02.12.2011
Dwoistość Violetty Villas
WSPOMNIENIE.
Violetta Villas nie żyje. Jedna z największych gwiazd polskiej estrady zmarła 5 grudnia w Lewinie Kłodzkim. Miała 73 lata. Dziś wracamy do naszego artykułu z poprzedniego "Magazynu Piątek" by przypomnieć historię niezwykłej artystki.
Swej karierze podporządkowała wszystko, to dla niej poświęcała syna, przyjaźnie, a w sumie siebie. Bez wątpienia miał rację Jerzy Waldorff, twierdząc, że Villas to największy i najbardziej zmarnowany talent, jaki mieliśmy po II wojnie.
Książkę otwiera przejmujący opis. Oto stara kobieta siedzi samotnie na scenie, "ubrana w długie włosy, kapelusz, na biało jak komunijne dziecko, słyszy już tylko na prawe ucho". Powita publiczność słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i niepokalane serce Marii, witam...". Gdy zacznie śpiewać, okaże się, że zapomina słów, nie czuje rytmu, a "jej wokalizy łapią fałsz. Kobieta sepleni. Nie ma połowy dolnych zębów". Jednak publiczność, która czekała na to spotkanie dwie godziny, wstaje, bije brawo. Płacze. "Całuję was w samo serce..." - usłyszy w podzięce.
Słyszałem te same słowa - w Krakowie, we wrześniu 2005 roku w auli "Florianka" Akademii Muzycznej. To była ta sama artystka, ale o sześć lat młodsza, jeszcze w znacznie lepszej formie, w pięknej złotej sukni, z pnącymi się po plecach lokami... I też płynęły kaskady dewocyjno-obsesyjnych wyznań: "Mogłabym się skarżyć w sądach, wołać o odszkodowanie, ale to by się Panu Bogu nie podobało... Kiedy Pana Jezusa koronowali cierniem, pluli na niego, przedrzeźniali, poniżali, to on się nie bronił... A przecież co to jest, jak nie prześladowanie mnie... Z jakiej to przyczyny robią ukradkiem zdjęcia... Czy nie lepiej zadzwonić do pani Violetty, pani Violetto chcemy z panią porozmawiać, to wtedy nawet by mogli sfotografować moje pieski i kotki, a nie wpaść, jak ubecy, jak MSW... Panu Bogu dziękuję za ten wielki zaszczyt i wywyższenie, że jestem prześladowana za dobroć, za miłosierdzie... Panu Bogu chcę się podobać, nie światu...".
Jednak to światu chciała się Violetta Villas podobać przez całe życie. To swej karierze podporządkowała wszystko, to dla niej poświęcała syna, przyjaźnie, a w sumie siebie, bo jasno widać po latach, jak tragiczny to los, jak niepełna to kariera. Bez wątpienia miał rację Jerzy Waldorff, twierdząc, że Villas to największy i najbardziej zmarnowany talent, jaki mieliśmy po II wojnie. To dla kariery poszła na współpracę z MSW stając się agentem służby wywiadowczej o pseudonimie "Gabriella", do czego zobowiązała się podpisując stosowne oświadczenie 27 XII 1968 roku. Hasło: "Czy lubi pani utwory Brahmsa?". Odzew: "Lubię, ale wolę Chopena" (tak zapisane!). Podpisała: Violetta Villas; potem jakiś przełożony prowadzącego ją agenta zrobi dopisek, że "powinno być podpisane prawdziwym nazwiskiem", czyli Czesława Gospodarek.
Jakże łatwo udał się ten werbunek, aż się fachowcy ze służb dziwili, że tak prosto wpadła im w łapy. Tak naiwnie. Dopowiedzmy od razu - niewiele pożytku mieli z "Gabrielli" i szybko zauważyli, że "nie należy za dużo sobie po kontakcie z nią obiecywać". Nie nadawała się do tej pracy, jak zwykle głównie wiele obiecywała... Właściwie to chciała mieć łatwy dostęp do paszportu, to wszak był czas jej występów w Las Vegas, a potem sama zawracała głowę służbom, by jej pomagały w rozmaitych sprawach, by ostatecznie mieć do nich żal, że nie pomogły... w karierze. Jak była rozbrajająco naiwna i niefrasobliwa, pokazuje fakt pójścia do komendanta powiatowego Milicji Obywatelskiej w Piasecznie - był już kwiecień 1970 roku - z prośbą o poradę, bo byli u niej przedstawiciele Służby Bezpieczeństwa, którzy zaproponowali jej współpracę na rzecz polskiego wywiadu i ona nie wie, co ma zrobić!
Ostatecznie uznana za osobę niepoważną, zarozumiałą, za kapryśną histeryczkę, która na dodatek - "istnieje duże prawdopodobieństwo" - używa narkotyków, została przez MSW zignorowana. Jednak ten fakt będzie artystce ciążył całe życie i - jak powie syn - odmieni ją. Oczywiście, gdy zacznie o tym mówić w latach 90., będzie to wersja zupełnie inna. Jak wiele mistyfikacji, zmyśleń, jakimi Violetta Villas karmiła media przez lata. Można nawet podejrzewać, że zatarła w sobie kontury między prawdą a po tylekroć powielanym zmyśleniem.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (6)
Wydrukuj
Wyślij link
-
18.05.2012
Coraz dalej od nieba
Uskok nie jest tak efektowny jak w filmie "2012" o końcu świata. Kilka lat temu pośrodku drogi była wprawdzie wyrwa, z której tryskała woda z pękniętego wodociągu zmieszana z gazem z rozerwanego gazociągu, a mieszkańcy przez dziury w... -
18.05.2012
Wolność Musy Dogana
Ten, który uderzył go w twarz, chwilę wcześniej krzyknął do niego: "Terrorysta!". Ułamek sekundy wystarczył, by Musa leżał na asfalcie z wykręconymi rękoma, przytrzymywany przez kilku osiłków. Odetchnął dopiero, gdy zrozumiał, że to... -
18.05.2012
W polskie wino zaplątani
-
18.05.2012
Nie dla mnie cztery ściany
-
18.05.2012
"Drugi szereg" po 25 latach
Facebook
GooglePlus
Wykop










Krystyna alicja
2012-02-10 19:59:07
Pięknie śpiewała kolędy.Naprawdę żal,że odeszła.
Odpowiedz »
K
2011-12-06 23:46:58
już nie żyje....
Odpowiedz »
lukka
2011-12-03 19:52:17
walldorff mial fory za komuny jako homeopatta" a nie pomogl JeJ ona miała hyzia mogla sie leczyc a do tej pory tylko psami sie oklada , to i nie zal takiej divy..??
Odpowiedz »
mnie też nie
2011-12-07 18:38:57
ciebie też nikomu nie będzie żal
Odpowiedz »
obserwator
2011-12-02 11:57:40
Marysia czy nie Marysia , czy to tak wazne !!! Wazne ,ze tyle lat o naszej Divie stale się mówi ,ze piszą o niej książki , chcą robić filmy i wyczekują z wielką niecierpliwością jej kolejnego występu na scenie , nawet w kościele !!! Kto z naszych artystów miał i ma taką reklamę i publicity ? No , kto ? To o czymś świadczy !!! A o czym , to sami sobie dopowiedzmy !!! No , i niektórzy z nas , na krzywy ryj chcieliby na naszej Divie nadal robić swoją Kasę !!! To jest niestety trudne i za to można beknąć w Sadzie !!!Niech o tym pamietają !!! Ona jeszcze żyję i dobrze kuma czaczę !!!!
Odpowiedz »
v
2011-12-02 07:22:40
Nie Czesława Gospodarek a Marysia Cieślak
Odpowiedz »
Dodaj komentarz