15.12.2011
Ostatnia randka z Lenny Valentino
Rozmowa z ARTUREM ROJKIEM, założycielem i liderem zespołu Lenny Valentino
Piątek, 16 grudnia, godz. 20, Studio
W dziesiątą rocznicę premiery swej jedynej płyty Lenny Valentino powraca na pięć ekskluzywnych koncertów w Polsce. Z tej okazji rozmawialiśmy z Arturem Rojkiem.
- Co sprawiło, że w 1998 roku zdecydowałeś się zrobić coś poza Myslovitz?
- Nie pamiętam, czy dokładnie było to w 1998 roku, w każdym razie nagrywaliśmy wtedy demo do "Miłości w czasach popkultury". A ja nigdy nie chciałem, żeby identyfikowano mnie tylko z Myslovitz. Miałem w sobie potrzebę realizowania się na różnych polach. W Myslovitz było zawsze pięć osób. Początkowo mieliśmy podobne gusta, ale potem coraz bardziej oddalały się one od siebie. Dlatego chciałem zrobić coś indywidualnego, za co odpowiadałbym sam od początku do końca, inaczej niż w zespole, gdzie współpracowaliśmy na przynajmniej teoretycznie demokratycznych zasadach. I z tego pragnienia narodził się Lenny Valentino.
- Twoim pierwszym współpracownikiem został Mietall Waluś, który wtedy nie był jeszcze znany jako lider Negatywu.
- Zadecydowały nie dokonania twórcze Mietalla, ale energia do zrobienia czegoś innego. Podobała mi się jego determinacja i entuzjazm do nowej działalności. I co najważniejsze - Mietall fajnie grał na basie. Wydawało się, że nie potrafi na nim grać, a robił to na swój własny, bardzo charakterystyczny sposób. No i sprawdził się jako świetny kompozytor. Na płytę trafiło kilka jego pomysłów, które co prawda uzupełniłem o swoje wokale, ale akordy pozostały jego.
- Wczesne wersje Waszych nagrań brzmiały zupełnie inaczej niż to, co usłyszeliśmy ostatecznie na płycie.
- W pierwszym składzie na perkusji grał Lala z Myslovitz. I nadawał naszej muzyce bardziej popowy charakter. Kiedy zanieśliśmy demo do Sissy Records, prowadzący tę wytwórnię Paweł Jóźwicki bardzo się ucieszył, bo był wielbicielem gitarowego grania, bardzo lubił Myslovitz i myślał, że to będzie coś podobnego. A ja od początku chciałem, żeby muzyka Lenny Valentino zabrzmiała zupełnie inaczej. Im dłużej słuchałem naszego demo, tym bardziej niepokoiło mnie, że wcale tak nie jest. Zacząłem więc szukać jakiegoś nowego pomysłu na te piosenki.
- I wtedy pojawiła się możliwość współpracy ze Ścianką?
- W międzyczasie odszedł Lala, bo różniliśmy się w sposobie widzenia działalności Lenny Valentino. Pożegnaliśmy się także z grającym na gitarze Michałem Koterbą. Pojawiły się inne osoby, ale też nie zagrzały długo miejsca. Dopiero kiedy usłyszałem "Dni wiatru" Ścianki poczułem, że to może być to. Zadzwoniłem więc do Jacka Lachowicza, potem spotkaliśmy się z Maćkiem Cieślakiem. Ja zaproponowałem Maćkowi, żeby wyprodukował płytę Lenny Valentino, a on zaproponował mi skład zespołu - siebie, Jacka i Arkadego Kowalczyka.
- W tekstach, które napisałeś na "Uwaga! Jedzie tramwaj" mocno otworzyłeś się na osobistą tematykę.
- Nie miałem takiego planu na początku. Ale kiedy Mietall przyniósł na próbę "Karuzele, skutery, rodeo", skojarzyłem że ta melodia brzmi, jakby była... z cyrku. A wiadomo, że do cyrku chodzi się w dzieciństwie. Poszedłem więc dalej tym tropem - i w ten sposób powstał "Chłopiec z plasteliny". W tytułowym nagraniu pojawiły się natomiast "motylki cytrynki" - tak mój znajomy nazywał szare motyle, które widywaliśmy podczas naszych wędrówek po Mysłowicach, kiedy byliśmy mali. Ponieważ dużo przeżyłem w dzieciństwie, te wspomnienia zaczęły wracać i wypływać ze mnie z podwójną siłą. I nawet w tekstach, które mówiły o dorosłych sprawach, pojawiły się takie nawiązania. "Zniszczyłaś to, czy zniszczyłem to ja" można interpretować jako opowieść o związku kobiety i mężczyzny, ale również matki i syna. A ponieważ uwielbiam concept-albumy, kiedy wszystko to zaczęło mi się składać w jedną całość, jeszcze bardziej zadbałem o spójny wydźwięk tekstów.
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
17.05.2012
Zaczynamy przełamywać lody
ROZMOWA z MICHAŁEM KOWALONKIEM - nowym wokalistą zespołu Myslovitz, który wystąpi w czwartek, 17 maja podczas Krakowskich Juwenaliów. -
17.05.2012
FotoMONTHaż, czyli co nas czeka na Miesiącu Fotografii
Maj i czerwiec należy w Krakowie do fotografii. Przed nami kolejny festiwal Miesiąc Fotografii (PhotoMonth in Krakow). Tegoroczna edycja jest wyjątkowa, bo... urodzinowa. -
17.05.2012
Gdy zapada noc, muzea wydają się ciekawsze
-
17.05.2012
Zapraszamy na Selectora!
-
17.05.2012
DJ czy orkiestra
Facebook
GooglePlus
Wykop











Brak komentarzy
Dodaj komentarz