09.12.2011

Dziewczyna z banknotu

Nazywano ją "Anielką", miała być robotnicą. W rzeczywistości nie zgadza się ani imię, ani zawód. Kim była kobieta z PRL-owskiej dwudziestozłotówki?

Awers dwudziestozłotówki z 1948 roku

Robotnica, pieszczotliwie nazywana Anielką. Tak naprawdę kobieta w chustce na starym dwudziestozłotowym banknocie (w obiegu od 1950 do 1977 roku) to ani robotnica, ani Anielka. To Helena Michalik, z urodzenia lwowianka, która dużą część życia spędziła w Nowej Hucie.

- Kojarzy pani stary dwudziestozłotowy banknot z kobietą w chustce? Ta "robotnica" to moja mama, Helena - usłyszałam rok temu od Jerzego Michalika.

Potem opowiedział romantyczną historię: po wojnie była uczennica lwowskiej szkoły plastycznej, przypadkowo spotkała w Krakowie swojego profesora. Artysta miał, ze wzajemnością, zauroczyć się śliczną dziewczyną jeszcze we Lwowie. A ponieważ właśnie otrzymał zlecenie od Narodowego Banku Polskiego na wykonanie projektów nowych banknotów, postanowił wykorzystać wizerunek urodziwej studentki. I tak twarz Heleny trafia na dwudziestozłotówkę.

Tyle rodzinna legenda. Ile w niej prawdy?

Ani Jerzy, ani nikt z rodziny Michalików nie ma żadnych dokumentów, które poświadczałyby, że kobieta z banknotu to Helena. A jednak jej krewni od lat żyją w przekonaniu, że to prawda. Jerzy Michalik zawsze nosi przy sobie sfatygowaną dwudziestozłotówkę, spiętą ze starym zdjęciem legitymacyjnym matki. Można zauważyć podobieństwo kobiet na obu wizerunkach, ale może to tylko siła sugestii?

Czy po ponad sześćdziesięciu latach od zaprojektowania banknotu uda się sprawdzić, kto dał twarz robotnicy z dwudziestozłotówki?

Zdecydowanie łatwiej ustalić tożsamość projektanta banknotów, wyemitowanych w 1948 roku. To Wacław Borowski, malarz, grafik, autor polskich pieniędzy papierowych jeszcze z międzywojennego dwudziestolecia. Artysta zmarł krótko po wejściu do obiegu swojej ostatniej serii banknotów - w 1954 roku. Czy ktoś oprócz niego znał tożsamość kobiety sportretowanej na dwudziestozłotówce?

Jest bardzo prawdopodobne, że instytucje zajmujące się emitowaniem pieniędzy, a więc organy państwa (zwłaszcza takiego, jakim była PRL), musiały wiedzieć, czyje twarze umieszczane są na banknotach. Tuż po wojnie były to Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych i NBP.

Odpowiedź Arkadiusza Słodkowskiego, rzecznika prasowego Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. (spadkobierczyni PRL-owskiej Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych), rozczarowuje. - PWPW otrzymywała do produkcji gotowy projekt, bez informacji, jaka postać była pierwowzorem do jego opracowania. Jej tożsamość mógł znać tylko projektant banknotu. PWPW nie posiadała także informacji, w jaki sposób i na jakich zasadach projektant pozyskiwał wizerunek postaci - wyjaśnia Słodkowski.

Pracownicy NBP również nie potrafią pomóc. Przesyłają za to album z reprodukcjami projektów polskich banknotów, historycznych i współczesnych. Okazuje się, że Borowski przygotował co najmniej dwa projekty dwudziestozłotówki... z dwiema różnymi "robotnicami". Na jednym z rysunków znajduje się kobieta o zupełnie innych rysach twarzy, z chustką zawiązaną do tyłu i koralami pod szyją. Rewers banknotu, zamiast Sukiennic, które znalazły się na dwudziestozłotówce dopuszczonej do obiegu, zdobi... kombajn w łanach zboża. Okazuje się, że każdy papierowy pieniądz z serii z 1948 roku był zaprojektowany w co najmniej dwóch wersjach.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Dada
2011-12-29 09:39:25

Bardzo ciekawy i rzetelnie napisany artykuł. Dziekuje autorce.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz