08.02.2012

Zimno wiernym, nie zabytkom

KONSERWACJA. Ogrzewanie wnętrza zakłóca ustabilizowany przez wieki mikroklimat, do którego zaadaptowały się cenne płótna, rzeźby czy witraże

Promienniki zamontowe w kościele św. Michała Archanioła w Szalowej w powiecie gorlickim Fot. Paweł Gąsior

W ostatnią niedzielę w niektórych starych kościołach zamarzała woda w kropielnicach przy wejściach, a temperatura we wnętrzach nie przekraczała kilku stopni C.

Msze skracano, a internauci na forach pytali, na co idą pieniądze rzucane na tacę, skoro nie na ogrzewanie? Sprawa nie jest taka prosta, bowiem komfort przebywania wiernych w starych budynkach w mroźne dni nie idzie w parze z ochroną zabytkowych wnętrz. Jest wręcz przeciwnie. Ogrzewanie wnętrza zakłóca ustabilizowany przez wieki mikroklimat, do którego zaadaptowały się cenne płótna, rzeźby czy witraże.


R E K L A M A:

Do wynajęcia - Swoszowice



Przez poprzednie stulecia w ogóle nie ogrzewano kościołów. - Wprowadzenie ogrzewania może zaburzyć stabilny klimat wnętrza, co niekorzystnie odbije się na zabytkach wrażliwych na temperaturę i wilgotność powietrza. Najwrażliwszym materiałem w zabytkowych kościołach jest drewno. Spadek wilgotności powietrza prowadzi do jego wysuszania i skurczu, a w konsekwencji pękania. Dodatkowo, skurcz drewnianego podłoża obrazów powoduje uszkodzenia i ubytki cennych warstw malarskich. Ogrzewanie ponadto wywołuje ruch powietrza, które kieruje się od źródła ciepła do zimnego sklepienia. Cyrkulacja powietrza przenosi cząsteczki pyłów i zabrudzenia, choćby wnoszonego na butach, które osiadają na polichromowanych ścianach. Jednak ludzie - to zrozumiałe - chcą sobie zapewnić komfort przebywania we wnętrzach. Pozostaje zatem wybrać metodę ogrzewania, która będzie najmniej szkodzić zabytkowym elementom wyposażenia świątyń - tłumaczy prof. dr hab. Roman Kozłowski z Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni im. Jerzego Habera Polskiej Akademii Nauk, specjalista od ochrony konserwatorskiej zabytkowych obiektów, w tym sposobów ogrzewania wnętrz.

Zdaniem prof. Kozłowskiego optymalne metody ogrzewania kościołów powinny jak najmniej ingerować w ustabilizowany mikroklimat zabytkowego wnętrza. Taki efekt można osiągnąć, stosując ogrzewanie czasowe i lokalne. Czasowe oznacza włączanie go tylko na czas przebywania we wnętrzu ludzi. Lokalne - ogrzewanie tylko tych przestrzeni, gdzie przebywają wierni. Warte rekomendacji - zdaniem krakowskiego naukowca - jest przede wszystkim ogrzewanie ławkowe.

- Elementy grzewcze montuje się pod siedziskami ławek, czasem pod klęcznikami lub oparciami. Ich zasada działania przypomina butelkę gorącej wody rozgrzewającą konkretne miejsce. Człowiek potrzebuje ciepła w stopach i kończynach. Głowa już nie musi być ogrzewana, więc w tym systemie temperatura spada wraz z wysokością, nie szkodząc w ten sposób zdobiącym ściany rzeźbom, płótnom i innym elementom wyposażenia. Układ grzewczy osiąga maksymalną temperaturę po około 15 minutach od włączenia, najcieplej jest na wysokości 40 cm, a powyżej 1 m przestaje być odczuwany - wyjaśnia prof. Kozłowski.

Dokładne badania systemu profesor przeprowadził w sanktuarium maryjnym w Skępem na Kujawach. Metoda ogrzewania okazała się nadzwyczaj oszczędna. Zakonnicy niemal nie zauważyli różnicy w rachunkach za prąd. Ogrzewanie można stosować modułowo - w niedziele ogrzewać wszystkie ławki, a w dni powszednie tylko niektóre z nich. Lokalna temperatura ok. 10 st. C w mroźne dni jest już do zaakceptowania przez wiernych. W Krakowie ogrzewanie ławkowe stosuje się m.in. w kościele św. Józefa w Podgórzu i drewnianym kościółku św. Bartłomieja należącym do klasztoru Cystersów w Mogile.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz