16.02.2012

Twardziele w sukienkach

Rozmowa z OLAFEM DERIGLASOFFEM, który wystąpi ze swoim zespołem w dniu 20 lutego w krakowskim klubie Hard Rock Cafe

Olaf i jego twardziele (sukienki zostały w szafach) Fot. z archiwum zespołu

- Masz liczne koneksje z Krakowem: grałeś z Homo Twist i Pudelsami, współpracowałeś z Wu-Hae.

- To duże zaszłości na wielu polach. Choćby takie, że moja mama jest rodowitą Krakuską. To specyficzne miejsce na kulturalnej mapie Polski. Oderwane od reszty kraju środowisko muzyczne tworzy tam endemiczne gatunki muzyczne, niespotykane nigdzie indziej. Dlatego w Krakowie powstają zespoły, które grają w szalenie oryginalny sposób. A to zawsze mnie pociągało. Ostatnio rzadziej jednak bywam pod Wawelem i moje więzi z tamtejszym środowiskiem trochę się poluźniły.

- Zaczynałeś jako gitarzysta własnej grupy Dzieci Kapitana Klossa. Potem przerzuciłeś się na bas i zacząłeś grać z takimi sławami, jak Kazik Staszewski czy Maciek Maleńczuk. Co sprawiło, że wolałeś pozostawać przez wiele lat na drugim planie?

- Ten stereotyp pokutuje od wielu lat - że basista i perkusista to drugi szereg w zespole. Tymczasem to czysto techniczne zjawisko. Wielu basistów to kreatywni artyści - choćby Sting na świecie czy Lech Janerka w Polsce. Kiedy wziąłem pierwszy raz do ręki bas, okazało się, że te wszystkie lata, kiedy grałem na gitarze, były niepotrzebne. Bo to właśnie bas idealnie dopasował się moich dłoni. To była miłość od pierwszego dźwięku. Dzisiaj używam gitary tylko do komponowania.

- W końcu zdecydowałeś się znowu stanąć na czele własnego zespołu. Jakie są tego dobre i złe strony?

- Przede wszystkim pisze się swoją własną legendę. Samemu decyduje się w pełni o kształcie artystycznej wypowiedzi. To ja piszę teksty i komponuję melodie. Oczywiście szanuję muzyków, z którymi gram, bo to moi przyjaciele. Dlatego dzielimy wspólnie trudy decydowania o kursie tego okrętu. Ale większość tego ciężaru spoczywa na moich barkach. I to kolosalna odpowiedzialność. Bo daję zatrudnienie nie tylko pięciu muzykom, ale też menedżerowi, dźwiękowcowi, oświetleniowcowi i kierowcy. Dlatego to normalna praca, a nie jakieś tam hobby. Jeśli do tego dochodzi samodzielne wydanie płyty - trzeba wszystko ogarnąć pod względem urzędowym, znać wszystkie kody i umowy. I wtedy łatwo można się wpakować w tarapaty. Nie przepadam za tym wszystkim - ale ktoś musi to robić. (śmiech)

- W skład zespołu wchodzi pięć mocnych indywidualności. Nie skaczecie sobie do gardeł?

- Lider zespołu nie może być tyranem. Ale musi być przywódcą - samcem alfa, który spaja stado i tonizuje dramatyczne sytuacje. Emocje w funkcjonowaniu kapeli są oczywiście konieczne, trzeba jednak nad nimi panować. Mieliśmy w swej historii gorsze momenty, wypracowaliśmy jednak z czasem schemat działania, który sprawia, że znając własne czułe punkty, staramy się ich nie dotykać. Bo dobrze się nam razem gra i chcemy dalej działać.

- Muzyka z Waszej ostatniej płyty odwołuje się do garażowej psychodelii, której polskim matecznikiem był trójmiejski underground. A Ty przecież z niego się wywodzisz.

- To nie był jakiś świadomy wybór. Nie siedzieliśmy na próbie i nagle krzyknąłem: "O! Teraz zagramy, jak Sonic Youth!" Od zawsze mam w sobie takie dźwięki, rytmy i harmonie, które mnie kręcą. One w naturalny sposób wynikają z mojej duszy. Co ciekawe - ja taką muzykę tylko gram, a wcale jej nie słucham. W domu kręci mnie zupełnie co innego - jazz, klasyka, ambient czy reggae. (śmiech)

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

deto
2012-02-16 15:22:23

dzięki za SUPER wywiad!!!

Odpowiedz »

Dodaj komentarz