10.12.2011

Poetycki komizm Pana Janka

SYLWETKA. Aktor jest jak skrzypce: im starszy, tym lepszy - mówi JAN KOBUSZEWSKI

Jan Kobuszewski podczas benefisu w Teatrze Kwadrat Fot. Tomasz Gzell/PAP

Długie toto, jak Don Kichot przynajmniej, chude toto, gęba pociągła i mizerna, nos orli, niestety, uszy odstające, a do tego od dołu takie długie nogi, a od góry takie długie ręce.

Czerwony Kapturek mógłby omdleć - tak, przed laty, opisał samego siebie Jan Kobuszewski, znakomity aktor komediowy, ulubieniec publiczności, który przed tygodniem obchodził jubileusz 55-lecia pracy artystycznej i 25-lecia swej wiernej bytności w warszawskim Teatrze Kwadrat.

- Droga pani, naprawdę wolałbym obchodzić ten jubileusz, mając 25 lat - powiedział mi bardzo po benefisie szczęśliwy Jubilat z właściwym sobie poczuciem humoru. I trudno się dziwić, skoro gala jubileuszowa była znakomita, przyjaciele, aktorzy zgotowali Jubilatowi wielką fetę, osób wybitnych przybyły krocie z prof. Władysławem Bartoszewskim na czele.

- Janek daje nam to, co najpiękniejsze: uśmiech - mówiła Olga Lipińska, a Andrzej Strzelecki dodał: - Talent Jana Kobuszewskiego jest tak ogromny, że równie dobrze mógłby nadal grać role szekspirowskie.

Agnieszka Osiecka uważała, że Jan Kobuszewski to absolutny fenomen aktorstwa: "Kobuszewski jest graficzny. Powinny wszędzie wisieć plakaty, obrazy i znaki drogowe z postacią Kobuszewskiego w tańcu. Powinien powstać serial filmów pod tytułem "Przygody młodego znaku zapytania", a w roli znaku zapytania Jan Kobuszewski. Powinien być prowadzony w szkole teatralnej i filmowej specjalny kurs pt. "Fenomen aktorstwa Jana Kobuszewskiego", ponieważ to jest aktorstwo, które zaprzecza wszelkim banalnym kanonom. Powinien narodzić się reżyser filmowy, który by życie p święcił kręceniu komedii z Kobuszewskim, ponieważ warto" - pisała o artyście.

A co spowodowało, że Jan K. został aktorem? - Nienawiść do fizyki i matematyki. A tak naprawdę to poradziła mi tę szkołę siostra Marysia. Poszedłem na egzamin i oczywiście... nie zdałem. Jacek Woszczerowicz, wspaniały aktor, ale nikczemnego wzrostu, popatrzył na mnie, i rzekł: "Nie nadaje się. Za wysoki. Zły zgryz". No więc w ciągu roku zaliczyłem Szkołę Dramatyczną Teatru Lalek. Po roku stanąłem ponownie przed komisją. "Pan znowu tutaj?". Byłem mocno obkuty, przygotowałem kilkadziesiąt kawałków łącznie z bajką o Byczku Fernando, którą przekonałem komisję. Szkołę skończyłem z wyróżnieniem. Wcześniej marzyłem, żeby zostać księdzem, a zostałem aktorem. A wszyscy znamy odwrotny przypadek człowieka, który chciał zostać aktorem, a wyszło mu, że został papieżem.

Zanim Kobuszewski dał się poznać jako znakomity artysta teatralny i filmowy, stał sie popularnym aktorem telewizyjnym. Na szklanym ekranie po raz pierwszy pojawił się w 1955 roku i do dziś często jest jego gościem. Telewidzowie zapewne pamiętają m.in. "Wielokropek", w którym z Janem Kociniakiem stworzyli niezapomniany duet. Później była "Muzyka lekka, łatwa i przyjemna", "Kabaret Starszych Panów" i "Kabarecik Olgi Lipińskiej". Był też narratorem "Bajek dla dorosłych", a na początku lat 90. "Bajek o Leninie". "Telewizyjny Kobuszewski to postać trochę z szalonej błazenady, trochę z absurdalnego świata Gałczyńskiego, a trochę bohater "chaplinowski", zagubiony i pełen melancholii" - pisali krytycy o artyście.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz