08.12.2010

Rosja nie jest zwykłym krajem

3 GRUDNIA BR. na Uniwersytecie Jagiellońskim odbyła się konferencja zatytułowana "Po Smoleńsku. Stosunki polsko- rosyjskie". Uczestniczyli w niej m.in. prof. Andrzej Nowak z Instytutu Historii UJ, dr hab. Joachim Diec z Instytutu Rosji i Europy Wschodniej UJ, dr Błażej Sajduk z Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, dr Henryk Głębocki z Instytutu Historii UJ oraz prof. Kazimierz Lankosz z Wydziału Prawa i Administracji UJ. Konferencję zorganizowała Sekcja Prawa Międzynarodowego Publicznego i Praw Człowieka Towarzystwa Biblioteki Słuchaczów Prawa UJ. Jej patronem medialnym był "Dziennik Polski". Przedstawiamy fragmenty dyskusji.

Prof. Kazimierz Lankosz: - Po zamachu na Twin Towers w Nowym Jorku wielu mówiło, że nic już nie będzie takie, jak było przedtem. Zastanawiam się, jaki wpływ będzie miała katastrofa 10 kwietnia na przyszłe stosunki polsko-rosyjskie. Myślę, że - to chyba będzie kanwą dzisiejszych rozważań - stosunki te nie będą, bo nie mogą być, takie jak przed 10 kwietnia.

Dr Henryk Głębocki (moderator): - Mam nadzieję, że te bardzo różne perspektywy, jakie nasi goście prezentują, pozwolą nam na konfrontację z jednej strony punktów widzenia i wizji dotyczących spraw polsko-rosyjskich w przeszłości i współcześnie, a z drugiej także różnych perspektyw metodologicznych, jakie dają odmienne warsztaty badawcze i doświadczenia w tej dziedzinie.

Prof. Andrzej Nowak: - Nie zaproponuję żadnego oryginalnego spojrzenia metodologicznego, choć starałem się w ostatnich kilkunastu latach wprowadzać na grunt naszej nauki spojrzenie, które pół żartem nazywa się imperiologicznym, a które odzwierciedla dużą falę nowych badań i nowych spojrzeń na historię naszego regionu w perspektywie studiów nad imperium jako specyficzną strukturą, sposobem życia i politycznego działania. Myślę, że to, czego nam najbardziej potrzeba w odpowiedzi na pytania postawione przez organizatorów konferencji, to nie oryginalne nowe teorie, ale zdrowy rozsądek. Wydaje mi się, że taki "prześwit" w stronę zdrowego rozsądku można było zobaczyć w ciągu ostatnich kilku dni, kiedy pojawiła się ogromna fala przecieków Wikileaks, dotykających opinii, prawdziwie i szczerze wypowiadanych, ludzi zajmujących wysokie stanowiska w administracji amerykańskiej, a także w innych krajach, na przykład zachodnioeuropejskich. Do czego sprowadzają się te opinie? Najkrócej mówiąc: współczesna Rosja jest państwem mafijnym, zarządzanym przez bardzo specyficzną korporację, na czele której stoi Władimir Putin, korporację, która wywodzi się ze służb specjalnych. O tym, że nie są to tylko przecieki i ekscentryczne spojrzenia na Rosję, mogą świadczyć poważne badania naukowe, które są prowadzone na ten temat, nawet w samej Rosji. Takim najpoważniejszym studium dotyczącym tego zagadnienia jest opracowanie Stephena White'a, profesora uniwersytetu w Glasgow, i Olgi Krysztanowskiej, profesor Instytutu Socjologii Rosyjskiej Akademii Nauk. W kilku kolejnych artykułach zaprezentowali oni wyniki swoich badań dotyczących elity współczesnego państwa rosyjskiego. Przebadali biografie tysiąca osób z najważniejszych stanowisk w państwie: Dumy, Rady Bezpieczeństwa, rządu, gubernatorów. Ich studium daje konkretne wyniki: w drugiej połowie rządów Putina wskaźnik nasycenia tego najważniejszego tysiąca osób w państwie rosyjskim osobami, które przeszły w swoim życiu przez służbę - nie przez współpracę, ale przez służbę - w organach bezpieczeństwa państwa sowieckiego lub rosyjskiego wynosi ok. 70 procent. Nigdy w żadnym kraju na świecie nie było takiego nasycenia elity władzy ludźmi służb specjalnych. W związku z tym Rosja to nie jest normalne państwo, takie jak każde inne, to nie jest państwo, z którym stosunki można traktować jak z każdym innym. Jest to państwo rządzone przez ludzi, którzy byli szkoleni w dziedzinie manipulacji, dezinformacji, a niektórzy z nich po prostu w technice zabijania swoich przeciwników, którą kultywują zresztą do dnia dzisiejszego. Przecieki Wikileaks nie były w gruncie rzeczy potrzebne, bo o tych sprawach pisano w gazetach i mówiono w mediach. Przypomnę tylko zabójstwo Aleksandra Litwinienki, zamordowanego na terenie Wielkiej Brytanii, Anny Politkowskiej zabitej w dniu urodzin Władimira Putina, czy innych dziennikarzy, których około 300 zostało zamordowanych w Rosji w ciągu ostatnich ośmiu lat. Te przypadki, o których pisano w polskich gazetach i mówiono w mediach do 1 września 2009 r. (bo potem już nie), warto teraz przypomnieć. Choć Rosja zmieniła się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, to ci wszyscy ludzie z elity, o których pisali Olga Krysztanowska i Stephen White, i o których prywatnie (ale nie publicznie) mówią przywódcy państw zachodnich, nie odeszli. A przecież jednym z bardzo ważnych argumentów na rzecz poprawy stosunków polsko-rosyjskich jest sugestia, że Rosja się zmienia wewnętrznie. Z drugiej strony, by obraz, jaki zarysowałem nie był zbyt czarny, trzeba podkreślić, że za rządów prezydenta Miedwiediewa, formalnie przynajmniej sprawowanych, następuje stopniowa zmiana, na przykład elit gubernatorskich. W większości nowych nominacji nie są to ludzie bezpośrednio związani ze służbami. A zatem coś się zmienia. Na ile szybko i na ile skutecznie, to rzecz do dyskusji.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz