13.03.2010

Mieli ratować Skorżę, ratowali remis

EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. "Biała Gwiazda" po raz trzeci wiosną bez zwycięstwa i bramek. Czy zdaniem Bogusława Cupiała drużyna przelała czarę goryczy?

Z piłką Junior Diaz (nr 15), obok Issa Ba (nr 80) i zawodnik Jagiellonii Neves Soares Hermes Fot. PAP/Artur Reszko

Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków 0-0

Sędziowali Marcin Borski z Warszawy oraz Rafał Rostkowski z Warszawy i Maciej Wierzbicki z Gdańska. Żółte kartki: Jarecki (90+3) - Piotr Brożek (90+3) . Widzów 6000.

Jagiellonia: Sandomierski 6 - Lewczuk 5, Skerla 6, Cionek 6, El Mehdi 6 - Bruno 5 (90 Jarecki 90+3), Grzyb 6, Hermes 6, Lato 6 - Frankowski 6 (82 Burkhardt), Grosicki 5 (72 Maycon).

Wisła: Pawełek 5 - Alvarez 5, Głowacki 6, Marcelo 5, Piotr Brożek 5 - Kirm 4 (67 Łobodziński), Sobolewski 5, Ba 4 (57 Boguski), Diaz 5 (79 Jirsak) - Małecki 5, Paweł Brożek 4.

Trener Maciej Skorża pożegna się z Wisłą? W meczu w Białymstoku zwycięstwem mieli go ratować jego zawodnicy. Bliższa sukcesu była jednak Jagiellonia. Wiślacy, oprócz walki, znów nie pokazali niczego, co by charakteryzowało mistrza Polski. Jedyne co wczoraj uratowali, to bezbramkowy remis. Ile jeszcze może znieść właściciel klubu Bogusław Cupiał? Arkadiusz Głowacki, zapytany po meczu przez nas, czy trener Skorża pozostanie na stanowisku, odparł: - Mam nadzieję.

Po dwóch porażkach w tej rundzie z GKS Bełchatów i Arką Gdynia (dwukrotnie 0-1) zespół "Białej Gwiazdy" znalazł się na krawędzi. Po wczorajszym meczu zrobił kolejny krok w stronę przepaści. Już w ubiegłym tygodniu wiślacy mogli stracić fotel lidera, ale zostali na nim dzięki zwycięstwu Odry Wodzisław w stolicy z Legią Warszawa. Wygrana w Białymstoku dawała więc możliwość obrony najwyższej pozycji, ale styl gry Wisły w tegorocznych rozgrywkach nie wróżył niczego dobrego. - Musimy wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć wygrywać. Mogę zapewnić, że będzie to mecz ogromnej walki z naszej strony - zapowiadał przed spotkaniem trener Skorża. Zdawał sobie sprawę, że jego zespół musi przebudzić się z zimowego snu i zagrać dynamiczniej, ciekawiej oraz skuteczniej. Wszystkiego tego znów zabrakło. Nie pomogły także zmiany w ustawieniu zespołu. W pierwszej jedenastce wyszedł na boisko Issa Ba. Senegalczyk wrócił do składu po kontuzji pachwiny i był nadzieją na to, że będzie zawodnikiem kreującym grę ofensywną. Ze środka boiska na lewe skrzydło został więc przesunięty Junior Diaz. Widać było jednak, że Ba nie rozumie się jeszcze zbyt dobrze z kolegami z drużyny. Na ławce rezerwowych usiadł natomiast Rafał Boguski, który w spotkaniu z Arką tworzył duet napastników z Pawłem Brożkiem. Tym razem w ataku towarzyszył mu Patryk Małecki. Smaczkiem spotkania było więc przeciwstawienie ich napastnikom Jagiellonii - Kamilowi Grosickiemu i byłemu wiślakowi Tomaszowi Frankowskiemu, który - podobnie jak w poprzednim wygranym spotkaniu ze Śląskiem - starał się rozgrywać piłkę. Wczorajsze spotkanie pokazało, że obecnie lepszy duet w ataku ma Jagiellonia, choć też zakończył mecz bez zdobyczy bramkowej.

Mimo niesprzyjającej pogody - było bardzo zimno i wietrznie - mecz zgromadził komplet publiczności. W takich warunkach można było oczekiwać szybkiej gry i tak się stało. Aktywniej rozpoczęła Wisła - pierwsze strzały oddali Małecki i Paweł Brożek, ale nie postraszyli nimi mocno rywali. Później z przewagi krakowian niewiele wynikało. Jagiellonia rozbijała ich ataki i czyhała na kontrę. Z czasem białostoczanie coraz bardziej zniechęcali wiślaków i śmielej zapędzali się pod ich pole karne. Mecz się wyrównał, a momentami więcej inicjatywy mieli gospodarze. Zawodnicy Wisły coraz częściej musieli się ratować wybijaniem piłki. Nieraz kończyło się to rzutami rożnymi. Po jednym z nich w kolejnym meczu z rzędu błąd popełnił Mariusz Pawełek, który nie potrafił złapać piłki, ale nie miało to poważnych konsekwencji, bowiem na miejscu byli obrońcy. Do przerwy nie było jednak za wiele emocji. Pierwsza połowa stała pod znakiem walki, ale brakowało klarownych sytuacji podbramkowych. - Stworzymy je w drugiej połowie - powiedział schodząc do szatni Małecki.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Zbigi
2010-03-13 10:55:23

Osobiście wolłbym, by weygrywała Cracovia a nie Wisła (czyli w derbach powinna wygrać Cracovia).

Odpowiedz »

Dodaj komentarz