18.01.2012
Polityka wymaga cierpliwości
13 stycznia w Księgarni Pod Globusem w Krakowie odbyło się spotkanie z Jerzym Bahrem, dyplomatą, byłym ambasadorem RP w Rosji, na Ukrainie i na Litwie, byłym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Gość mówił o swojej drodze zawodowej, doświadczeniach ze służby zagranicznej, a także polskiej polityce wschodniej i - szerzej - o polityce zagranicznej. Spotkanie zorganizowała redakcja "Nowej Europy Wschodniej".
Przedstawiamy fragmenty odpowiedzi Jerzego Bahra na pytania publiczności.
- Czy pewnego rodzaju wycofanie się polskiej polityki z Ukrainy, które daje się ostatnio obserwować, nie odbywa się z korzyścią dla Rosji?
- Mówiąc jednym zdaniem, to zgadzam się z panem. W kręgach eksperckich w naszym kraju od kilku miesięcy trwa dyskusja, w której ten wątek się pojawia. Ten rodzaj trudności, który wystąpił przy realizacji przez Ukrainę tego, co byłoby przez nas uważane za słuszne, tzn. zbliżenia Ukrainy do struktur europejskich, jest zauważalny. Rzeczywistość mocno oddaliła się od naszych oczekiwań. W związku z tym ujawniło się u niektórych osób w naszych sferach politycznych i dyplomatycznych pewne zniechęcenie. Ja jednak uważam, że jeżeli kiedykolwiek moglibyśmy sobie ustalić dziesięć naszych grzechów głównych, to jednym z nich byłby bez wątpienia brak cierpliwości. Z tego braku cierpliwości rodzi się taka ocena: odpuśćmy sobie tę Ukrainę, przestańmy się tym zajmować. To jednak jest dziecięce myślenie i dziecięce ocenianie sytuacji. Oddech człowieka i oddech narodu to dwie różne rzeczy. To, że coś przez nas wymyślonego, nawet bardzo słusznego, nie zrealizowało się w ciągu pięciu czy dziesięciu lat, nie jest jeszcze żadnym argumentem. Być może musimy poczekać dwadzieścia, trzydzieści lat. Może już nie będzie nas, a sprawa ta będzie nadal aktualna. Dlatego realizując politykę, a szczególnie politykę związaną z Ukrainą, trzeba wzbudzać w ludziach ową cierpliwość, a także ciągle budzić zainteresowanie społeczne tematem.
Mówię tutaj o rozmaitych inicjatywach rządowych, pozarządowych i całkowicie prywatnych skierowanych w stronę Ukrainy, a także o edukowaniu naszego społeczeństwa. Zawsze powtarzam, że wiedza Polaków o Ukrainie załamuje się na linii Zbrucza, gdzie przed wojną była granica, a chcąc się dowiedzieć, co dzieje się w tym kraju, trzeba zapytać banków brytyjskich, bo one są zwykle najlepiej poinformowane. Pracowałem na Ukrainie w najlepszym momencie, tzn. tuż przed pomarańczową rewolucją. W te wyjątkowe wydarzenia nasze społeczeństwo zaangażowało się w sposób niezwykły. Pamiętam szok, jaki przeżyłem, gdy ktoś zaprosił mnie na spotkanie na Uniwersytecie Warszawskim, na którym mieli być przedstawiciele polskich organizacji zajmujących się Ukrainą. Wszedłem na salę i okazało się, że byli tam przedstawiciele przeszło stu organizacji i inicjatyw zajmujących się tym krajem. To jest pewna wartość, która nam zostanie, mimo błędów politycznych popełnianych na naszych oczach.
Musimy mieć świadomość, że nasza droga samopas ku Ukrainie skazana jest na niepowodzenie. Musimy być tu inicjatorem, ale jako część większej struktury, czyli Unii Europejskiej. Jednocześnie trzeba pamiętać, że cały czas następuje proces uczenia się Europy przez Rosję. Stosunek rosyjskich elit do Unii dziesięć lat temu i ich stosunek dziś, to dwie różne rzeczy. Wtedy byli oni głęboko przekonani, że Polska może sobie mówić o jednej Unii, a najlepsza i tak jest polityka bilateralna, w której rozmawia się z pojedynczymi stolicami. I gdzieniegdzie przynosiło to sukcesy, wystarczy spojrzeć na to, co się działo na linii Moskwa - Berlin czy Moskwa - Rzym w czasach Berlusconiego. Natomiast, by doprowadzić do zachowania istnienia tego problemu, któremu na imię Ukraina, powinniśmy nauczyć się cierpliwości także w odniesieniu do krajów zachodnich. Nie chciałbym, żeby sprowadziło się to do nieustannego powtarzania, niezależnie od tematu dyskusji, że "Kartagina powinna zostać zniszczona", ale wiele naszych rozmów czy dyskursów z Europą Zachodnią powinno na końcu zawierać dopisek: pamiętajcie, że my pamiętamy o Ukrainie. Inna sprawa, że Europa przeżywa teraz pewne perturbacje, ale jestem pewien, że gdy już je przezwycięży, będziemy mogli do tego tematu wrócić.
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (2)
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Rodzina Bosaków. Kwintesencja losu Żydów.
Nazywam się Józef Bosak. Urodziłem się 18 XI 1919 r. w Krakowie jako syn Leona i Estery Bosaków. -
14.05.2012
"Miękka siła" rządzi Europą
- Przeprowadzona niedawno w Krakowie debata miała odpowiedzieć na pytanie: kto rządzi dziś Europą? Zatem, kto rządzi strukturą polityczną określaną mianem Europy? -
07.05.2012
Starcie dwóch wizji we Francji
-
04.05.2012
Matura nie jest obiektywna
-
04.05.2012
Dwieście stron dziękczynienia
Facebook
GooglePlus
Wykop

















realista, ale uczciwy
2012-01-18 13:11:32
tzw. Europa Zachodnia to rynsztok pod każdym względem. Z wyjątkiem dbałości o własne interesy. Metoda znana, cel uświęca środki. Mam na myśli "wiodące" kraje Unii - przede wszystkim Niemcy, ale także Francja i niewątpliwie Wielka Brytania. Oprócz tych pozostali, którym zawsze coś kapnie z pańskiego stołu. Słychać stamtąd nieprzerwany bełkot o prawach człowieka, tolerancji, podmiotowości państw i narodów. Ale to jest tylko bełkot.Owszem, osądzą Karadicza z Serbii, czy innego zbrodniarza, który jest pionkiem w polityce.Ale zbrodnie w Czeczenii, czy w samej Rosji - o, to całkiem zmienia postać rzeczy. Tutaj zachodnioeuropejscy kuglarze polityczni nabierają wody w usta. I rżną głupa! A co do Jerzego Bahra, to najpierw niech wyjaśni swoją rolę w ZAMACH SMOLEŃSKIM! Dopiero mogę słuchać jego wynurzeń. A unia jewropejska już się niedługo rozpieprzy. Wierzę w to i czekam z utęsknieniem.
Odpowiedz »
dobra rada
2012-01-18 21:50:55
To w Smoleńsku zamachnęli się na twoją głowę? Udaj się do psychiatry, to może ci jeszcze pomoże.
Odpowiedz »
Dodaj komentarz