Ciekawostki przyrodnicze

Żółwia błotnego miałem w rękach tylko raz w życiu, na leśnym kempingu w Bułgarii. Wbrew nazwie buszował w wartkim strumieniu i bynajmniej nie był uosobieniem powolności. Wiał ile sił w czterech łapach. Pewnie miał złe przeczucia. Gada wypożyczyli od nas tubylcy, jak mniemaliśmy w celu wykonania fotografii. Gdy po kilku godzinach zaczęliśmy upominać się o zwierzaka, poczęstowano nas talerzem zawiesistego rosołu z pływającymi kawałkami żółwiny. No cóż, dla nas był to przyrodniczy rarytas, dla nich smaczne danie. Niektóre narody, które całkiem niedawno władały połową świata też w żółwiach gustowały. Inauguracyjne posiedzenie samorządu Londynu zaczynano od obowiązkowej i tradycyjnej zupki z żółwia. Morskiego gada, zwanego jadalnym. Załogi żaglowców na długie rejsy zabierały żółwie, jako żywe spiżarnie. Smakowite jaja innych gatunków zbierano w astronomicznej liczbie milionów sztuk. Wytępiono je ze szczętem. Swoją drogą ciekawe, co też dzisiaj serwują w londyńskim ratuszu...

Grzegorz Tabasz