02.02.2012

Całe szczęście, że nie tylko hałasy polityczne liczą się na tym świecie

Listy

Niemal już tradycyjnie czytelnik z Choczni pozostaje przy przemyśleniach pana Tadeusza Jacewicza (z felietonu z 20 I "Dajcie nam odetchnąć" - przyp. red.), który po odwiedzinach pławiącej się w luksusach krainy szejka Dubaju radykalnie zaostrzył soje oceny miłościwie nam panujących. Nie wiem, czy świadomie, ale zygnął też do pana premiera, napominając coś o piłce nożnej, a przecież wiadomo, że pan premier lubi sobie pokopać w wolnych od rządzenia chwilach.

Cały piątkowy felieton naszpikowany jest takimi ostrymi nabojami, że aż się lękam, czy aby pana Tadeusza nie spotka jakaś przykrość. Oto przykłady: nieudolność durnych polityków i urzędników, kulawy system polityczny, niezguły ministerialne, bezradne państwo, w którym nie obowiązują żadne standardy, ani prawne, ani polityczne, powinny polecieć głowy, ale dawna minister awansowała (wiemy o kogo chodzi i jaki to awans), a rządowi spada poparcie. Jednym słowem zgroza i rozpacz!

Wszystko to na tle sporu pieczątkowego i konfliktu w prokuraturze. Ja dorzuciłby jeszcze protesty mundurówki, dyskryminację telewizji moherowej, badanie katastrofy smoleńskiej i różne demonstracje publiczne i sejmowe.

Ale każdą regułę potwierdza wyjątek, którym w tym przypadku jest szef naszej dyplomacji, który według autora chce działać profesjonalnie, ale spotykają go drwiny. Chodzi na pewno o sławetne przemówienie, obstalowane u jakiegoś Anglika za opłatą i wygłoszone w Berlinie. Znalazł się tam apel do Niemców o hegemonię nad naszym osamotnionym krajem. Tutaj ja akurat nie widzę problemu w tych 200 tys. zł, ale wydaje mi się (felietonista pisze, że ministerstwo R. Sikorskiego "wydało 200 tys. złotych na przemówienia, pisane przez zewnętrznych fachowców" - przyp. red.). Ale wydaje mi się, że Niemców do takiej roli nie ma sensu zachęcać, bo jak uczy historia, oni w tym kierunku mają skłonności zapisane w genach.

Podoba mi się też zakończenie tej publikacji, u władzy politycy nie dmą, jak mniemają, w jerychońskie trąby, ale rzępolą na fujarkach, i to fałszywie.

Taki jest mój prywatny komentarz do publicznego komentarza. Nie mam pewności, czy to, co piszę, jest choćby przez kogoś czytane, ale pewną motywację znalazłem w pamiętniku Pawła Jasienicy, a właściwie w dwu zdaniach, które pozwalam sobie na zakończenie zacytować: "Całe szczęście, że nie tylko hałasy polityczne liczą się na tym świecie. Istnieje jeszcze historia kultury oraz czas, jedyny kompetentny sędzia w jej sprawach".

Jan Latocha

Chocznia, 21 I 2012

(oprac. MM)

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz