25.09.2010

Kraków w czasach popkultury

Fot. Jacek Wrzesiński

Dajmy na to taki Krzysztof Maćkowski. W "Raporcie Badeni" (2007), kreśląc Kraków przełomu XIX i XX wieku, wykonał ogromną pracę dokumentalną. Odtworzył na przykład dawne knajpy, pokazał też miejsca erotycznych schadzek. W podobnym historycznie czasie swoją powieść "Wypadek na ulicy Starowiślnej" (2007) osadziła Lucyna Olejniczak. Pisze ona o fotoplastykonie przy ulicy Brackiej 16, przypomina także, że przy ul. Szpitalnej 7 funkcjonowała "Czytelnia dla kobiet". Kto by to wszystko spamiętał?!

Jednak prawdziwą, niemal przerażającą kopalnią historycznych faktów jest niezaprzeczalnie Mariusz Wollny, autor cyklu powieści historycznych z Kacprem Ryksem w roli głównej. W dwóch kolejnych tomach (2006, 2008) Wollny odtwarza XVI-wieczny Kraków, przeplatając perypetie głównego bohatera, niemal gotowymi prelekcjami o przeszłości miasta. Oto jeden z kilkudziesięciu przykładów: "Mimo iż obroniłem magisterium, większość wykładów nadal miałem w gmachu Collegium Maius, w lektorium Galena. Istniało po prawdzie niegdyś Colegium Medicum na Grodzkiej ulicy, obok Collegium Iuridicum, ale tak małe i podupadłe, że zwano je częściej Domus Medicorum, bo też od czasu pożaru w połowie zeszłego wieku nie mieszkali już w nim profesorowie. Brało się to stąd, że medycy, w odróżnieniu od drugich wykładowców, byli zazwyczaj ludźmi świeckimi i mieszkali poza kolegium, zaś ci nieliczni duchowni spośród nich starali się wejść choćby do Collegium Minus. Toteż Dom Medyków został przez uniwersytet sprzedany, a pieniądze obrócone na użyteczniejszy cel".

Dokładna mapka "Krakowa Kacpra Ryksa" (79 lokalizacji) oraz "Krakowa i okolicy w czasach Kacpra Ryksa" (28 lokalizacji). Niezliczona ilość nawiązań, komentarzy oraz przypisów. Nie ma co. Autor się naprawdę solidnie do sprawy przyłożył. Mało tego: pozwolił sobie na małą polemikę. I to nie z byle kim! Czytamy dopisek na marginesie: "Tawerna »U Rozdziałki« znajdowała się zapewne »na Szewskiej ulicy«, ale znawca Krakowa, prof. Michał Rożek, umieścił ją na Sławkowskiej, a autorowi to odpowiadało".

Chciałoby się rzec: jakże to krakowskie!

Marcin Wilk

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz