04.09.2010

Bitwa, czyli wewnętrzne zmaganie

Wiesław Nowak, krakowski malarz batalista. Fot. Paweł Stachnik

Atakującą husarię, przedwojennych ułanów w szyku i żołnierzy księcia Józefa w barwnych mundurach oglądać można na obrazach krakowskiego malarza Wiesława Nowaka. "Ułani", "Lekka jazda", "Bitwa", "Potyczka" - to tylko niektóre ich tytuły. Pan Wiesław jako jeden z niewielu współczesnych artystów zdecydował się uprawiać malarstwo batalistyczne.

Malować chciał zawsze. Już w szkole podstawowej ciągle rysował i szkicował. Naturalną drogą rozwoju była więc nauka w Liceum Plastycznym w Krakowie, a potem studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. - Od samego początku byłem zorientowany na malarstwo realistyczne. Owszem, malowałem też abstrakcję, ale to właśnie realizm najbardziej do mnie przemawiał - wspomina. W latach 70., kiedy studiował, opowiedzenie się za realizmem nie było decyzją łatwą. Na uczelni królowała abstrakcja, to był dominujący nurt owych czasów, popierany przez kadrę i dobrze widziany na salonach. - Dziś mogę powiedzieć, że takie ukierunkowanie nie było właściwe. Uczelnia, a zwłaszcza taka jak ASP, powinna być otwarta na różne tendencje i różne zainteresowania studentów. Tak jest dziś, ale wtedy tak nie było - mówi malarz.

Ciężki los realisty

Dyplom pan Wiesław robił u prof. Jonasza Sterna, wielkiego zwolennika malarstwa nowoczesnego. - Powiedziałem mu: "Panie profesorze, mam swoją koncepcję i chcę się jej trzymać". On zgodził się na to, ale muszę powiedzieć, że mieliśmy trudne momenty - uśmiecha się Nowak. Doszły do tego kłopoty ze zdrowiem (konkretnie ze wzrokiem), z powodu których pan Wiesław na dwa lata przerwał studia. Ostatecznie jednak wszystko skończyło się dobrze: zwyciężył chorobę, wrócił na uczelnię i obronił dyplom poświęcony twórczości Matejki, Michałowskiego i Podkowińskiego. - Na egzaminie dostałem pytanie od prof. Taranczewskiego: - "Jaki obraz wisi po lewej stronie od wejścia do Sali "Hołdu Pruskiego" w Sukiennicach?" Odpowiedziałem od razu: - "Portret mężczyzny" Stattlera, a moja szybka odpowiedź wprawiła komisję w lekkie zdumienie. A ja ten obraz znałem, widziałem i szkicowałem podczas wielokrotnych wizyt w Sukiennicach - uśmiecha się pan Wiesław.

Po studiach rozpoczął etatową pracę jako dekorator w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego. - Po powrocie z biura od razu siadałem do stołu i rysowałem, szkicowałem, a tony papieru z próbnymi, nieudanymi rysunkami trafiały do kosza. Było mi to potrzebne, żeby odnaleźć swój styl i sposób malowania. Malowałem pejzaże, portrety, martwe natury, no i batalistykę - opowiada. Pierwszą indywidualna wystawę miał w 1975 r. w Nowym Sączu. Później wystawiał m.in. w Domu Polskim w Budapeszcie, w warszawskiej Zachęcie i Muzeum Wojska Polskiego, w krakowskim Pałacu Sztuki i Bunkrze Sztuki, w kościele pw. Najświętszej Rodziny w Bieżanowie, w Galerii Politechniki Krakowskiej GIL, Galerii "Audialnej" przy św. Tomasza w Krakowie, galerii krakowskiego hotelu Logos i wielokrotnie w Klubie Garnizonowym przy ul. Zyblikiewicza. Był prezesem Zwierzynieckiego Koła Przyjaciół Sztuk Wszelkich, z którym zorganizował kilkadziesiąt imprez artystycznych i wystaw, jako kurator, współorganizator i uczestnik. Wraz z zespołem artystów Zwierzyńca został odznaczony złotym medalem Kraków 2000, a od Dzielnicy VII Miasta Krakowa otrzymał statuetkę Lajkonika i tytuł Zasłużonego dla Dzielnicy. Obecnie przygotowuje się do indywidualnej wystawy w rodzinnym Krośnie.

Obraz z kilku obrazów

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz