17.02.2012

Konspiracyjna "Uprawa" ziemian

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają

W parę miesięcy po wybuchu wojny, gdy tylko zaistniała możność przedostania się do Krakowa, wybrałem się tam, by przekonać się, czy agendy naszego związku mogą być w dalszym ciągu prowadzone.

Zostałem zawezwany do starostwa, gdzie oświadczono mi, że na terenie Niemiec organizacje ziemiańskie nie istnieją i że wobec tego Związek Krakowski musi ulec likwidacji. Oficjalnie więc związek nasz przestał istnieć". Tak koniec krakowskiego Związku Ziemian wspominał jego ostatni prezes, Karol Tarnowski, właściciel majątku w Chorzelowie pod Mielcem.

Zamarznięte dzieci

Zgodnie z zarządzeniem generalnego gubernatora Hansa Franka z 23 lipca 1940 r., zawieszono działalność wszelkich organizacji polskich na terenie GG. Przestały istnieć partie polityczne, związki zawodowe, organizacje charytatywne (oprócz Rady Głównej Opiekuńczej), kluby sportowe itp.

Jednak nie była to pierwsza forma represji wobec ludności polskiej. Już we wrześniu 1939 r. doszło do pierwszych zbrodni na ludności cywilnej. Bombardowania zatłoczonych dróg, pełnych uciekinierów, pacyfikacje wsi i miasteczek, a od października eksterminacja elit społecznych przez specjalne oddziały policji i SS, zwane Einsatzgruppen, sprawiły, że do połowy 1940 r. na ziemiach polskich zginęło więcej Polaków, niż tak znienawidzonych przez Niemców Żydów.

Skali tragedii dopełniły zimowe deportacje Polaków z terenów włączonych do III Rzeszy. Do GG nieogrzanymi wagonami wywożono tysiące mieszkańców Śląska, Wielkopolski i Pomorza. Często wyjmowano z ich wnętrz zamarznięte zwłoki tych najmniej odpornych - dzieci i starców. Takie wieści rozchodziły się po całej Małopolsce - reakcją była życzliwość dla deportowanych, których przyjmowano w dworach, wsiach i miasteczkach. Część ziemian zorganizowała akcję charytatywną opartą o sieć małopolskich dworów.

Ziemianie z niecierpliwością oczekiwali wieści o tworzeniu polskiej konspiracji. Nasłuchiwali audycji radiowych z Londynu, pomagali Hubalowi i jego żołnierzom, przeprowadzali ochotników do Wojska Polskiego na Zachodzie przez "zieloną granicę" w Beskidach. Czynnie wspierali każdą formę oporu wobec Niemców, choć takie wieści, jak upadek Paryża, podcinały wiarę w zwycięstwo.

Ziemianie w podziemiu

Latem 1940 r. Karol Tarnowski został zaproszony na tajne spotkanie ze znanym sobie jeszcze sprzed wojny płk. Tadeuszem Komorowskim, komendantem Związku Walki Zbrojnej w Okręgu Kraków. Tarnowski wszedł do kamienicy przy ulicy Pędzi-chów w Krakowie. Odnalazł drzwi atelier malarskiego i po wypowiedzeniu hasła został wprowadzony na zaplecze. Czekał tam na niego niepozorny mężczyzna, nie wyglądający na zawodowego oficera. Rozmowa była rzeczowa, a jej tezy stały się podstawą statutu Związku Ziemian w konspiracji.

W listopadzie 1940 roku Wódz Naczelny gen. Władysław Sikorski nadal kryptonim ziemiańskiej organizacji paramilitarnej. Od tej pory nosiła nazwę "Uprawa" i zgodnie z jego rozkazem zrzeszała członków środowiska ziemiańskiego z całej Polski. Ziemianie, w poczuciu obowiązki wobec Ojczyzny, wypełniali powierzane im obowiązki, a "Uprawa" stała się jednym z ważnych elementów Polskiego Państwa Podziemnego.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz