31.07.2010

Anielska cierpliwość

Krakowski Malkontent: MIASTO W (BEZ)RUCHU

Kraków się dusi. Częściowo winą za to można obarczyć remonty w mieście, a te najczęściej lubią się przeciągać i rzadko kiedy jakikolwiek termin zakończenia inwestycji jest dotrzymywany.

Przykład? Proszę bardzo - TUTAJ.

Z góry już można założyć, że dana budowa potrwa znacznie dłużej, niż planowano. Jednak i bez remontów najbardziej krytycznym okresem jest zawsze czas przed długim weekendem, świętami, początkiem wakacji. Wówczas o sprawnym poruszaniu się po mieście można zapomnieć. Przejechanie samochodem 500 metrów może zająć nawet 20 minut. Stoją Aleje Trzech Wieszczów, ulice Konopnickiej, Dietla, Św.Gertrudy, Kapelanka, Czarnowiejska i ulice do nich prowadzące... Lista miejsc, gdzie odbywa się płynna jazda byłaby znacznie krótsza, o ile one w ogóle istnieją.

Niektórzy kierowcy chętnie zrezygnowaliby z samochodu i przesiedli się do komunikacji zbiorowej, ale ta nie tylko nie zapewnia sprawnego poruszania się po mieście, ale ma ograniczoną pojemność. Co to za przyjemność, kiedy trzeba podróżować w ścisku. Najtrudniej obyć się bez samochodu, kiedy mieszka się na obrzeżach Krakowa lub pod miastem. Tam, jeśli chce się korzystać z autobusu, żyje się z zegarkiem w ręku, bo jeśli jeden autobus odjedzie, to na następny trzeba czekać 50 minut, albo jeszcze dłużej. Z drugiej strony uczy to dyscypliny i punktualności.

Natomiast mieszkańcy samego miasta, szczególnie osiedli blisko linii tramwajowych, mają teoretycznie lepszą sytuację. Jednak z drugiej strony przesiadka na tramwaj ma sens tylko wówczas, jeśli porusza się on wydzielonym torowiskiem i przy okazji nie ma żadnej awarii. W samym centrum miasta tramwaje są blokowane zwykle przez samochody stojące w korku. Torowiska też nie są w najlepszym stanie i dodatkowo wymuszają wolną jazdę, a i tak dochodzi co jakiś czas do wykolejeń. Jeśli komuś się spieszy, tramwaj nie gwarantuje szybkiego dotarcia z punktu A do punktu B. Przepustowość skrzyżowań podczas dni krytycznych spada prawie do zera. Wszystko stoi dookoła i wszyscy wzajemnie się blokują: istny koszmar. Czy mieszkańcy takiego miasta naprawdę mogą być zadowoleni z komfortu życia? A może mają po prostu anielską cierpliwość i przyzwyczaili się już do poruszania w żółwim tempie?

Myślę, że nie jest aż tak kolorowo. Niby nic się nie dzieje, ale ludzie wcześniej czy później muszą to odreagować. Jeśli jeszcze nie w mieście, to zaraz po jego opuszczeniu: na autostradzie, drodze ekspresowej, wszędzie tam, gdzie poczują się wolni od korku. Wszechpanująca agresja, bezinteresowna nieżyczliwość, to też pochodne codziennego, stresującego poruszania się po ulicach naszego miasta.

Na pocieszenie dodam, że wakacje potrwają jeszcze miesiąc, a rok akademicki rozpocznie się dopiero za 2 miesiące. I właśnie teraz można chociaż trochę odczuć, że miasto oddycha nieco lżej. Ale to się niebawem skończy...

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz