31.07.2010

Grzegorz Sudoł poszedł po srebro

LEKKOATLETYKA. Anita Włodarczyk z brązowym medalem mistrzostw Europy w rzucie młotem

Medaliści chodu na 50 km, od lewej: Grzegorz Sudoł, Francuz Yohann Diniz i Rosjanin Siergiej Bakulin Zdjęcia: PAP/Bartłomiej Zborowski

To miał być polski dzień na mistrzostwach Europy w Barcelonie. Skończyło się na dwóch medalach: srebrnym Grzegorza Sudoła w chodzie na 50 km i brązowym Anity Włodarczyk w rzucie młotem. Wioletta Frankiewicz w biegu na 3000 m z przeszkodami była piąta, podobnie jak Artur Noga na 110 m przez płotki.

Chód na 50 km to najdłuższa konkurencja finałów, niezwykle wyczerpująca. Nic dziwnego, że w upalnej Barcelonie chodziarze wyznaczyli start swego supermaratonu już o 7.35 rano. Niemniej z upływem czasu temperatura powietrza na ulicy (chód rozgrywany był w mieście, poza stadionem) wzrastała, zawodnicy ratowali się czapeczkami z lodem, napojami, ustawiono kurtynę wodną.

Już na starcie oderwał się od stawki 32-letni Francuz Yohann Diniz. Postanowił iść swoim, silnym tempem i samotnie liderował stawce. To mistrz Europy sprzed 4 lat, wicemistrz świata na tym dystansie z 2007 r. Występował też w krakowskim mityngu, choć bez wielkich sukcesów, raczej dlatego, że dystanse w Krakowie były znacznie krótsze niż 50 km, na którym Francuz się specjalizuje.

Na półmetku jego przewaga nad rywalami wynosiła 1.45 min. W stawce za Francuzem był krakowianin Grzegorz Sudoł, Rosjanie Siergiej Kirdjapkin i Siergiej Bakulin, Włoch Alex Schwazer, inni zawodnicy stopniowo odpadali. Na 30 km w grupie pościgowej zaczął nieoczekiwanie słabnąć dwukrotny (z Helsinek i Berlina) mistrz świata Kirdjapkin. Odpadł z grupy, ale siły zaczął tracić mistrz olimpijski Schwazer, drugi we wtorek w chodzie na 20 km w Barcelonie i zszedł z trasy; jednak wysiłek dwóch dystansów na jednej imprezie dał się mu we znaki. Nie wytrzymał trudów walki też wicemistrz świata Norweg Trond Nymark.

Wyłoniła się grupa medalowa, prowadził niezagrożony Diniz, a za nim Siergiej Bakulin, który na 40 km zaczął nieco gubić Sudoła. Krakowianin jednak kroczył dzielnie, przy trasie mocno go wspierali Robert Korzeniowski i trener Ilja Markow.

W strefie bufetowej mknący jak francuski ekspres Diniz zaczepił nogą o krawężnik i przewrócił się, tracąc kilkanaście sekund. Pozbierał się szybko i kontynuował marsz. Ciekawie działo się za jego plecami. Bakulin rwał do przodu, z dalszych miejsc mocno finiszował Hiszpan Jesus Angel Garcia, a Kirdjapkin zrezygnował z walki. To nie był koniec emocji, Bakulin zaczął płacić zdrowiem za nagły spurt, natomiast idący swoim rytmem Grzegorz Sudoł wysforował się na drugie miejsce. Sytuacja stała się dla nas znakomita. Na ostatnich odcinkach trasy pracownik krakowskiej AWF szedł spokojnie, kontrolował sytuację, miał już sporą przewagę nad Rosjaninem, choć Francuza nie mógł dogonić. Ustanowił swój rekord życiowy 3.42,34.

Diniz obronił więc tytuł mistrza Europy na 50 km, a Grzegorz Sudoł zdobył swój pierwszy medal w wielkiej międzynarodowej imprezie. Od czasów Roberta Korzeniowskiego mamy więc kolejnego medalowego chodziarza. Sudoł ma 32 lata, pochodzi Nowej Dęby, gdzie stawiał pierwsze sportowe kroki w klubie Stal. Przyjechał do Krakowa na studia na AWF, skończył je i pracuje w Katedrze Metodyki i Teorii Lekkiej Atletyki. Jest trzykrotnym mistrzem Polski na 50 km i dwukrotnym na 20 km. Siódmy zawodnik igrzysk olimpijskich w Atenach na 50 km, czwarty mistrzostw świata w Berlinie rok temu. Dwa razy był zdejmowany na trasie MŚ. Tak więc po wielu latach kariery zawodnik AZS AWF Kraków wczoraj doszedł do swego upragnionego podium. - Na dnie serca marzy się o medalu - mówił na łamach "Dziennika Polskiego" przed wyjazdem do Hiszpanii.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz