18.02.2010

Gazowe konflikty i finansowanie kultury

Marek Benio

Bezpieczeństwo dostaw gazu do Polski i finansowanie kultury — te dwa wprawdzie odległe, ale jakże istotne tematy budzą ostatnio ogromne zainteresowanie. O obydwu dyskutowali w Ustroniu uczestnicy sympozjum „Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna”. Zorganizowane przez Katedrę Gospodarki i Administracji Publicznej spotkanie (15-17 stycznia 2010 roku) to już 30. z tego cyklu sympozjów. W tym roku stanowiło ono część obchodów jubileuszu 85-lecia Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Dzień 1. Konflikt gazowy Rosja – Unia Europejska – Polska Gospodarzem obrad 15 stycznia był prof. Stanisław Rychlicki, doskonale przygotowany do tej funkcji; z jednej strony, kierownik Katedry Inżynierii Naftowej w Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie, z drugiej, Przewodniczący Rady Nadzorczej PGNiG S.A. łączy w sobie cechy eksperta, znakomitego wykładowcy i praktyka. Warto przytoczyć kilka ciekawych spostrzeżeń z pełnego konkretów i rzeczowego zagajenia na temat dostaw gazu do Polski.

Gaz a sprawa polska

Mapa istniejących i planowanych rurociągów gazowych pokazuje jednoznacznie, że Polska miast pełnić naturalną, ze względu na położenie geograficzne, rolę głównego europejskiego węzła gazowego, jest wyspą otoczoną od północy i południa gazociągami. Nie zagraża to, zdaniem prof. Rychlickiego, bezpieczeństwu dostaw gazu, które oparte są na szczęście na przesłankach biznesowych, ale osłabia pozycję Polski jako kraju tranzytowego. Przyczyny tego stanu rzeczy nie mają charakteru gospodarczego lecz podłoże historyczne i polityczne.

Przedsiębiorstwa gazowe nigdy w okresie transformacji nie korzystały ze środków publicznych – podkreślił  prof. Rychlicki. Wszelkie inwestycje w infrastrukturę finansowane były i są z wypracowanych zysków, a wszystko to przy regulowanych przez państwo cenach gazu. Aż do 2008 roku włącznie, sroga zima oznaczała dla przemysłu gazowego większe zyski i pozwalała na kontynuowanie inwestycji. W 2009 roku jednak Urząd Regulacji Energetyki nie pozwolił na podniesienie taryf dla odbiorców indywidualnych i sroga zima wymagająca dostawy większej ilości gazu oznaczała straty. Rynkowa cena gazu sprowadzanego do Polski jest pochodną ceny ropy naftowej, która w styczniu 2009 roku rosła. Paradoksalnie więc, przy rynkowych cenach kupna i regulowanych cenach sprzedaży, im wyższe były obroty, tym wyższe były straty przedsiębiorstw gazowych.

W wystąpieniu prof. Rychlickiego nie zabrakło gorzkich uwag na temat dywersyfikacji dostaw gazu, która wieczorem stała się motywem przewodnim debaty oksfordzkiej przeprowadzonej między studentami AGH i GAP-UEK. Konkluzją wprowadzenia prof. Rychlickiego było spostrzeżenie, że o „dywersyfikacji” dostaw gazu mówi się w Polsce od 20 lat, szczególnie zimą i tym intensywniej im bliżej jesteśmy terminu zakończenia/odnowienia umowy z Rosją. Jednak w sferze inwestycji umożliwiających zróżnicowanie kierunków dostaw nie zrobiono w tym czasie absolutnie nic. 

Do debaty gazowej udało się zaprosić znakomitych ekspertów i praktyków z zakresu bezpieczeństwa energetycznego i dostaw gazu.

Do zaniechań w dziedzinie planowania i inwestycji w infrastrukturę przesyłową gazu w latach 1992-2010 nawiązał również Prezes PGNiG S.A., Michał Szubski. Polska nie posiada żadnych zdolności technicznych do przyjmowania dostaw gazu z kierunku zachodniego. Brakuje również wystarczającej ilości zbiorników magazynowania gazu: posiadamy 1,6 mld m3, a powinniśmy 4,5 do 6 mld m3.  W tej sytuacji zupełnie niezrozumiały wydaje się być wstręt do gazu z Rosji, wykazywany zwłaszcza przez polityków. W negocjacjach konieczna jest zmiana podejścia. Obecnie w stosunku do Rosjan dominuje postawa przymusu kontraktowania: „Musimy kupić od Was gaz”. Negocjator, który w ten sposób rozpoczyna spotkanie biznesowe skazany jest na porażkę nie ze względu na swoją słabą faktyczną pozycję negocjacyjną, ale dlatego, że brzmi to jak deklaracja niechęci i braku zaufania do kontrahenta.  Tymczasem należy negocjacje rozpoczynać od zdania „Chcemy kupić od Was gaz”.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz