29.12.2011
Zmiana systemu zamiast zmiany państwa
ROZMOWA. Z dr. KONRADEM PĘDZIWIATREM, socjologiem, arabistą z Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. J. Tischnera w Krakowie i Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego
- Jakie były elementy wspólne dla wystąpień społecznych w krajach arabskich Bliskiego Wschodu określanych jako arabskie rewolucje?
- Można wśród nich wyróżnić niezadowolenie z sytuacji materialnej (rosnące bezrobocie, ceny żywności, koszty życia), rosnące nierówności społeczne, korupcję i nepotyzm władz. Przy tym ostatnim elemencie ważną rolę odegrały przecieki Wikileaks, które upubliczniły nadużycia, z których wielu ludzi zdawało sobie sprawę, lecz bało się o nich głośno mówić. Dalej: ograniczanie swobód obywatelskich, autorytaryzm, a wreszcie rosnące aspiracje społeczeństw arabskich, czemu nie szły naprzeciw reformy. Istotne były też względy demograficzne - przeważająca liczna ludzi młodych w populacjach arabskich, czyli sytuacja określana przez demografów jako youthquake. I wreszcie nowe technologie komunikacyjne, które pozwoliły mieszkańcom krajów arabskich na podjęcie pierwszych inicjatyw łączenia się w proteście, a później pozwoliły na upowszechnianie alternatywnej - innej niż oficjalna - wiedzy o zachodzących wydarzeniach.
- Eksperci podkreślają wagę technologii internetowych w arabskich rewolucjach.
- Grupy facebookowe, przecieki Wikileaks oraz blogi pokazały ludziom, że nie są samotni w określonym sposobie myślenia o panującym reżimie. Sprawiły też, że alternatywna wiedza uległa zakorzenieniu i popularyzacji - krytyka panującego systemu politycznego rozpowszechniła się. Tak właśnie stało się 25 stycznia 2011 r. w Egipcie. Gdy Mubarak odłączył internet, trzy dni później wszyscy wyszli na ulice, by się dowiedzieć, co się dzieje. W pewnym sensie więc Mubarak strzelił sobie w ten sposób samobójczego gola. Egipt jest tutaj wyjątkowym przykładem oddziaływania nowych technologii komunikacyjnych, bo mieszka w nim 23 miliony internautów, co stanowi prawie 30 procent populacji i jest 71,5 miliona użytkowników komórek, czyli aż 91 procent populacji.
- Ważnym aspektem arabskich rewolucji jest ruch migracyjny. Wraz ze zmianami politycznymi rośnie bowiem w regionie migracja.
- Tak. Niektóre tradycyjne kraje emigracji stają się czasowo krajami imigracji (np. Tunezja i Egipt), natomiast większość krajów dotkniętych falą demokratyzacji to kraje emigracyjne. Generalnie rzecz biorąc, około 20 milionów obywateli krajów arabskich mieszka poza granicami swoich ojczyzn. Największymi krajami wysyłającymi, których od 5 do 20 procent obywateli żyje poza granicami, są Egipt, Jordania, Liban, Maroko, Palestyna, Syria, Tunezja i Jemen. Niektóre diaspory (szczególnie marokańska i tunezyjska) uległy w ciągu ostatnich 15 lat podwojeniu. Głównymi czynnikami decyzji o wyjeździe - podobnie jak w przypadku polskiej emigracji - są poziom zarobków, możliwości łatwego znalezienia pracy, warunki uzyskania pozwolenia na pracę oraz istnienie systemu atrakcyjnych świadczeń socjalnych.
- Liderem emigracji w regionie jest Egipt.
- W ostatnich dekadach w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia z tego kraju wyjechało prawie 3 miliony obywateli, choć są też statystyki twierdzące, że było ich nawet 8 milionów, czyli 10 procent populacji Egiptu. Zdecydowana większość egipskich emigrantów (70 procent) znalazła pracę i nowe życie w Arabii Saudyjskiej i innych krajach arabskich, a mniejszość (30 procent) w Europie i Ameryce Północnej. Ważnym elementem zjawiska emigracji - znów podobnie jak w przypadku Polski - są transfery pieniężne emigrantów przesyłane do rodzinnego kraju. Ocenia się, że stanowią one ponad 5 procent egipskiego PKB, co zdaniem Banku Światowego czyni z Egiptu największego odbiorcę tego typu przekazów na całym Bliskim Wschodzie. Elena Ambrosetti napisała bardzo ciekawą książkę pt. "Egypte, l'exception démographique" (2011), w której twierdzi, że diaspora ma na Egipt bardzo ważny wpływ nie tylko ekonomiczny, ale również społeczny. To, że populacja Egiptu od 1950 roku wzrosła czterokrotnie (z 20 milionów do 80 milionów) jest jej zdaniem również rezultatem konserwatywnych wpływów diaspory egipskiej w Arabii Saudyjskiej.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
Dodaj do
-
18.02.2012
Zdrowie na duszy i ciele
" Żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów" (Mk 2, 10) -
17.02.2012
Konspiracyjna "Uprawa" ziemian
W parę miesięcy po wybuchu wojny, gdy tylko zaistniała możność przedostania się do Krakowa, wybrałem się tam, by przekonać się, czy agendy naszego związku mogą być w dalszym ciągu prowadzone. -
16.02.2012
Ile kosztuje suwerenność?
-
16.02.2012
Czy aż tak wybitny?
-
16.02.2012
Zmuszeni do akrobacji w tramwajach
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop


















Brak komentarzy
Dodaj komentarz