24.12.2011

Kadzidło dar dla Narodzonego

ARABIA. Według Herodota Arabia Południowa była jedynym krajem, gdzie rosło kadzidło, a drzew kadzidlanych strzegły skrzydlate węże i smoki

Kadzidło Fot. Krystyna Słomka

W czasach antycznych było dobrem niewymiernej wartości, zajmowało wiodącą pozycję w życiu Bliskiego Wschodu i całego rejonu śródziemnomorskiego. Kadzidło, słynące zapachem wydzielanym przy jego spalaniu, stosowane było w obrzędach religijnych, przypisywano mu magiczne działanie, służyło do celów leczniczych.

Egipcjanie od XXVIII wieku p.n.e. wysyłali ekspedycje do krajów gdzie rosło, używając go do odświeżania powietrza w świątyniach i jako substancję zapachową przy mumifikowaniu zwłok, a w Babilonie każdego roku wydawano tysiąc talentów srebra na kadzidło palone ku czci boga Baala. Wyprawy organizowane w celu jego pozyskania przemierzały tysiące kilometrów. Kadzidło było tak wysoce cenionym dobrem, że wespół z mirrą i złotem Trzem Mędrcom ze Wschodu wydało się darem godnym narodzonego w Betlejem Króla. Zapotrzebowanie na ten bezcenny produkt było tak ogromne, że południowa Arabia (Jemen), główny jego dostawca, na nim budowała swą pomyślność.

Według Herodota Arabia Południowa była jedynym krajem, gdzie rosło kadzidło, a drzew kadzidlanych strzegły tam skrzydlate węże i smoki. Zapisy historyka mówią o tajemniczej atmosferze, jaka otaczała jego pochodzenie i zbiór, co pomagało utrzymać sekrety tego wielce zyskownego przedsięwzięcia. Nie bez powodu obfitującą w kadzidlaną żywicę południowo-zachodnią część Półwyspu Arabskiego geografowie rzymscy nazwali Arabia felix, Arabia szczęśliwa...

W początku XV w. p.n.e. królowa Hatszepsut wysłała do kraju Punt (Somalia) ekspedycję. Powróciła wioząc wśród innych skarbów drzewka kadzidlane z zamiarem ukorzenienia ich w dolinie Nilu. Jednakże klimat Egiptu nie był dla nich odpowiedni i przedsięwzięcie się nie powiodło. Ba, do dziś nikomu i nigdzie nie udało się uprawiać kadzidłowca, który rośnie tylko w warunkach i rejonie, jaki sam wybierze.

Zapewne pierwszym Europejczykiem, który w 1285 r. przebywał w Zufarze i widział drzewa kadzidlane, był Marco Polo. Wymienia on Escier oraz Dufar, jako obfitujące w nie regiony. Ten drugi to dzisiejszy Zufar, zapomniany port w pobliżu Salali u stóp gór Kara, gdzie do dziś rosną. W owym czasie region ten był we władaniu miejscowych książąt kontrolujących dochody z handlu kadzidłem i pobierających za jego wywóz sześć razy tyle ile płacili producentom.

W 1632 r. portugalski jezuita Manoel de Almeida w drodze z Indii do Etiopii znalazł się w księstwie, którego władcy podlegał największy obszar upraw kadzidła. Świadczył on, że rosło tam w środku lądu na wysokich i gołych górach, na terenie odpowiadającym 80 km kw.

O Arabii, kraju wonności, Pliniusz pisał: "Mniej więcej pośrodku kraju jest dzielnica Sabejczyków, a ośrodkiem ich handlu jest Sabota (Szabwa) stojąca na wysokiej górze. Okręg dostarczający kadzidła jest odległy od Saboty o osiem dni drogi... Lasy mają 20 schoenów długości (około 8 km) i połowę tej odległości wszerz". Przywilej ich żywicowania posiadało trzy tysiące rodzin, strzegących drzew i otaczających swą działalność nimbem ścisłej tajemnicy. Pliniusz wspomina: "Członkowie tych rodzin są uważani za uświęconych i muszą strzec się zmazy w postaci spotkania kobiet lub procesji pogrzebowych, gdy zajmują się nacinaniem drzew w celu uzyskania kadzidła".

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz