12.04.2011
O człowieku, który wkurza salon
Rafał Ziemkiewicz "Wkurzam salon". Rozmawia Rafał Geremek, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2011, 263 str.
"To kolejny w naszym życiu publicznym oszust i zdrajca, który kompletnie olał oczekiwania, na których grał, wspinając się do władzy. Totalny koniunkturalista. Gdyby sondaże nagle pokazały, że ojciec Rydzyk stał się idolem dziewięćdziesięciu procent Polaków, to Tusk pierwszy popędziłby do Torunia pocałować go w pierścień i sypałby gwoździe pod koła Kaczorowi, żeby go nie wyprzedził".
Tak o premierze Donaldzie Tusku wyraża się Rafał Ziemkiewicz, pisarz (przede wszystkim autor powieści fantastyczno-naukowych), a zarazem jeden z najpopularniejszych polskich publicystów politycznych, wsławiony m.in. takimi książkami, jak "Polactwo" czy "Michnikowszczyzna". Przez ideowych przeciwników uznawany za tzw. "dziennikarza PiS-owskiego", oczywiście wbrew faktom. "Przypuszczam, że miałem u obu Kaczyńskich przechlapane jako ten, który krytykuje brata. Oni zawsze mieli coś takiego, że jak powiedziało się o jednym coś złego, to on ci mógł wybaczyć, ale drugi zapamiętywał słowa na zawsze. A ja o Jarosławie napisałem kiedyś, że jest człowiekiem, który ukradł Polsce prawicę. Po prostu wyeliminował wszystkich i zajął tę niszę siłą rzeczy, chociaż akurat wydawał się najmniej udanym, najmniej pasującym do tego kandydatem" - mówi Ziemkiewicz.
Oba cytaty pochodzą z książki "Wkurzam salon", wywiadu-rzeki jaki z Rafałem Ziemkiewiczem przeprowadził Rafał Geremek. To książka dość zaskakująca - takie wywiady przeprowadzają raczej publicyści z politykami, ale Ziemkiewicz to niewątpliwie postać nietuzinkowa. Jest nie tylko cenionym pisarzem, publicystą, dziennikarzem telewizyjnym (choć ostatnio TVP zlikwidowała jego sztandarowy, chętnie oglądany "Antysalon"), byłym politykiem UPR. To także symbol buntownika, porywający się na narodową niemal-świętość, czyli Adama Michnika i jego "Gazetę Wyborczą", sprawujących w naszym kraju rząd (sporej liczby) dusz, a jednocześnie - w opinii Ziemkiewicza - szkodzących Polsce. "Obłuda, kłamstwa, manipulacje, propagandowe odzieranie ludzi z godności i ich opluwanie, zwłaszcza jeśli towarzyszy temu ogromna buta, budzą mój gniew - bo raczej nazwałbym to gniewem niż nienawiścią - i on często kieruje moim piórem" - mówi Ziemkiewicz Geremkowi.
Ta niechęć jest zresztą obopólna. "Raz się zdarzyło, że wydawca zaprosił mnie do dyskusji na promocję książki Czesława Miłosza o dwudziestoleciu międzywojennym. A potem zadzwonił z przeprosinami, że niestety, ale pan Michnik powiedział, że jeśli ja tam będę, to on nie przyjdzie, i sam pan rozumie..." - wspomina Ziemkiewicz.
Ale owa niechęć do "GW", jej akolitów uzurpujących sobie prawo do objawiania jedynej prawdy, do wydawania ostatecznie obowiązujących i rozstrzygających wyroków, także moralnych, do określania jednych mianem elit, innych - ciemnogrodu - to nie jedyna zaleta Ziemkiewicza. Jest nie tylko publicystą obdarzonym świetnym piórem i poczuciem humoru. Ma także zdecydowane, jasno określone poglądy, system wartości, któremu dochowuje wierności od 20 lat. Te wartości to przede wszystkim swoboda gospodarowania i wolność słowa, tak często ograniczana na różne sposoby przez dominujące media, korzystające z pozakulisowego wsparcia wielkiego kapitału i sprawujących władzę. Tak Ziemkiewicz wspomina swoją współpracę z raczkującym na początku lat 90., zakładanym przez Wojciecha Reszczyńskiego Radiem Wawa. "Rozgłośnia była niespokrewniona, więc odmówiono jej koncesji. Chociaż Reszczyński spełnił wszystkie wymogi prawa, w przeciwieństwie na przykład do Radia Zet, które nie miało nawet homologacji nadajnika i nadawało na krzywy ryj na jakimś starym sprzęcie podarowanym »Gazecie Wyborczej« przez Francuzów na festyn... No ale pan Andrzej Woyciechowski był skumplowany z Michnikiem i jak to sam opisywał poszedł z nim do ministra łączności, a ten mu wydał »eksperymentalne zezwolenie na nadawanie«. (...) Ten myk, jak mówią sfery polskiego »small biznesu« był genialnie prosty: Radio Zet i RMF dostały takie »eksperymentalne zezwolenia« i miały wolną rękę, a całej reszcie kazano czekać, aż Sejm przyjmie nowe prawo, w którym będzie przewidziane w jakim trybie można w ogóle się ubiegać o koncesję. No i Sejm w pocie czoła pracował, pracował (...) a »spokrewnieni« z michnikowszczyzną »komercyjni« nadawcy zgarniali cały rynek reklamowy jak szuflą i budowali duopol, którego nie udało się przełamać do dziś" - mówi Ziemkiewicz.
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Rodzina Bosaków. Kwintesencja losu Żydów.
Nazywam się Józef Bosak. Urodziłem się 18 XI 1919 r. w Krakowie jako syn Leona i Estery Bosaków. -
14.05.2012
"Miękka siła" rządzi Europą
- Przeprowadzona niedawno w Krakowie debata miała odpowiedzieć na pytanie: kto rządzi dziś Europą? Zatem, kto rządzi strukturą polityczną określaną mianem Europy? -
07.05.2012
Starcie dwóch wizji we Francji
-
04.05.2012
Matura nie jest obiektywna
-
04.05.2012
Dwieście stron dziękczynienia
Facebook
GooglePlus
Wykop














Brak komentarzy
Dodaj komentarz