21.01.2012

Domy niczym kopce termitów

IRAN. Mieszkańcy Kandovan utrzymują, że ich wioska liczy co najmniej 700 lat

Fot. KRYSTYNA SŁOMKA

Po przebyciu tonących w śniegu najwyższych przełęczy pasma Elbrus skierowaliśmy się na południe. Odtąd towarzyszyły nam rozległe widoki Wyżyny Irańskiej, poprzecinanej odległymi grzbietami wysokich gór i zwieńczonej stożkami wulkanicznymi.

Za miastem Tabriz południowy horyzont zamykała sylwetka potężnego masywu nieczynnego wulkanu Sahand, jednego z najwyższych wierzchołków irańskiego Azerbejdżanu. Jego mocno zerodowany, sięgający 3710 m n.p.m., stożek otacza dwanaście szczytów, a wszystkie wyrastają ponad 3000 metrów. Po niespełna 60 km wspinająca się na wulkaniczne zbocza droga urwała się nagle, napotkawszy nieprzebytą ścianę gór. Byliśmy w Kandovan.

Maleńka wioska wyglądała jak gigantyczna kolonia termitów. Tworzyły ją setki skalnych stożków, przez co krajobraz poniekąd przypominał Kapadocję, tyle że jego skala była o wiele mniejsza. Jednak podobnie jak w tureckim Ürgüp, Zelve czy Gereme jego ciekawostką były wydrążone w skałach domy, zasiedlone przez ludzi od niepamiętnych czasów.

W przeważającej części górzysty Iran jest aktywny sejsmicznie, i niewielkie trzęsienia ziemi przydarzają się tu niemal każdego dnia, a o fakcie tym od czasu do czasy przypominają czynne wulkany. Jednakże gwałtowne usposobienie większości stożków wygasło tak dawno, że nikt nie wie, kiedy ostatni raz wybuchły.

Przypuszcza się, iż do ostatniej potężnej erupcji wulkanu Sahand mogło dojść nawet przed dziesięcioma tysiącami lat, a spektakularne dla oka formacje stożkowe wioski powstały przez erozję utwardzonego popiołu i warstw gruzu, pochodzących z jego pobliskiego krateru.

Mieszkańcy Kandovan utrzymują, że ich wioska liczy co najmniej 700 lat. Podobno pierwotnie jaskinie służyły jako tymczasowe schronienie okolicznej ludności przed nadciągającą armią Mongołów. Inna wersja mówi, że to żołnierze - uchodźcy z armii mongolskiej - założyli wioskę, a po ustaniu okupacji Persji zdecydowali się w jaskiniach pozostać. Zaś arche-ologowie i historycy powołują się na dowody zasiedlenia jaskiń nawet 3000 lat temu.

Jak było, tak było, a przez lata zamieszkujący skały ludzie stopniowo powiększali swe rezydencje. Teraz w Kandovan żyje około 700 osób. Młodzież przeniosła się do miast, a w wiosce pozostali głównie starsi wiekiem. Noszą tradycyjne nazwiska irańskie, ale mówią dialektem tureckim. W ich rozumieniu słowo "karan", jakim określają domy, oznacza ule. Ich domy to niekiedy kilka stożków połączonych wykutymi w skale, niebywale stromymi schodami.

Nie bez powodu Kandovan uchodzi za irański biegun zimna, gdzie w ciągu roku chłód doskwiera bardziej niż upały lata. W połowie listopada w wiosce leżał śnieg, a ostry wiatr prze-nikał do kości. Ruszyliśmy w górę, do wioski. Skalne stopnie już od drogi pięły się stromo. Chyba sprawił to ziąb poranka, ale wioska wydała się wymarła, bądź opuszczona. Gdyby nie elektryczność, anteny telewizyjne i szyby w oknach, można byłoby powiedzieć, że przed wiekami musiała wyglądać tak samo.

Domostwa miały do czterech pięter wysokości. W typowym domu parter przeznaczony był na stajnie, dwa kolejne piętra zajmowały pomieszczenia mieszkalne (część dzienna i sypialna), a piętro najwyższe służyło do przechowywania płodów rolnych i żywności. Niektóre miały urozmaiconą, wyróżniającą je spośród innych oryginalną fasadę, wyposażoną w ganki lub dodatkowo wykute otwory. Skalne wnętrza były skąpo oświetlone, łączące je korytarze ciemne i bardzo wąskie, a na wyższe kondygnacje wchodziło się często po drabinie. Za to wulkaniczne skały okazały się tak dobrym izolatorem, że mieszkania nawet podczas srogiej zimy wymagały tylko minimalnego dodatkowego ogrzania.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz