06.02.2012

Obudzili się z letargu

ROSJA. Protestujących nie zniechęcił siarczysty mróz - temperatura spadła do minus dwudziestu stopni Celsjusza

"Putin z wozu - Rosji lżej!!" Fot. SIERGIEJ CZIRIKOW/PAP/EPA

W sobotę, równo miesiąc przed wyborami prezydenckimi, na ulice Moskwy wyszły dziesiątki tysięcy Rosjan, by wyrazić sprzeciw wobec byłego i przyszłego prezydenta Rosji Władimira Putina bądź też udzielić mu poparcia. Mieszkańców stolicy nie zniechęcił siarczysty mróz - temperatura spadła do minus dwudziestu stopni Celsjusza.

Zwolennicy Putina zgromadzili się niedaleko prospektu Kutuzowa. Policja podała, że było ich 140 tysięcy, ale niezależni obserwatorzy mówią o liczbie trzykrotnie mniejszej. Była to akcja "budżetówki", beneficjentów Putinowskiej stabilności, którzy od 2000 roku, czyli od momentu objęcia sterów państwa przez Władimira Władimirowicza, korzystają z socjalnego wsparcia, które gwarantuje sprzedaż ropy naftowej i gazu.

Mimo że nie zabrakło szczerych entuzjastów szefa rządu, znaczną część zwolenników Putina zmuszono do przybycia. Przede wszystkim pracowników instytucji i przedsiębiorstw budżetowych, którym albo grożono wyrzuceniem z pracy, albo obiecano gratyfikacje finansowe. Uczestników werbowano również w internecie, oferując za udział w mityngu 500 rubli (50 zł). Pod "zwolennika" Putina podszyła się dziennikarka Radia Swoboda, która cały "proceder" opisała.

Ale prawdziwa, szczera demonstracja, odbyła się na placu Bołotnym, gdzie zgromadziło się od 34 tysięcy (według policji) do 120 tysięcy (zdaniem organizatorów) przeciwników Władimira Putina. Na mównicy stanęli obok siebie przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy oraz demokratycznej, pozaparlamentarnej opozycji, a także działacze społeczni, pisarze, dziennikarze i blogerzy. W akcji wziął udział kandydat na prezydenta Rosji miliarder Michaił Prochorow oraz szef demokratycznej partii Jabłoko Grigorij Jawliński, którego Centralna Komisja Wyborcza nie dopuściła do marcowych wyborów, kwestionując ponad 5 procent podpisów poparcia, wymaganych do rejestracji jako kandydata.

"Nie zamarzniemy, nie wybaczymy!", "Putin - won" - krzyczeli zwolennicy, których zagrzewał m.in. znany muzyk rockowy Jurij Szewczuk, lider kultowej grupy DDT. Wielu uczestników miało na ubraniach białe wstążki - symbol grudniowych sfałszowanych wyborów parlamentarnych.

Na placu nieopodal Kremla żądano uwolnienia więźniów politycznych, unieważnienia i powtórzenia wyborów do Dumy Państwowej z 4 grudnia ubiegłego roku, a także dymisji szefa Centralnej Komisji Wyborczej Władimira Czurowa, odpowiedzialnego za liczne, udokumentowane fałszerstwa wyborcze.

Była to trzecia masowa akcja antyputinowska. - To protest moralny, etyczny, dotyczący reguł gry społecznej. Jest to najskuteczniejszy sposób uświadomienia władzy, że społeczeństwo nie jest jednobarwne i prymitywne, że warunki paktu społecznego z początku XXI wieku nie są aktualne. Klasa myśląca obudziła się z letargu - mówi "Dziennikowi Polskiemu" Stanisław Minin, publicysta "Niezawisimoj Gaziety".

- Generał Mróz Putinowi nie pomógł. Zapał nie osłabł i nie osłabnie, władza musi się z tym liczyć. Jeżeli Putin dalej będzie ignorował nasze żądania, przyjdziemy znowu - zapewnia Ilia Jaszyn, jeden z liderów opozycyjnego ruchu "Solidarność", który przemawiał na wiecu. Uczestnicy sobotniej akcji apelowali, by nie głosować na Władimira Putina, mimo że obecny premier i tak zatriumfuje 4 marca.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

adsenior
2012-02-07 06:22:48

Taaa, ciekawe ile żydowscy banksterzy zapłacili za to "obudzenie"? Wszystkie te ostatnie "rewolucje" finansowane były i organizowane za żydowskie pieniądze. Nie zastanawia, jaki maja cel?

Odpowiedz »

Dodaj komentarz