Rządy motłochu?
Jeżeli na ulicy ktoś zdzieli przechodnia kijem po plecach, będzie miał na karku policję i prokuratora. Więcej – nikt nie pochwali, nikt nie będzie usprawiedliwiał jego zachowania.
Rosyjskie dreszcze
Przez kremlowskie komnaty, przy potężnych dźwiękach marsza, przeszedł Władmir Władimirowicz Putin, aby znów objąć we władanie Rosję. Tego rodzaju obrazki, podobnie ja potężne "Urrra” wydobywające się z tysięcznych sołdackich gardeł, wywołuje dreszcz. Atawistyczny, podszyty uwarunkowanym historycznie niepokojem.
Świńska górka
Pierwszego maja zabrzmiała w Warszawie Międzynarodówka – pieśń już zapomniana, niegdyś rozbrzmiewająca na wszystkich oficjalnych akademiach i wiecach.
Tamte maje
Im dalej od starego systemu, tym więcej osób twierdzi, że nigdy nie uczestniczyło w pierwszomajowych pochodach, ci zaś, którzy szli, działali pod przymusem.
Kiedy Kara Mustafa...
Kiedy w Polsce trwa rotacyjna głodówka protestujących przeciwko ograniczaniu w szkołach nauki historii, pewna nauczycielka zapytała w Muzeum Powstania Warszawskiego, czy Pałac Kultury ucierpiał podczas powstańczych walk.
Poświąteczny wtorek
Druga rocznica smoleńskiej katastrofy albo – jak twierdzą niektórzy – smoleńskiego zamachu – minęła tak, jak można było się spodziewać. Osobno świętowali ją oficjele, osobno opozycja, ale osobno – nie znaczy wspólnie. Ziobrowcy, jeszcze niedawno stanowiący trzon PIS-u, sami, bez dawnych partyjnych kolegów, oddali hołd ofiarom katastrofy lub – jak chcą niektórzy – poległym pod Samoleńskiem.
Namioty
Mam sentyment do namiotów. Kiedyś, w czasach, gdy hotele na Zachodzie były dla nas kolosalnie drogie, zjechałem południową Europę, codziennie lub co kilka dni rozbijając namiot – a to nieopodal Olimpu, a to w Asyżu, a to w Rzymie.
Druga Japonia
Co nas bardziej określa, wrogowie czy sojusznicy? Chyba ci pierwsi, ponieważ zdarzają się sojusze przypadkowe, podyktowane wymogami chwili, natomiast wrogów nienawidzi się szczerze, z głębi serca i bardzo długo. Czy ktoś słyszał o odwiecznym przyjacielu? Raczej nie, bo w ten sposób nie określamy nawet bratanków Węgrów, nawet Francuzów, do których od napoleońskich czasów czuliśmy, zresztą bezpodstawnie, miętę. Natomiast często można usłyszeć o odwiecznym wrogu.

