30.07.2010

Zamykam oczy, bo będzie huk

Są takie sytuacje w życiu, że nie ma pytania, czy warto. Bo warto, to znaczy, czy mi się opłaca. Nie wypada też stawiać takiego pytania żołnierzom AK.

Elżbieta Dziębowska "Dewajtis", mając 14 lat, uczestniczyła w zamachu na Franza Kutscherę, dowódcę SS i policji w Warszawie Fot. Anna Kaczmarz

Na biurku w drugim pokoju leży stos tekturowych teczek. To ostatnie hasła Encyklopedii Muzycznej, które czekają na przeczytanie i sprawdzenie. Bo od 30 lat pod redakcją Elżbiety Dziębowskiej ukazują się kolejne tomy Encyklopedii Muzycznej PWM. Wyszło już 11, a przed nami ostatni 12. tom. Parę lat temu, w odpowiedzi na moje pytanie o postępy z encyklopedią Elżbieta Dziębowska stwierdziła: "Widać już Żywnego". Teraz uśmiecha się na to wspomnienie i zastanawia: - Zaraz, zaraz, ale kto pisze to hasło; chyba go jeszcze nie mam do czytania - przerzuca teczki szukając tej z napisem "Wojciech Żywny, nauczyciel Chopina", ostatnie hasło encyklopedii.

Wychodzimy na balkon. Wieje silny wiatr, za chwilę będzie lało. - Gdy oglądam telewizję, to myślę, jak to dobrze, że jestem w Jurgowie. Stąd można nabrać dystansu do świata. Stąd perspektywa jest lepsza - mówi. - Niestety, w sierpniu się przeprowadzam do Warszawy. Bardzo mi żal, ale przetrwać następną zimę tutaj byłoby mi bardzo trudno. A jak zdrowie dopisze, to wrócę na wiosnę.

Patrzymy przed siebie. Wysokie drzewa zasłaniają panoramę. Rozmawiamy o pokoleniach, które musiały dokonywać trudnych wyborów. Pytam: "Czy z perspektywy czasu uważa Pani, że warto było walczyć, ryzykować życie?" - Są takie sytuacje w życiu, że nie ma pytania, czy warto. Bo warto, to znaczy, czy mi się opłaca. Nie wypada też stawiać takiego pytania żołnierzom AK. Nieraz zadawałam sobie pytanie, czy warto było robić powstanie? Ale to pytanie rodzi następne: czy wojna mogła się obejść bez powstania? Co by Niemcy zrobili z Warszawą i mieszkańcami, gdyby nie było powstania? - tłumaczy Elżbieta Dziębowska. Po chwili dodaje: - Stara jestem, ale sądzę, że dobrze trafiłam wówczas na harcerstwo i na walkę zbrojną. Tak, warto było walczyć i nie można myśleć inaczej.

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz