18.09.2010
Gdy dwoje dzieci walczy o życie...
SIECIECHOWICE. Od Krakowa dzieli je jakieś 50 kilometrów. Droga przez wieś jest wyasfaltowana. Dojazd niby prosty, ale obcemu trudno trafić do obejścia Komendów za pierwszym razem.
Marcin, ojciec rodziny, czeka więc na zakręcie. Kieruje nas na podwórko. Z jednej strony zamyka je nowy piętrowy dom z cegły, z drugiej spory garaż, z trzeciej stodoła. W stodole stoi opel combi; widać go przez otwarte wrota. Na podwórku straszy stary, pordzewiały polonez z 1984 roku. Kto nie zna tej rodziny, mógłby pomyśleć, że dobrze im się żyje. I bardzo by się pomylił.
Monika prosi do domu. Kieruję się w stronę tego ceglanego, ale nachwyta mnie za rękaw. - Tam jeszcze nie mieszkamy. I nie wiem, kiedy będziemy. Tu jest nasze królestwo... W garażu.
- Kiedyś stał w nim traktor i maszyny rolnicze. Ale, gdy okazało się, że nie mamy za co wykończyć nowego domu - przystosowałem ten garaż dla rodziny - mówi Marcin.
Dobrze, że Marcin to złota rączka. Położy tynk i zrobi wylewki. Potrafi pomalować ściany i wyłożyć je kafelkami. Dach to dla niego żadem kłopot. Podobnie jak zamontowanie paneli.
W garażu-mieszkaniu jest centralne ogrzewanie, łazienka o wymiarach dwa kroki na dwa z wanną i wysłużoną pralką, kuchnia - kilka wiszących szafek, kuchenka i mały stół, przy którym mało kto jada posiłki.
W pierwszym pokoju kilka szafek, wersalka, telewizor i drewniane dziecięce łóżeczko. Drugi pokoik jest świeżo odnowiony; szary regalik z płyty paździerzowej, komputer - okno rodziny na świat, piętrowe łóżko. Nie ma gdzie wcisnąć szpilki, a trzeba zmieścić jeszcze nawilżacz powietrza, koncentrator tlenu, ssak ...
- Mamy dach nad głową - mówią Komendowie. I żyją. No, bo żyć trzeba tak, jak się potrafi i jak los pozwala. Nawet jeśli miało w tym życiu być inaczej.
***
Po prostu tak, jak się młodym zawsze wydaje, że będzie. Szczęśliwie, dostatnio, beztrosko.
I rzeczywiście zaczęło się zgodnie z planem. Właściwie modelowo.
W rok wyburzyli starą drewnianą chałupę, w to miejsce postawili nowy dom. - Brat dał pieniądze, a ja robociznę - bo to mogłem dać. Wykończyliśmy pokój z kuchnią i łazienką na parterze, gdzie zamieszkali brat z mamą. Na resztę nie starczyło funduszy - mówi Marcin.
Bo właśnie wtedy życie rodziny Komendów weszło w ostry wiraż, choć przecież nic tego nie zapowiadało.
Justynka, ich pierworodna córka 27 maja skończyła właśnie dwa latka, gdy tego samego dnia, w jej urodziny, na świecie pojawił się Kamil. Dostał 10 punktów w skali Abgar - czyli właśnie tyle, ile daje się zdrowym dzieciom. - To była piękna chwila - mówi Monika. - Czasami ją sobie wspominam i aż trudno mi uwierzyć, że na prawdę się zdarzyła.
Nie trwała długo.
***
Kilkanaście godzin po porodzie lekarz wykrył szmery w serduszku Kamila. Przewieziono go do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Stwierdzono wadę serca i anomalie kostne. - Jeszcze niezbyt dokładnie zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co właśnie usłyszeliśmy - mówią Komendowie. - Sądziliśmy, że przecież po to są lekarze i szpitale, żeby pomoc naszemu synkowi. Że oni go wyleczą i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Tylko, że życie to nie jest bajka...
Osiem miesięcy po tym, jak się Kamil urodził, zoperował jego chore serce profesor Edward Malec. I jakoś to się wszystko poukładało. Lekarze mówili, że kolejna operacja tej jego niedomykalności trójdzielnej zastawki po prawej stronie jest nieuchronna, ale przecież nie od razu.
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Plecaki pełne próśb do Czarnej Madonny
W słonecznym skwarze, w ulewnym deszczu każdego roku z ośmiu miast i miasteczek naszego regionu wyruszają pielgrzymki na Jasną Górę. -
19.05.2012
Serce zawsze wędruje z Bogiem
- Dlaczego wierni zamiast wygodnych wakacji wybierają zdzieranie butów dla Pana Boga? -
19.05.2012
Sztuka, projektowanie i dziewczyna z charakterem
-
19.05.2012
Wychowawca Jagiellonów
-
19.05.2012
Kupcy podróżujący i wędrowni
Facebook
GooglePlus
Wykop








Brak komentarzy
Dodaj komentarz