01.02.2012

Kolejna biała plama została usunięta

Dieter Schenk Fot. Paweł Stachnik

19 stycznia w krakowskim Muzeum Galicja odbyło się spotkanie z Dieterem Schenkiem, niemieckim historykiem, autorem książki "Noc morderców. Kaźń polskich profesorów we Lwowie i holokaust w Galicji Wschodniej" wydanej przez krakowskie wydawnictwo Wysoki Zamek.

Autor opowiadał o pracy nad książką, a także o okolicznościach zamordowania przez hitlerowców polskich profesorów we Lwowie w lipcu 1941 roku. Przedstawiamy fragmenty odpowiedzi badacza na pytania publiczności.

- Jaka była geneza i główna motywacja powstania tej książki?

- Od trzydziestu lat zajmuję się tematyką narodowego socjalizmu i niemieckiej okupacji w Polsce, a efektem tego stała się moja pierwsza książka o Gdańsku. Badając tę tematykę wtedy i później, a także ostatnio, gdy pisałem biografię Hansa Franka, zauważyłem, że nie ma ani jednej pracy poświęconej mordowi na polskich profesorach we Lwowie. Pewnego dnia zetknąłem się z profesorem Tomaszem Cieszyńskim z Wrocławia, synem jednego z zamordowanych profesorów, który przybliżył mi tę sprawę. Prof. Tomasz Cieszyński miał w lipcu 1941 r. 19 lat, ale gdy hitlerowcy zapytali, w jakim jest wieku, jego matka odpowiedziała, że ma 16 lat. W ten sposób uratowała mu życie. Uznałem, że trzeba zająć się tą sprawą i wymazać tę białą plamę.

- Dlaczego do narodowego socjalizmu przystępowali chętnie ludzie kultury, artyści?

- Zainteresowanie było obustronne. Narodowi socjaliści próbowali pozyskiwać artystów dla swojego ruchu. Propaganda starała się przedstawiać go w sposób atrakcyjny, by przyciągać jak największe rzesze. Przedstawicieli kultury zapraszano na przyjęcia i spotkania, a następnie zwracano baczną uwagę na ich obecność. Zaś w Niemczech istniała pewna przychylność dla ruchu nazistowskiego, spowodowana kryzysem gospodarczym lat 30. i traumą po przegranej I wojnie światowej. W związku z tym nawet ludzie elit byli skłonni uwierzyć obietnicom Hitlera. Sam Hans Frank był wykształconym człowiekiem, znał się na sztuce, i mimo to stał się wiernym poplecznikiem reżimu, a co wyprawiał w okupowanej Polsce nie muszę chyba mówić.

- Czy wie Pan, kto się wzbogacił na dziełach sztuki z domów zamordowanych profesorów lwowskich?

- Rzeczywiście, część z nich była zamożnymi ludźmi (np. prof. Kazimierz Bartel) i miała bogate zbiory. Jak państwo wiecie, narodowi socjaliści przywłaszczali sobie mienie zamordowanych osób. Jednym z tzw. powierników, który we Lwowie zajmował się majątkiem zabitych profesorów był Pieter Menten, pochodzący z Holandii, ale świetnie mówiący po polsku. Miał kilka antykwariatów w Krakowie, w których handlował rzeczami odebranymi Żydom. Menten był też tłumaczem i donosicielem. W momencie zbrodni przebywał we Lwowie i był widziany przez świadków aresztowań, gdy siedział w samochodzie. Po zbrodni kupił jedną z profesorskich willi za 50 tys. złotych, choć jej wartość była trzykrotnie wyższa. Jego żona widziana była w Krakowie w biżuterii należącej wcześniej do jednej z lwowskich arystokratek. Przywłaszczanie sobie cudzego mienia było wśród nazistów nagminne. SS kradło i wywoziło majątek całymi ciężarówkami. Świadczy to o ogromnej korupcji tam panującej, mimo że formacja ta uważana była za elitarną, taką w której obowiązuje ścisły kodeks moralny. Wspomniany Menten zgromadzony w Polsce majątek przewiózł pociągiem do Holandii. Po wojnie odkryto jego przeszłość i wytoczono mu proces, choć nie za korupcję czy udział w zbrodniach, ale za "wspieranie wroga" (taka konstrukcja prawna istniała w holenderskim prawie). Odsiedział osiem lat.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz