17.06.2010

Trzeba zmienić obraz szkolnictwa zawodowego

Apeluje MAREK KOLARSKI, dyrektor Zespołu Szkół Energetycznych w Krakowie

Fot. Anna Kaczmarz

- Szkoły samorządowe zwykle narzekają na brak pieniędzy. Dyrektorzy podkreślają, że to, co dostają z budżetu, wystarcza im jedynie na zakup kredy. Pan postanowił sam zadbać o fundusze na rozwój swojej szkoły.

- Kiedy trzy lata temu zostałem dyrektorem Zespołu Szkół Energetycznych, postanowiłem zrobić wszystko, by zdobyć dla swojej szkoły pieniądze unijne. Pojawiły się wówczas projekty dla szkół zawodowych, więc postarałem się o te środki.

- Niewielu dyrektorom szkół chciało się powalczyć o pieniądze z UE.

- W Krakowie na ok. 30 szkół zawodowych tylko cztery oraz Centrum Kształcenia Praktycznego odważyły się wówczas napisać wniosek.

- Nie dbają o rozwój swoich placówek czy raczej odstraszyła ich biurokracja związana z pozyskiwaniem środków unijnych?

- Pisanie takiego wniosku jest rzeczywiście trudne i pracochłonne. Trzeba wiedzieć, jak to robić. Wniosek musi być napisany językiem urzędowym. Trzeba też wiedzieć, na co zwraca uwagę urzędnik oceniający taki projekt i za co przyznawane są punkty. Na oceniających działają takie zwroty jak: rynek pracy, słaba zdawalność, tereny wiejskie.

- Sam Pan na to wpadł?

- W napisaniu wniosku pomógł nam specjalista, któryzajmuje się projektami unijnymi. Bez jego pomocy mielibyśmy problem, dlatego radziłbym szkołom korzystanie z pomocy instytucji zewnętrznych w celu pozyskiwania środków z Unii i koordynowania projektu.

- W efekcie przyznano wam 350 tys. zł, a realizacja projektu rozpoczęła się w 2008 r., którzy uczniowie dostali szansę skorzystania z tych środków.

- Ponieważ celem projektu miała być poprawa wyników egzaminu zawodowego, wybraliśmy uczniów trzecich klas, by przez dwa lata trwania programu doprowadzić ich do tego egzaminu. W sumie było ich 58. Zostali podzieleni na grupy - słabszych i zdolniejszych. Program ukończyło 40 uczniów.

- Dlaczego część zrezygnowała? Nie spodobało im się?

- Zajęcia w ramach tego programu odbywały się w soboty. To dla niektórych uczniów okazało się zbyt dużym poświęceniem.

- W tym roku realizacja projektu została zakończona. Co po nim pozostało?

- Wyposażenie pracowni praktycznej nauki zawodu, które mogliśmy kupić za 10 proc. kwoty przyznanego dofinansowania, czyli za 35 tys. zł. Kupiliśmy laptopy, mierniki, oscyloskopy, programy symulacyjne. Z tego sprzętu będą korzystać kolejne roczniki uczniów. Dodatkowym bonusem dla uczniów za udział w projekcie była również możliwość zrobienia prawa jazdy kategorii B, C oraz C+E. Zostało też pozytywne wrażenie o szkole ze strony tych absolwentów, którzy ukończyli program.

- Czy "pozytywne wrażenie absolwentów" jest istotne dla szkoły? Przecież tych uczniów już u was nie ma.

- Jednak kiedyś być może do nas wrócą jako nauczyciele, przyślą tu swoje dzieci, a w środowisku będą budowali pozytywny obraz szkoły, będą żywą reklamą naszego technikum.

- Co oprócz wiedzy i prawa jazdy dał im udział w tym projekcie?

- Każdy uczeń, który ukończył ten kurs, otrzymał specjalny certyfikat. Absolwenci będą mogli się nim posługiwać na rynku pracy.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz