zderzenia rowerzystów na pustej drodze rowerowej - trudno, żeby do nich nie dochodziło, skoro niejeden delikwent zamiast myśleć również o innych, porusza się lewą stroną zamiast prawej, albo jedzie zygzakiem i to niekoniecznie po spożyciu alkoholu...

Rowerzyści nie są ulubioną grupą innych użytkowników dróg - nie lubią ich ani piesi, ani kierowcy. Wystarczy spacer po Krakowie, aby nie mieć wątpliwości, skąd ta niechęć się bierze. Coraz więcej reguł i przepisów drogowych jest przez rowerzystów ignorowanych. Przejawia się to jazdą na czerwonym świetle, traktowaniem przejścia dla pieszych jak zwykłej drogi po której można sobie swobodnie jeździć, poruszaniem się pod prąd, czy też jazdą lewą stroną drogi rowerowej (co byłoby pewnie nader właściwe, gdyby tylko dany osobnik zdecydował się zamieszkać na terenie Wysp Brytyjskich). Na chodnikach i ciągach pieszo-rowerowych, gdzie to jednak pieszy ma pierwszeństwo, rowerzyści jadą jak szaleni z nikim się nie licząc. Wolna amerykanka jest chyba jedyną zasadą gry pod tytułem „byle szybko do celu”. Co prawda istnieje także grupa użytkowników dróg, która trzyma się reguł, ale również oni, pomimo że poruszają się zgodnie z przepisami, mogą zostać poszkodowani.

Mówi się, że to rowerzysta na drodze nie jest w ogóle przewidywalny, a jednak często zdarza się, iż tak kierowcy, jak i piesi niewiele cyklistom w tym zakresie ustępują. Problemem rowerzystów jest, według mnie, określenie własnej tożsamości. Wydaje mi się, że czują się kierowcą i pieszym jednocześnie. Jak się to objawia? Bywa, że rowerzysta jedzie ulicą, ale gdy  droga nie prowadzi tak, jak on by sobie tego życzył, nagle skręca i przejeżdża przez przejście dla pieszych na chodnik znajdujący się po drugiej stronie ulicy. W pewnym momencie czuł się na równi z kierowcami, ale sytuacja na drodze na tyle się zmieniła, że bez wahania uznaje, że wygodniej mu będzie wejść w rolę pieszego, nadal jadąc jednak na rowerze – pytanie brzmi czy „jego” wygodniej to również i przejrzyściej i bezpieczniej dla innych uczestników ruchu, w tym dla niego samego. Brakuje tutaj całkowicie konsekwencji. Albo jest się pieszym, albo rowerzystą. Rowerzysta pieszym staje się w momencie, kiedy zsiądzie z roweru i zacznie go prowadzić – wtedy i tylko wtedy.

Pieszych najbardziej irytuje jazda rowerzystów po chodniku. Czy wobec tego fakt, że ci piesi chadzają drogami dla rowerów, a właściwie się po nich pałętają, wynika z bezmyślności czy ze złośliwości? Część pieszych drogi rowerowe traktuje tak samo jak chodniki, a rowerzyści chodniki jak drogi rowerowe. O ile częściej można spotkać sytuację, że chodnik jest, a drogi rowerowej brak, to jednak obok drogi rowerowej chodnik prawie zawsze jest. Dlaczego więc pieszy wybiera wówczas drogę rowerową?

Dolny poziom Ronda Mogilskiego w Krakowie stanowi doskonały przykład tego, że piesi całkowicie ignorują przejazdy dla rowerzystów, a ciągi rowerowe traktują jak formę skrótu, która i tak drogi znacznie nie skraca. Jednak niektórzy rowerzyści jeżdżą tutaj również całkiem dowolnie, nie kierując się drogą rowerową, ale jedynie swoją wygodą. I piesi i rowerzyści czują się usprawiedliwieni swoim postępowaniem, bo przecież skoro tamci nie trzymają się reguł, to my również nie będziemy. I niby wszystko gra, ale często niewiele brakuje, by doszło do kolizji, czy poważniejszego wypadku.

Bardzo niebezpieczne jest także, kiedy cykliści swoje niewłaściwe postępowanie tłumaczą... brakiem odpowiedniej infrastruktury. Wiem co czują, bo sam jestem rowerzystą, jednakże jako pieszego irytuje mnie rowerzysta na zatłoczonym przejściu dla pieszych.

Niechęć kierowców do rowerzystów wytłumaczyłbym natomiast specyficzną postawą jednych kierowców do drugich. Wyraża się to takim podejściem: „każdy kto jedzie wolniej niż ja to łamaga, a każdy kto mnie wyprzedza to idiota i wariat”. Rowery należą do pojazdów, które poruszają się wolniej od samochodów, ale w korkach rower zawsze wygra. A zatem w oczach kierowców rowerzyści to zawalidrogi utrudniające jazdę, albo cwaniaki, które chyżo pomykają obok, kiedy trafi się korek. Coś takiego nie każdego ego potrafi znieść.

Śmiem twierdzić, że jeśli ten chaos związany z ruchem rowerów będzie postępował, to dołączając brawurę, brak znajomości przepisów, czy też ich ignorowanie i niestosowanie się do żadnych reguł, a także coraz większą ilość cyklistów, to nie tylko rowerzyści, ale i piesi powinni zacząć myśleć o noszeniu kasku ochronnego – dla własnego bezpieczeństwa...

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz