31.01.2012
Pokaż lekarzu...
ZAROBKI. Porozumienie Zielonogórskie dokonało "lustracji" majątkowej
Lekarze domagali się nowelizacji ustawy refundacyjnej nie tylko dlatego, że nie chcą zastępować urzędników Narodowego Funduszu Zdrowia. W nowej roli mieli bowiem odpowiadać finansowo za braki systemowe i niezdefiniowane prawnie błędy.
Premier próbował przekonywać społeczeństwo, że lekarze "postępują niegodnie". Najlepiej bowiem antagonizować Polaków na zasadzie: biedny emeryt - bogaty lekarz. Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie dokonała "lustracji" majątkowej lekarzy. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Lekarze na bezpośrednich kontraktach z NFZ
Lekarze rodzinni z własnymi praktykami, lekarze innych specjalności z gabinetami na umowie z NFZ, w podstawowej opiece zdrowotnej utrzymują się z tak zwanych stawek kapita-cyjnych. Liczba zapisanych do nich pacjentów nie może przekraczać 2750 (nawet gdyby w miasteczku była tylko jedna przychodnia, a mieszkańców 2751).
Ta liczba nie uległa podwyższeniu od 2008 r. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej lekarze wynagradzani są punktowo w zależności od rodzaju udzielonej pacjentowi porady i zazwyczaj cena za punkt jest narzucana przez płatnika.
W sumie w POZ - w zależności od liczby zadeklarowanych pacjentów - lekarze mogą zarobić od 20 000 do 30 000 zł miesięcznie. W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (w zależności od oddziału wojewódzkiego i liczby przyznanych punktów oraz rodzaju specjalności) od 10 tys. do ok. 30 tysięcy zł, a wyjątkowych przypadkach powyżej tej kwoty.
Aby móc świadczyć opiekę takiej liczbie pacjentów, lekarz podpisujący umowę musi zatrudniać personel medyczny i administracyjny. Z otrzymywanych z NFZ pieniędzy opłaca więc stale rosnące koszty: czynszów najmu lokali od władz gminnych, właścicieli budynków, spółdzielni lub kredyty na budynki (lekarze rzadko są właścicielami nieruchomości) oraz rachunki za prąd, ogrzewanie i media. Do tego należy doliczyć koszty pensji i ubezpieczeń personelu (w 2012 r. obowiązkowe ubezpieczenie lekarzy wzrosło prawie dwukrotnie), zakup środków dezynfekujących, strzykawek, leków, wykonywanie kosztownych badań diagnostycznych laboratoryjnych i obrazowych.
Lekarz ponosi też koszty naprawy i regularną wymianę sprzętu medycznego oraz coroczną "certyfikację", zakupu, obsługi i naprawy sprzętu komputerowego z oprogramowaniem, drukarek oraz materiałów eksploatacyjnych, kolejnych zmian druków (częste zmiany wzorów druków recept, zaświadczeń, deklaracji wpisu do lekarza itp. powodują konieczność niszczenia dotychczasowych i zamawiania nowych w drukarniach), a także kolejne kosztowne zmiany w oprogramowaniu). Do tego dochodzi transport i komunikacja (zakup niezbędnych pojazdów i ich eksploatacja oraz ubezpieczenia) - lekarze wykonują także wizyty domowe u pacjentów.
Dodać należy, że coroczne stawanie do konkursu ofert w NFZ i zagrożenie nie uzyskania kontraktu na rok kolejny, powoduje niestabilność, utrudniającą planowe inwestowanie w wyposażenie przychodni i gabinetów i generuje kolejne, nagłe koszty spowodowane zmieniającymi się warunkami umów. Efekt - systematyczne zmniejszanie się dochodów lekarza prowadzącego własną praktykę.
Lekarze na etatach w przychodniach i szpitalach
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (11)
Wydrukuj
Wyślij link
-
22.05.2012
Uczyć historii, idąc z duchem czasu
- Czy na przestrzeni ostatnich lat możemy mówić o dużych zmianach w polskiej edukacji? -
15.05.2012
Fizyka stała się ciekawsza
EDUKACJA. Portal Wiedzy Wydawnictwa Naukowego PWN pwn.pl postanowił przekonać polskich licealistów, że fizyka to naprawdę fascynująca przygoda. W ten sposób zrodził się pomysł projektu "Fizyka jest ciekawa", w którym wzięło udział 70... -
08.05.2012
Wiele dróg do kariery
-
08.05.2012
Pracownicy po pięćdziesiątce wciąż są atrakcyjni dla pracodawców
-
08.05.2012
Uczelnia i fundacja dla niepełnosprawnych
Facebook
GooglePlus
Wykop








meduza
2012-01-31 23:47:40
Właśnie kończę medycynę na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, dostałam się uczciwie, dzięki własnej nauce, podczas gdy moi znajomi balowali na osiemnastkach (nie stać było moich rodziców na korepetycje). Po 6-letnich studiach, rok stażu, Lekarski Egzamin Państwowy plus 5 lub 6 lat specjalizacji. W czasie specjalizacji na rezydenturze zarabia się wspomniane ok. 2500zł(jak się nie uda dostać na rezydenturę pozostają cząstki etatu wyżebrane od dyrektorów, nierzadko ludzie pracują na zasadzie wolontariatu), z tego trzeba samemu płacić za obowiązkowe szkolenia, drogie podręczniki, czasopisma naukowe, moja koleżanka na spec. z radiologii za same kursy USG płaci kilka tysięcy, a musi takowych odbyć co najmniej kilkanaście by coś umieć. Jedniodniowa konferencja to koszt ok.300-400zł. Dobry, zagraniczny podręcznik prawie 1000zł. Do tego wszelkie utrudnienia wynikające z nieudolności systemu, kolejki, braki kadrowe, zamieszanie z refundacjami, NFZ - cała złość pacjentów odbija się na lekarzach (i rejestratorkach). Do tego ogromna odpowiedzialność za ludzkie życie, zdrowie, coraz więcej spraw sądowych, anonimowych oskarżeń w sieci, nierzadko absurdalne zarzuty...Co nie zmienia faktu, iż pewne kręgi tego środowiska prosperują bardzo dobrze, ale zazwyczaj dotyczy to lekarzy wąskich specjalizacji, nierzadko niedostępnych dla absolwentów "bez pleców" tj. chirurgia plastyczna, okulistyka, dermatologia. Szłam na te studia pełna ideałów, chciałam po nich zarabiać godnie, niekoniecznie bajońskie sumy, nigdy nie myślałam o wyjeździe, ale teraz zaczynam na poważnie rozważać opcję wyjazdu do Niemiec lub Holandii, nie jest tam idealnie, na pewno, ale przynajmniej nie będę musiała chodzić w podartych butach i mieszkać w wynajmowanym w 40-metrowym mieszkaniu z dziećmi i mężem a i kultura pracy znacznie wyższa. P.S. Ludzie zawsze zazdroszczą niektórym lekarzom dobrych aut, ale w razie czego wolą ich wybrać i dać pod stołem "kopertę" niż iść do lekarza co "nie bierze", bo jak "nie chcą mu już nawet łapówek dawać to dopiero musi być konował". Cała Polska to jedna wielka obłuda, od nizin społecznych, biedoty po samą "górę"
Odpowiedz »
pacjent
2012-01-31 23:03:46
Nalezy w polskiej sluzbie zdrowia wpowadzic uregulowania obowiazujace w innych panstwach europejskich jak np.w Niemczech.Tam nie wolno laczyc pracy w publicznej sluzbie zdrowia z praktyka prywatna.Nie ma korupcji,korzystania dla prywatnych celow z publicznych placowek sluzby zdrowia,przenoszenia pacjentow z prywatngo gabinetu do publicznego szpitala i odwrotnie.Same plusy.
Odpowiedz »
BOB
2012-01-31 22:36:17
Niby wyksztalceni a kultury podsawowej brak!Dla wiekszosci pacjent to sztuka do przyniesienia dochodu.No i oczywiscie intruz no bo zabiera cenny lekarza czas Mieszkm we Francji i patrze na to wszsko niejednokrotnie zszokowany.Na calym swiecie recepty pisza na komputerach nie ma mowy o zadnym placeniu do kieszeni, lekarz ci otwiera drzwi i podaje reke z umiechem ma czas dla ciebie bo jestes jego dochodem, cennik wisi na scianie a sekretarka wie ze dr Compte ma limit pacjentow w czasie a nie ile wejdzie.Bedac na wakacjach w Polsce moj syn nie mogl pojsc do zadnego lekarza bo ogodz 15 NIKT GO NIE CHCIAL PRZYJAC BO TRZEBA BYLO PRZYJSC RANO.A w szpitalu nie bylo lekarza bo dyzrni gdzies poszli aten z pogotowia jeszcze nie przyszedl We Francji to pachnie kryminalem a w Polsce to norma .lekarze moze na szkolenie do Francji/W WEKSZOSCI/ A HONOR.....
Odpowiedz »
eskulap
2012-01-31 19:51:13
Szkoda ze lekarze nie traktuja pacjentow tak jak weterynarze zwierzatka .Powinni przejsc u nich kilkugodzinna praktyke , oczywiscie nie wszyscy , jakies 90%.Gdybysmy byli tak traktowani , to moze bylibysmy o wiele zdrowsi i mniej spozywali lekow .
Odpowiedz »
Emeryt
2012-01-31 13:39:03
Uwierzę w dobre intencje i "lustrację" lekarzy związkowców z PZ, jeśli w gabinetach lekarskich zobaczę kasy fiskalne. Tam jest gros naszych dochodów i zagłębie rezerw finansowych państwa. Rząd o tym nie wie czy jak to ma w zwyczaju, rżnie głupa?
Odpowiedz »
abobo
2012-02-01 08:59:39
Przecież już mają kasy fiskalne, od maja 2011. Odszczekasz, emerycie?
Odpowiedz »
cykuta
2012-01-31 10:52:30
pracująca, gdzie ty pracujesz, jak nie rozumiesz. Za te 20-30tys na miesiąc trzeba opłacic funkcjonowanie przychodni, caly sprzet, badania laboratoryjne i obrazowe dla ciebie i pozostalych pacjentów. Zarobek lekarza to to, co pozostanie. A że zazdrość i nienawiść cię zżera, bo nie jesteś dość utalentowana, by być lekarzem, - naprawdę nie musisz chodzić do tych sępów. Ja wolałabym nie chodzić do takiego lekarz, który jeździ takim samochodem jak sprzątaczka.
Odpowiedz »
kras
2012-01-31 10:09:14
Nie znam żadnego lekarza, który nie pchał by swoich dzieci na medycynę.
Odpowiedz »
studentka 6 roku.
2012-01-31 22:12:45
Ja znam, wielu. Wręcz odradzających pójście na te studia.
Odpowiedz »
pracujaca
2012-01-31 09:28:25
Bardzo wspolczuje wszystkim lekarzom. Wiem co to znaczy nie miec czasu dla rodziny. Moje dzieci wychowuja sie same czesto na ulicy bo ja pracuje po 10 godzin dziennie za 30.000zl roczie! wspolczujaca
Odpowiedz »
tyż pracująca
2012-01-31 09:48:25
Nawet nie czytałaam tego steku bzdur. Kto to osądza? Nie NIK tylko kumple z Porozumienia Zielonogorskiego. Nie bądżcie śmieszni. Ile lekarze zarabiają - to my wiemy.Czym jeżdżą - widzimy - gdzie mieszkają - też się widzi, gdzie jeżdżą na urlpopy ogólnie wiadomo. To sępy [ w większości ]- nie ludzie
Odpowiedz »
Dodaj komentarz