31.05.2010
Samochód po powodzi...
Zaśniedziałe przewody elektryczne, rdza, gnijąca tapicerka - to tylko nieliczne skutki zalania samochodu. Wyrok eksperta jest surowy. - Jeżeli samochód stał kilkadziesiąt minut, zanurzony w wodzie ponad próg, nadaje się wyłącznie na złom - twierdzi Witold Rogowski z ProfiAuto, sieci niezależnych hurtowni, sklepów i warsztatów samochodowych.
Powódź ma to do siebie, że przychodzi nagle. Brutalnie wdziera się wszędzie, gdzie tylko może. Ludzie często w popłochu zabierają kilka najpotrzebniejszych przedmiotów i uciekają w bezpieczne miejsce. Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji nikt nie myśli o samochodzie.
Choć jest zbyt wcześnie by oszacować straty powstałe w tegorocznej powodzi, to według ekspertów, zniszczonych aut będzie więcej niż po klęsce w 1997 roku. Głównie dlatego, że od tamtej pory przybyło w Polsce ponad 2 mln. aut.
Jednak niektórzy nauczeni doświadczeniem, zadbali wcześniej o swoje samochody - w odpowiednim czasie przestawili auta na najwyżej ułożone tereny.
Bomba z opóźnionym zapłonem
Wielu właścicieli zalanych pojazdów będzie się zastanawiać czy opłaca im się naprawiać taki samochód. Wszystko zależy od tego, do jakiego poziomu doszła woda. Jeśli przeszła trochę ponad próg, samochód spisany jest na straty. Nawet, jeśli uda nam się powierzchownie oczyścić i osuszyć zalane części, kwestią czasu jest kiedy wszystko będzie się psuć. Do niektórych części nie da się dotrzeć, nie mówiąc już o wiązkach elektrycznych, które będą śniedzieć, czy wykładzinach, które są w stanie wchłonąć dziesiątki litrów wody.
Wilgoć powoduje kruszenie gąbki i właściwie całe siedzenia nadają się do wyrzucenia. Jeśli poziom wody sięgnie wlotu filtra powietrza, zalaniu ulega silnik. Doprowadzenie go do stanu stuprocentowej sprawności graniczy z cudem.
Pierwsza pomoc
Co powinniśmy zrobić, jeśli jednak zdecydujemy się na ratowanie naszego auta? Najważniejsze jest suszenie. Nie wolno z tym zwlekać, bo wewnątrz mokrego auta błyskawicznie rozprzestrzeniają się grzyby i pleśń. W przypadku poważnych zalań koniecznie trzeba użyć osuszaczy lub dmuchaw dostępnych (za ok. 50 zł za dobę) w wypożyczalniach sprzętu budowlanego.
Jeśli auto zostało zalane, to przed uruchomieniem silnika, należy się upewnić, że nie ma w nim wody i, że nie zostanie ona do niego zassana. Wody w przeciwieństwie do powietrza nie da się sprężyć. Jeśli trafi do cylindrów, silnik ulegnie zniszczeniu, pogną się korbowody, może też dojść do uszkodzenia głowicy.
Jeśli w układzie dolotowym widać choćby ślady wilgoci, silnik powinien zostać przygotowany do uruchomienia przez profesjonalny warsztat. Jednak uczciwe zakłady mechaniczne nie mydlą oczu właścicielom zalanych pojazdów.
- Tych całkiem zalanych samochodów, zwykle nie przyjmujemy. Nie ma sensu naprawiać jednej części, jeśli doskonale wiemy o tym, że po przejechaniu kilkuset kilometrów znów się zepsuje. Chyba, że ktoś jest bardzo przywiązany do swojego auta, to wtedy robimy wszystko co w naszej mocy, by samochód jeździł jak najdłużej, jednak uprzedzamy właściciela o tym, że zaraz do nas wróci - mówi Wojciech Głowaty z Caros Service.
Suszone promocje
Podobnie jak to było po powodzi w 1997 roku, rynek zaleją popowodziowe samochody. Zwykle właściciel takiego auta ukrywa jego przykrą przeszłość jak tylko potrafi. Co powinno zwrócić naszą uwagę? Brudna woda wchodzi w reakcje chemiczne z tapicerką, a drobnoustroje i grzyby mają doskonałe warunki do rozwoju. Swąd stęchlizny lub utrzymujący się zapach świeżości, w używanym samochodzie, świadczą o wdarciu się wody do kabiny pasażerskiej.
- Przykry zapach może pojawić się po pewnym czasie. Osad i piach wewnątrz obić sprawiają, że nie pomaga im pranie, a nie sposób wymienić całego wykończenia kabiny. Dlatego zawsze jakieś ślady powinny pozostać. Poza tym szukajmy wszelkich zacieków w bagażniku czy pod maską. Jednak aby mieć pewność należy udać się do warsztatu mechanicznego i poprosić specjalistę by zbadał pojazd pod kontem zalania - radzi Witold Rogowski.
Zaśniedziałe przewody elektryczne, rdza, gnijąca tapicerka - to tylko nieliczne skutki zalania samochodu. Wyrok eksperta jest surowy. - Jeżeli samochód stał kilkadziesiąt minut, zanurzony w wodzie ponad próg, nadaje się wyłącznie na złom - twierdzi Witold Rogowski z ProfiAuto, sieci niezależnych hurtowni, sklepów i warsztatów samochodowych.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Bogate wnętrze Kii
Minęło zaledwie kilkanaście tygodni od premiery w Genewie, a już nowy Cee'd czeka w salonach sprzedaży. Bazuje na tej samej płycie podłogowej co Hyundai i30. -
21.05.2012
Na A-4 z Wrocławia do Gliwic za 16,20 zł
WIĘCEJ OPŁAT NA A-4. Opłaty za przejazd autostradą A4 między Gliwicami a Wrocławiem zaczną być pobierane od 1 czerwca od samochodów osobowych i innych pojazdów o masie do 3,5 ton. -
21.05.2012
OC na podstawie cen nowych części
-
21.05.2012
Przewody pod kontrolą
-
21.05.2012
Rośnie sprzedaż nowych samochodów
Facebook
GooglePlus
Wykop







Brak komentarzy
Dodaj komentarz