03.02.2012

Egzamin z ludzkiej solidarności

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają

Wojna wypowiedziana narodowi przez Wojciecha Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 r. przekreśliła rozbudzone w sierpniu 1980 r. nadzieje Polaków.

W okresie stanu wojennego tysiące osób internowano, aresztowano, zwalniano z pracy, zatrzymywano po manifestacjach. Tak jak wiele razy w ciągu dziejów, również i tym razem po stronie narodu stanął Kościół katolicki, niosąc represjonowanym pomoc. Zadanie to realizował powołany 17 grudnia 1981 r. przez Prymasa Polski kard. Józefa Glempa Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Podobne komitety powstawały w diecezjach. Również w Krakowie, 19 lutego 1982 roku kard. Franciszek Ma-charski powołał Arcybiskupi Komitet Pomocy Więźniom i Internowanym, który praktycznie działał już od grudnia 1981 r.

Spontaniczna akcja pomocowa

Pomysł zrodził się spontanicznie podczas spotkania grupy członków Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" UJ, w małym pokoju nad zakrystią kościoła św. Anny. Poproszony przez uczestników zebrania bp Jan Pietraszko w czasie mszy akademickiej 20 grudnia podał nazwiska i adresy dwóch osób - Anny Krzysztofowicz i Ewy Miodońskiej-Brookes - do których mogli się zgłaszać po-trzebujący pomocy i chętni do jej niesienia. Odzew był natychmiastowy. Ewa Miodońska-Brookes wspomina: "Wieczorem tej samej niedzieli już miałam pierwszych gości - żonę internowanego dr. Henryka Brancewicza, Agnieszkę, i zgłaszającą chęć pomocy panią Dorotę Franaszkową (współpracującą niegdyś z mec. Andrzejem Rozmarynowiczem w krakowskim Kedywie AK)".

Do formującej się grupy przystąpili Maria Czyżowa, Tomasz Studnicki, Wiesław Zabłocki, a niebawem dołączyli do nich Wanda Lohmanowa, Irena Łazarska, Krystyna Gąsowska, Bogumiła Jaworska, Antoni Jackowski, Andrzej Basista.

W ciasnym pomieszczeniu przy kościele św. Anny, zamienionym następnie na niewiele większe lokum przy kościele Mariackim gromadzono przynoszone przez mieszkańców Krakowa produkty żywnościowe oraz datki pieniężne, tworzono pierwsze spisy internowanych i więzionych.

Po kilku tygodniach spontanicznej działalności grupa otrzymała pomoc i patronat kardynała Franciszka Macharskiego. Odtąd na mocy dekretu kurialnego działała jako Arcybiskupi Komitet Pomocy Więzionym i Internowanym. Jego szefem z ramienia Kurii został ks. Stanisław Małysiak.

Pod patronatem kurii

Komitet współpracując z Wydziałem Duszpasterstwa i Wydziałem Charytatywnym Kurii zaczął prowadzić zorganizowaną działalność przybierającą różne formy. Jedną z nich były wyjazdy z pomocą do obozów internowania i więzień. Członkowie Komitetu mogli się tam dostać dzięki zaświadczeniom, stwierdzającym, że działają w imieniu Kurii Arcybiskupiej w Krakowie. Wiesław Zabłocki wspomina: "Pierwsze dwa wyjazdy odbyły się moim autem - ładą, bo nie było jeszcze w Kurii furgonu. Tą ładą z ks. Józefem Tischnerem objechaliśmy prawie całą Polskę. Pojechaliśmy aż do Gołdapi, przy północnej granicy z ówczesnym Związkiem Radzieckim".

Innym aspektem działalności Komitetu była pomoc rzeczowa i materialna dla rodzin internowanych i więzionych, które często zostały bez środków do życia. Oprócz darów od mieszkańców Krakowa do potrzebujących trafiały także odzież, żywność i lekarstwa z transportów zagranicznych, m.in. z Norwegii, Francji, Belgii. Na los potrzebujących nie pozostała obojętna "Solidarność Rolników", która do Komitetu wysyłała dostawy żywności. Wszystko było dokumentowane. Odnotowywano komu i w jakiej formie udzielono pomocy.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz