28.08.2010

Serce bije, a my operujemy

Rozmowa z prof. JERZYM SADOWSKIM, kierownikiem Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii UJ CM w Szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie

Klinika Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii UJ CM w Szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie należy do czołowych ośrodków w Polsce i na świecie Fot. Andrzej Wiśniewski

- "To pierwsza taka operacja na świecie! Zamknięcie tętniaka na bijącym sercu!" - donosiły z początkiem sierpnia światowe i polskie media. Po raz kolejny Kraków, Szpital im. Jana Pawła II oraz Pan Profesor i zespół operujący Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii UJ CM wymieniani byli w kontekście nowatorskich osiągnięć kardiochirurgicznych. Na czym polega niezwykłość tej najnowszej operacji?

- Jest to metoda, która pozwala na zamknięcie tętniaka lewej komory na bijącym sercu pacjenta. Po raz pierwszy w medycynie wykorzystaliśmy do tego celu specjalne spinki, którymi od zewnątrz zamknęliśmy tętniak. Ten zabieg można przeprowadzić bez użycia krążenia pozaustrojowego, czyli bez użycia sztucznego płuco-serca. Jest to metoda znacznie mniej inwazyjna dla organizmu od metody klasycznej, ponieważ serce cały czas pracuje.

- Czy to oznacza, że ten nowy sposób leczenia będzie można wprowadzić u wszystkich pacjentów z tętniakiem lewej komory serca?

- Nie, muszą zostać spełnione pewne uwarunkowania medyczne: metoda może być stosowana u takich pacjentów, którzy nie mają skrzepliny w środku lewej komory, tętniak nie jest bardzo duży, jednak generuje zaburzenia rytmu serca, ewentualnie skutkuje niewydolnością serca. Tętniak lewej komory może powstać u pacjentów w czasie zawału mięśnia sercowego. W czasie zawału zamyka się naczynie wieńcowe, dochodzi do martwicy i utworzenia się blizny. Uwypuklona w lewej komorze blizna to właśnie tętniak, tykająca bomba, która może w pewnym momencie pęknąć. Mogą się tam tworzyć skrzepliny. Może on być przyczyną zatorów. Tętniak może ponadto wywoływać niebezpieczne zaburzenia rytmu serca i upośledzać pracę lewej komory, ponieważ pewna jej część wtedy nie pracuje, co ma bezpośredni wpływ na wydolność pracy serca. Jeśli tętniak jest bardzo duży i są skrzepliny, operujemy klasycznie: wycinamy go i usuwamy skrzepliny. Natomiast jeśli tętniak jest średniej wielkości, nie tworzą się skrzepliny, to tak naprawdę decyzja jest trudna: czy go wycinać, czy otwierać komorę? To zawsze zwiększa ryzyko całej operacji. I właśnie dla takich chorych zarezerwowana jest ta najnowsza, małoinwazyjna metoda zamknięcia tętniaka od zewnątrz.

- Jak doszło do tego, że pierwsza operacja z użyciem spinek bioventrix została wykonana w Krakowie?

- Do tej operacji przygotowywaliśmy się mniej więcej od roku. Spinki to pomysł grupy amerykańskich badaczy z Uniwersytetu w Filadelfii, m.in. Andrew Wechslera i Leona Annesta z Nowego Jorku. Nasza klinika od wielu lat intensywnie współpracuje z wiodącymi amerykańskimi i europejskimi ośrodkami i kiedy wymyślono te spinki, braliśmy udział w doświadczalnych zabiegach na zwierzętach, m.in. w New Jersey i we Frankfurcie. Po wielu doświadczalnych operacjach wiedzieliśmy już, że metoda się sprawdziła, a Amerykanie postanowili, z uwagi na nasze doświadczenie i umiejętności, że po raz pierwszy spinki bioventrix zostaną użyte właśnie w naszej klinice. Pacjent, u którego wykonaliśmy zabieg czuje się bardzo dobrze, już po tygodniu można go było przewieźć do sanatorium. Inne światowe kliniki też się już przygotowują do zabiegów, tak że w najbliższym czasie ta metoda będzie coraz powszechniej stosowana.

- Czy w przyszłości tego typu operacje będą jeszcze mniej inwazyjne?

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

wieslaw topik
2010-08-29 11:57:22

BRAWO, jak milo slyszec wreszcie cos pozytywnego. My wiemy ze Polacy sa madrzy i dzieki takim ludziom jak Pan Profesor wie tez caly swiat. Gratulacje choc sam mam zdowe serce.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz