18.02.2012

Prawie jak... lotnictwo

Lot w VATSIM różni się od prawdziwego tylko tym, że w rzeczywistości piloci wciskają przyciski palcami, a piloci wirtualni robią to myszką. I nie czuć turbulencji...

Leszek Brzeziński za sterami wirtualnych samolotów spędził 10,5 tysiąca godzin Fot. Piotr Subik

Wiatr: czterdzieści stopni, siła - siedem węzłów. Widać na 5 kilometrów, pada słaby śnieg. Temperatura: -14 st. C, punkt rosy: -17 st. C. Ciśnienie 1031 hPa. Takie są obecnie warunki atmosferyczne na lotnisku w Balicach (EPKK). Mamy 62 pasażerów na pokładzie. Zagadaliśmy się i bylibyśmy zapomnieli w ogóle ich zabrać... Teraz musimy tylko wprowadzić trasę do komputera pokładowego. Start z pasa 07 w Balicach, lądowanie na pasie 34 w Wiedniu (LOWW). Potem kilka razy zmienimy drogi powietrzne, będą wiodły kolejno na RINAM, TUSIN i MIKOV. Lotnisko zapasowe: Bratysława (LZIB). Lot SLE 2142. Sierra Lima Echo...

- Polecimy godzinę dziesięć, może dwadzieścia minut. Paliwa mamy na sześć godzin, więc OK - Leszek Brzeziński zakłada słuchawki i pewnym ruchem rąk chwyta wolant. Silnik drugi działa, ustabilizowany; odpalamy pierwszy. Słychać charakterystyczny pomruk... Będziemy lecieć samolotem linii lotniczych Sky Line VA, konkretnie embraerem E-170 (nr rej. SP-SSB).

Ale nie, nie siedzę w kabinie prawdziwego E-170, lecz w niewielkim pokoju mieszkania Leszka Brzezińskiego na Prądniku Czerwonym. Co nie zmienia faktu, że zaraz odlecimy z Balic do Schwechat (Vienna International Airport). Ani nam, ani pasażerom naprawdę nic nie grozi. Wyłączyliśmy w komputerze opcję "crash" ("katastrofa lotnicza"), żeby nie dać ciała... Wyłączyliśmy, jak robi to większość użytkowników VATSIM.

VATSIM (Virtual Air Traffic Simulation Network) to platforma internetowa, umożliwiająca latanie i kontrolowanie lotów w wirtualnej przestrzeni powietrznej (VA - virtual avia- tion). Tylko w naszym kraju zrzesza kilkadziesiąt tysięcy miłośników lotnictwa. Leszek Brzeziński

zwie ich "wirtualnymi lataczami".

Brzezińskiego od młodości ciągnęło w przestworza. Bo czym, jeśli nie lataniem na szybowcach, mógł się zajmować w wolnym od nauki czasie uczeń Państwowego Technikum Górnictwa Rud w Częstochowie. Potem skończył Szkołę Orląt w Dęblinie i w 1977 r. trafił do 13. Pułku Lotnictwa Transportowego w Balicach. Latał jako nawigator m.in. na iłach-14, pracował na radarze jako kierownik systemu lądowania, był również dyżurnym kierownikiem lotniska. Ale w wojsku nigdy mu się nie podobało; w 1998 r. odszedł do cywila. Od razu zaczął pracować, także w Balicach, jako cywilny kontroler lotów. Teraz też pracuje na wieży, lecz - ze względu na stan zdrowia - jako specjalista-asystent kontrolera ruchu lotniczego. Ale ciągnie wilka do lasu, więc od czasu do czasu zamienia się w pilota...

- Zdrowie zawsze jest potrzebne, ale na VATSIM nikt tego nie sprawdza - mówi Leszek Brzeziński.

Rafał Bardel, także krakowianin, nigdy w życiu nie siedział za sterami prawdziwego samolotu. Nigdy też nie był kontrolerem lotów, choć sprawy lotnictwa są mu bliskie - od czterech lat pracuje w Międzynarodowym Porcie Lotniczym im. Jana Pawła II w Balicach. Przygodę z wirtualnym lataniem zaczął od symulatora MS Flight Simulator 95. Jakiś czas potem dowiedział się o VATSIM.

- Zawsze interesowało mnie to raczej pod kątem kontroli lotów, ale początkowo przeraził mnie ogrom i złożoność wiedzy, którą próbowałem ogarnąć przez pół wakacji. Dałem spokój, latałem poza siecią - twierdzi Rafał Bardel. Z biegiem lat pojawiały się coraz to nowsze i wierniejsze symulatory, za namową kolegi wrócił więc do VATSIM. Za sterami wirtualnych samolotów spędził 2 tys. godzin, za konsolą wirtualnego radaru - blisko tysiąc. Poświęca temu kilka godzin tygodniowo. Ma najszersze uprawnienia kontrolerskie, prowadzi szkolenia dla innych użytkowników platformy.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz