22.05.2010
Rodzice wzorcowi
Gdy rodzi się dziecko chore - to nie jest kara, a gdy zdrowe - to nie prezent od Pana Boga. Po prostu rodzi się dziecko.
Ania i Zbyszek są rodzicami; dla Karolka (prawie 5 lat) oraz Zosi (prawie pięć miesięcy). I nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Zawsze marzyli o dużej rodzinie.
W kubkach na małym stoliczku parzy się herbata. Czerwona, choć była w zielonej puszce. Na dywanie kilka samochodów, dźwigów i wywrotka. No, i pluszak. Chyba miś.
Ania: - Miałam cesarkę i tak właśnie Zosia pojawiła się na świecie. Od razu usłyszałam jej krzyk i słowa położnej: - "10 w skali Apgar". Tak od razu widać, że jest zdrowa? - pomyślałam. Ale gdy spojrzałam na jej buzię, wiedziałam, że to prawda. Zośka była zdrowa. Żadnych kłopotów, nawet żółtaczki nie miała. Wszystko w normie.
Zbyszek: - Inaczej niż przy Karolku. O tym, że synek urodzi się z wadami, dowiedzieliśmy się już czasie ciąży. Miał żyć najwyżej kilka dni.
Ania: - Zaufaliśmy Bogu. To nie jest proste, gdy człowiek modli się o zdrowie dziecka, które jest nieuleczalnie chore. Jednak z czasem zrozumieliśmy, że nie zdrowie fizyczne jest najważniejsze. Najważniejszy jest spokój wewnętrzny. On pozwala żyć i akceptować życie. Każde.
Zbyszek: - Choroby po prostu są na świecie, dlatego gdy miesiącami walczyliśmy o naszego syna i drżeliśmy o każdy jego oddech - nie pytaliśmy Pana Boga - dlaczego my? Dlaczego nas to spotkało? Ktoś mógłby przewrotnie zapytać: - A dlaczego nie wy?
Drewniana kołyska jest pusta, Zosia wędruje z rąk mamy, do rąk taty. I śmieje się od ucha do ucha.
Ania: - Zosia, to moje drugie dziecko, ale wielu rzeczy musiałam się po prostu nauczyć. Miałam problem z przystawieniem małej do piersi, choć ona chciała ssać, a mleka było pod dostatkiem. Ale w końcu zaskoczyła. Karolek był karmiony sztucznie od początku. Przez pega, wprost do żołądka.
Zbyszek: - Zosia w ciągu tych niespełna pięciu miesięcy zmieniła się diametralnie. I tyle już umie...
Ania: - Przy Karolku wszystko działo się wolniej. Moja cierpliwość codziennie wystawiana była na próbę. Dziś wiem, że czekanie to proces, który ma sens. Zanim Karolka można było wziąć do domu - minęły miesiące. Zanim odłączyliśmy respirator - kolejne. Trzeba było czekać, czekać, czekać... Nocami albo czuwaliśmy, albo budziliśmy się co dwie godziny, żeby nie przegapić chwili, gdy on będzie nas potrzebował. Przy Zosi też się budzę, ale bez strachu. Jakoś tak naturalnie. Gdy ona zakwili - nie myślę, że coś złego się dzieje. Gdy zapłacze Karol - zapala się w głowie czerwone światełko - a może ma gorączkę? Na ścianie tuż obok kanapy ktoś przylepił karton. Na kartonie jest wielkie, roześmiane słońce. Poprawia humor i chyba jest z nim cieplej.
Zbyszek: - Lekarze mówili, żebyśmy nie liczyli, że nasz synek się czegoś w życiu nauczy. A Karolek je łyżeczką, zaczyna chodzić. Mamy nadzieję, że dzięki rehabilitacji będzie się poruszał pewnie, bez trzymania za ręce. To prezenty od niego, które skwapliwie przyjmujemy.
Ania: - Nie planujemy niczego, nie spodziewamy się cudów. I choć to zabrzmi dziwnie, my też wiele się od niego nauczyliśmy. Choćby tego, żeby brać życie jakie jest. Czasami za bardzo komplikujemy sprawy, a on jest autentyczny. Gdy jest mu źle płacze, a gdy dobrze śmieje się.
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Plecaki pełne próśb do Czarnej Madonny
W słonecznym skwarze, w ulewnym deszczu każdego roku z ośmiu miast i miasteczek naszego regionu wyruszają pielgrzymki na Jasną Górę. -
19.05.2012
Serce zawsze wędruje z Bogiem
- Dlaczego wierni zamiast wygodnych wakacji wybierają zdzieranie butów dla Pana Boga? -
19.05.2012
Sztuka, projektowanie i dziewczyna z charakterem
-
19.05.2012
Wychowawca Jagiellonów
-
19.05.2012
Kupcy podróżujący i wędrowni
Facebook
GooglePlus
Wykop











Brak komentarzy
Dodaj komentarz