22.05.2010
Rodzice wzorcowi
Gdy rodzi się dziecko chore - to nie jest kara, a gdy zdrowe - to nie prezent od Pana Boga. Po prostu rodzi się dziecko.
Ania: - Nie mówię, że jest nam łatwo. Że zawsze starcza cierpliwości, że nie padamy ze zmęczenia. Ale to właśnie jest życie. Składa się z chwil i tak naprawdę od nas zależy czy są one szczęśliwe czy nie. Szczęście to czułość, ale też kubek herbaty wypity wspólnie po ciężkim dniu. To plany na jutro, to marzenia...
Zbyszek: - Więc marzymy, ale nie czekamy, by one nam się same spełniały. Modlimy się do Pana Boga o to, żeby nie stracić wiary w sens tego, co dla nas przeznaczył. I robimy swoje. A potem okazuje się, że coś się udaje, choć przecież na zdrowy rozum nie powinno. Choćby nasz wyjazd do Włoch z malutkim Karolkiem. Mały oddychał przez respirator, a my mieliśmy auto z dziurawą podłogą. Ale cały splot szczęśliwych okoliczności sprawił, że eskapada się udała. Tak po prostu miało być.
Ania: - Teraz marzy nam się dom za miastem. Nie mamy żadnych racjonalnych podstaw, że by snuć takie marzenia, ale marzymy. I robimy swoje.
Zbyszek: - Chcę jeszcze powiedzieć, że nie byłbym wzorcowym tatą, gdyby mama też nie była wzorcowa, gdyby nie to, że jesteśmy razem. Ania to mądra kobieta. Powtarza, że najważniejsze, co rodzice mogą dać dzieciom w posagu, to wzajemny szacunek. Jeśli dobrze żyją, wspierają się, są przy sobie w szczęściu i nieszczęściu - to rodzina ma się dobrze. To jest właśnie budowanie więzi. Miałem szczęście, że na swojej drodze spotkałem Anię. Żonę wymarzoną.
Zosia wciąż śmieje się od ucha do ucha. Co jakiś czas spogląda na brata, który na nią nie patrzy wcale. Niebieski dźwig jest o wiele ciekawszy.
Ania: - Postanowiliśmy, że zrobimy wszystko, żeby nie obarczać Zosi odpowiedzialnością za los Karola. Nie chcemy, żeby nasza córka dorastała w przeświadczeniu, że musi czuwać nad braciszkiem. Zośka ma swoją drogę, a Karol swoją. Pewnie, że o Zośkę mogę być bardziej spokojna, a o Karolka mniej. Ale nie będziemy zapewniać mu bezpieczeństwa kosztem jej życia.
Zbyszek: - Dlatego chcielibyśmy, żeby Karol osiągnął wszystko to, co jest w jego zasięgu. Żeby był maksymalnie samodzielny, może samowystarczalny? Kto wie, co w nim jeszcze drzemie?
Ania: - A jeżeli dzieci będą samodzielne, jeżeli będą miały odwagę żyć na własny rachunek, to będzie nasz sukces. Mój i Zbyszka.
MAJKA LISIŃSKA-KOZIOŁ
- « poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Plecaki pełne próśb do Czarnej Madonny
W słonecznym skwarze, w ulewnym deszczu każdego roku z ośmiu miast i miasteczek naszego regionu wyruszają pielgrzymki na Jasną Górę. -
19.05.2012
Serce zawsze wędruje z Bogiem
- Dlaczego wierni zamiast wygodnych wakacji wybierają zdzieranie butów dla Pana Boga? -
19.05.2012
Sztuka, projektowanie i dziewczyna z charakterem
-
19.05.2012
Wychowawca Jagiellonów
-
19.05.2012
Kupcy podróżujący i wędrowni
Facebook
GooglePlus
Wykop








Brak komentarzy
Dodaj komentarz