24.12.2011

Jaga, Niunia, Maks, Melania

ZWIERZĘTA I LUDZIE. O swoich psach opowiada Leonard Pietraszak

Wanda Majerówna, Leonard Pietraszak i Jaga (prawie bokserka) Fot. Zofia Nasierowska/archiwum rodzinne

Któż nie pamięta stworzonych przez niego postaci w takich filmach, jak "Vabank", "Czterdziestolatek", "Czarne chmury" czy "Siedlisko"; można długo wymieniać filmowe i teatralne role Leonarda Pietraszaka. A jeśli dodać, że jest pasjonatem i kolekcjonerem malarstwa, ma żonę Wandę Majerównę, również aktorkę, wciąż tę samą od samego początku, to do tego rodzinnego obrazka brakuje tylko zwierzaków. I okazuje się, że są, że miłość do psów kwitła u państwa Pietra-szaków przez całe życie. I kwitnie nadal.

- Psy zawsze darzyłem wielką miłością. Odkąd pamiętam, były w domu. Zwłaszcza te ostatnie wspominam z rozrzewnieniem: Jagę - prawie bokserkę, Maksa - mieszankę boksera i labradora - o nim można epopeję napisać, i ostatnią, Melanię, czarnulkę - cud dziewczynę o niewinnym wyglądzie. Jak niewinnie wyglądała, tak była groźna dla wszystkich oprócz właścicieli. Mieliśmy ją od sześciotygodniowego szczeniaka. Przedziwnym była psem: w domu łagodności wielkiej stworzenie, kiedy wychodziłem z nią na spacer, zmieniała się nie do poznania - tak była groźna dla otoczenia. I w żaden sposób nie dało się jej wychować. Taki charakter. No cóż, kobieta zmienną jest - widać dobrze o tym wiedziała - wspomina pan Leonard.

Jak podkreśla aktor, każdy z jego psów był niemal rasowy. Niemal. Bo każdy miał drobne "skażenie" inną rasą.

Jaga, wielka miłość aktora, była ósmą z miotu, a więc najsłabszą psinką. Stąd zapewne wziął się jej delikatny i wrażliwy charakter. - W dziwny sposób znalazła się w naszym domu - opowiada Leonard Pietraszak. -. Żona, zaopatrzona w gotówkę, wybrała się na zakupy po buty. Przechodząc ulicą, zobaczyła chłopca, który trzymał pod kapotą zrolowane w kłębek, zmarznięte szczenię. No i jak pani sądzi, co było dalej? Oczywiście zamiast butów kupiła psa. Jaga odpłaciła nam ten gest wielką piętnastoletnią miłością. Była świetnie ułożoną damą o wyważonym charakterze. W przeciwieństwie do Melanii - ta to był istny czort. Ale też rozkoszna.

Melania praktycznie nie tolerowała obcych w domu - każdy gość był jej potencjalnym wrogiem. Chowała się pod stołem i czyhała: komu by tu podgryźć kostkę albo nie daj Bóg nos. No, może była nieco łagodniejsza, ale nie oszukujmy się: nie cieszyła się sympatią naszych znajomych.

Przeciwieństwem zarówno Jagi, jak i Melanii był Maks - wielka psia osobowość. - To był pies o typowym charakterze przewodnika stada - wspomina pan Leonard. - Z nikim i z niczym się nie liczył, jego zdanie było najważniejsze. Nigdy nie pozwolił się skarcić. Wiedział, że to on całkowicie panuje nad nami, że to on rządzi w domu. Chciał uciec gdzieś tam hen, za suczką - proszę bardzo, uciekał i nie było go przez dwa dni. Wracał skruszony, siadał pod drzwiami i jak dobry aktor udawał winnego z wyrzutami sumienia. To oczywiście eliminowało awanturę. Mało tego, to jeszcze my czuliśmy się winni - widząc jego minę - że chcieliśmy go ochrzaniać. No więc Maks był w efekcie serdecznie zapraszany do domu z wdzięcznością, że był łaskaw wrócić. Fatalnie biedak zakończył żywot, bo w pogoni za jakąś panienką zwiał na bazarek, zjadł jakieś paskudztwo i zatruł się śmiertelnie.

Życie państwa Pietraszaków było układane pod kątem psów. A jako że oboje są aktorami, to zawsze byli mocno zajęci i trzeba było dokonywać różnych ekwilibrystyk towarzyskich, układać stosownie urlopy. Czasami jednak zwierzaki musiały zostawać same. Na szczęście większość psów mieszkała już w domu z ogrodem, więc i warunki były dobre.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz