07.01.2012
Trzy nogi, cztery koła i ... tylko pół litra na dwóch
Na motocyklach marki ZIPP Nitro 250, których silniki mają pojemność ciut większą niż szklanka, w miesiąc przejechali prawie 9 tysięcy kilometrów
Arkadiusz Tomasiak, obie nogi, rehabilitant, kierownik Świetlicy Terapeutycznej w Radwanowicach Fundacji im. Brata Alberta przyznaje, że często patrzy na świat inaczej niż ludzie wokół a motocykle są jego pasją od kiedy pamięta.
Maciej Banaszek, jedna noga, trzydziestolatek spod Warszawy; mąż, ojciec, motocyklista, koszykarz mówi, że nawet w największym pechu ma trochę fartu. Ot, kulawe szczęście. Siedem lat temu stracił w wypadku nogę powyżej kolana, nosi protezę.
Wiele go kosztowało, żeby zorganizować swoje życie na nowo. Dziś myśli jednak, że kto wie, czy ta strata nie wyszła mu nawet na dobre. Bo zmądrzał, spoważniał. Przekonał się też, że choćby nie wiadomo ile pieniędzy przeznaczyło się na rehabilitację, ona nic nie da jeśli człowiek stanie wobec wysiłków terapeuty okoniem. - Życie po wypadku się nie kończy - mówi Maciek. - Tak naprawdę zmienia on niewiele mimo, że nic już nie jest jak dawniej. Podróż na motorze do Armenii miała być dla niego nie tylko przygodą życia. Chciał pokazać innym, że bez nogi można działać na 200 procent i czerpać z życia garściami. Sam przecież z jedną, na jednośladzie radzi sobie doskonale.
Wiele osób po takim doświadczeniu jakie było udziałem Maćka dochodzi do siebie latami. Są tacy, którzy nie dźwigają się nigdy. Nie on. - Gdy Arek zadzwonił z propozycją motocyklowej wyprawy byłem przekonany, że jeśli nie ze mną, to nie przejedzie tej trasy z nikim. Wierzyłem, że nam się uda i udało się.
Żegnało ich kilkadziesiąt osób, gdy rozpoczynali podróż w Radwanowicach. Były zdjęcia, i życzenia powodzenia, bo motocykliści mieli przed sobą morderczą trasę przez: Ukrainę, Rumunię, Bułgarię, Turcję, Gruzję do Armenii. Za sobą - ponad półroczne przygotowania. W tym kilka dni przed wyjazdem spędzone w siedzibie ZIPP-a w Przasnyszu. Tam, pod okiem Marka i Sławka rozkręcali i skręcali z powrotem te swoje motongi. Motocykl Maćka został nawet przerobiony. Tylny hamulec przeniesiono na kierownicę. Wreszcie ruszyli. I się zaczęło. Najpierw okazało się, że nie wykupili zielonej karty. Potem, już po przekroczeniu granicy z Ukrainą, Maciek zorientował się, że nie zabrał ładowarki do tableta, który miał być dziennikiem pokładowym wyprawy. - No, a kilka godzin później zerwała się linka gazu w moim motorze - mówi Arek. - Naprawa, dzięki pomysłowości Maćka i dzięki sznurkowi okazała się bułką z masłem. Tak czy inaczej, na tej prowizorce przejechałem niemal całą trasę. W Erywaniu znajomy wymienił mi co prawda feralną linkę gazu, ale po paru kilometrach się zerwała, a Maciek znów szybko ją naprawił. Jego pomysł okazał się lepszy, niż rozwiązanie konstruktorskie.
Pierwszą noc na Ukrainie, za Lwowem, spędzili w przyjemnym hoteliku; musieli się wysuszyć po podróży w deszczu. Kolejna zastała ich w okolicy Rusztu. - Rozłożyliśmy karimaty, za dach służyło nam niebo - opowiadają. Przekonali się potem nie jeden raz, że szukanie noclegu w szczerym polu obfituje w niespodzianki. Kiedyś, oświetlając sobie drogę reflektorami motocykli, zobaczyli czarne, duże kształty przemykające w trawie. - Musieliśmy wtedy znaleźć inne miejsce, takie gdzie podłoże nie będzie chciało nas zjeść - śmieje się Arek.
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Plecaki pełne próśb do Czarnej Madonny
W słonecznym skwarze, w ulewnym deszczu każdego roku z ośmiu miast i miasteczek naszego regionu wyruszają pielgrzymki na Jasną Górę. -
19.05.2012
Serce zawsze wędruje z Bogiem
- Dlaczego wierni zamiast wygodnych wakacji wybierają zdzieranie butów dla Pana Boga? -
19.05.2012
Sztuka, projektowanie i dziewczyna z charakterem
-
19.05.2012
Wychowawca Jagiellonów
-
19.05.2012
Kupcy podróżujący i wędrowni
Facebook
GooglePlus
Wykop








Brak komentarzy
Dodaj komentarz