04.09.2010

Dom tymczasowy - szansa na życie

Piękny Bruno w domu tymczasowym zaufał wreszcie ludziom i teraz czeka na kochających opiekunów Fot. Barbara Matoga

Ruchliwa ulica w centrum Krakowa. Wśród ludzi, psów i samochodów błąkała się młodziutka, wychudzona czarna kotka. Podbiegała do przechodniów, przesiadywała pod bramami, próbowała wejść do klatek schodowych. Żebrała o jedzenie dla siebie i - jak się później okazało - dla trójki urodzonych w piwnicy kociąt.

Kasia i Marcin dowiedzieli się o kotce od znajomych. - Mamy już dwie przygarnięte z ulicy kotki, ale nie mogliśmy zostawić tego kociego nieszczęścia na ulicy, bo na pewno by nie przeżyły - mówi Kasia. Odnaleźli właściciela piwnicy, w której mieszkała kocia rodzina. Wśród sterty zakurzonych gratów leżały kociaki; ich matki nie musieli szukać - sama weszła im na ręce.

Było to w maju, a dziś Jagusia i kociaki mają już nowych, kochających opiekunów. Kasia i Marcin wiedzieli bowiem od początku, że nowe nabytki na stałe zostać u nich nie mogą. Dali im jednak dom tymczasowy - a więc taki, w którym bezdomny kot czeka na swój dom stały.

"Tymczasowanie" jest najbardziej efektywną formą pomocy zwierzętom. Wielu ludzi, nawet przyjaźnie do kotów nastawionych, nie przygarnie zwierzaka z ulicy, a nawet ze schroniska. Boją się pcheł i robaków, kocich chorób, nie wiedzą, jak poradzić sobie ze zdziczałym, przerażonym stworzeniem. Jeśli zaś w domu jest inne zwierzę, do tych obaw dochodzi ryzyko braku wzajemnej akceptacji lub zarażenia pupila. Znacznie chętniej przygarniane są koty "z domu", o których stanie zdrowia i charakterze można się wiele dowiedzieć. Z kolei nawet najbardziej "kociolubne" osoby nie mają mieszkań z gumy, w których zmieściłyby się na stałe wszystkie napotkane na drodze koty. Dają im więc inną, ogromną szansę na życie, oferując dom tymczasowy.

Decydując się na zaoferowanie takiego domu, trzeba liczyć się z wieloma problemami. Jeśli w mieszkaniu jest już inne zwierzę, musi być ono zaszczepione. Trzeba też mieć miejsce, w którym "znalezisko" będzie mogło być przez jakiś czas odizolowane. W skrajnych przypadkach może to być np. łazienka lub ciepła piwnica. Jak najszybciej trzeba też pokazać kota weterynarzowi, który oceni jego stan, stwierdzi ewentualne choroby i - w zależności od kondycji kota - poda mu środki na odpchlenie i odrobaczenie. Ponieważ bezdomne koty z reguły nie noszą ze sobą książeczek zdrowia, kolejnym krokiem jest szczepienie przeciwko chorobom zakaźnym.

Jeśli zwierzak jest zdrowy, nauczony czystości i oswojony - można rozpocząć poszukiwania stałego domu. W Internecie jest wiele miejsc, gdzie można ogłosić taką znajdę, drukują je też bezpłatnie niektóre gazety (także "Dziennik Polski"). Można również wywieszać ogłoszenia w lecznicach weterynaryjnych, można wreszcie prosić o pomoc znajomych. Czasem trzeba uzbroić się w cierpliwość. Uratowane przez Kasię i Marcina kociaki znalazły dom dość szybko. Ich mama musiała czekać dłużej, bo ludzie bardziej wolą kocięta niż koty dorosłe. Na szczęście - nie wszyscy.

Czasem zdarza się, że przygotowanie kota do adopcji trwa dłużej niż zakładano. Najczęściej powodem jest stan jego zdrowia, który wymaga dłuższego leczenia. Czasem trafi się dzikus, który z różnych względów nie może wrócić na swój teren. Tymczasowych opiekunów czeka wówczas proces oswajania i socjalizacji przybysza. Małgorzata, która podczas pamiętnej ewakuacji krakowskiego schroniska zabrała 8-letniego Bruna była już na granicy decyzji, by oddać go z powrotem - do miejsca, gdzie spędził 5 lat. Kot sprawiał bowiem wrażenie, że nigdy nie da się oswoić. Po kilkunastu tygodniach piękny Bruno wreszcie zaufał ludziom. Dziś mruczy, domaga się głaskania - i czeka na kogoś, kto przygarnie go na zawsze.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz