09.08.2010

Cudowna moc bukietów

Liliana Sonik: CAŁY TEN ZGIEŁK

Naukowcy z Katedry Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin SGGW udowodnili, że rośliny porozumiewają się.

Nie mówią wprawdzie językiem Seneki ani Kochanowskiego, ale wysyłają i odbierają sygnały. Prof. Stanisław Karpiński tłumaczy, że jeden sektor liścia może przesłać informację do drugiego sektora lub całej rośliny, np od korzenia po szczyt drzewa. W dodatku informacje te wysyłane są sygnałem elektrochemicznym, czyli podobnie jak u ludzi. Mama musiała o tym wiedzieć, bo ze swoimi kwiatkami "rozmawiała". Nie ona jedna. Gdzieś w nas tkwi intuicja, że rośliny potrafią odwzajemnić sympatię. Są przecież ludzie, którzy mają "zielone ręce": co tylko posadzą przyjmie się i kwitnie.

Myślałam o tym, gdy przygotowywaliśmy konkurs "Cudowna moc bukietów". W niedzielę 15 sierpnia, obok starego drewnianego kościółka w podkrakowskich Podstolicach, od rana do godz. 12 rejestrowane będą wiązanki Ziela. Będzie można posłuchać świetnego koncertu gdy jury oceniać będzie wiązanki wedle prostej zasady: mają składać się z ziół, kwiatów, kłosów zbóż i owoców naszych pól i ogrodów. I być piękne. Dla zwycięzców czeka mnóstwo atrakcyjnych nagród.

Lato w tym roku już chyba było. Pokraczne jakieś, niewydarzone, mieszało afrykańskie upały z pluchą, ulewami i nawałnicami. Francuzi mówią, że 15 sierpnia lato pęka. Włosi wracają z wakacji i świętują Ferragosto. W naszej części świata to letnie przesilenie było zazwyczaj łagodne. Dzień jest jeszcze długi, nikt nie myśli o jesieni, choć świętujemy Matkę Boską Zielną, którą Czesi nazywali Korzenną, Bawarczycy - Kwietną a Estończycy - Żytnią.

To święto zawsze pobudzało wyobraźnię. Pojawia się w poezji i malarstwie. Teologicznie ważne, ale też spektakularne, wonne, bajeczne i magiczne. Fascynowało, bo nikt obdarzony zmysłową wrażliwością nie mógł pozostać obojętnym wobec przepychu bukietów, feerii barw i zapachów. Teraz bukiety stopniały: jest ich mniej i są skromniejsze. Już nikt naręczy ziół nie szykuje. Już mniej zapachów i mniej barw. Zapomnieliśmy, co które zioło znaczy, do czego służy i jak się nazywa. Szkoda.

Bo w starym zwyczaju tkwi gigantyczny potencjał znaczeń. Kiedyś w każdym człowieku był zakodowany szacunek dla owoców pól, lasów, łąk i ogrodów. Dziś o tym nie myślimy. Śmiecimy, niszczymy, betonujemy, katujemy herbicydami. A przecież bez natury nie przetrwalibyśmy nawet jednego dnia.

Zbieranie ziół i kwiatów jest jak muzyka: łagodzi obyczaje, koi i uczy. Odkrywamy zapomniane rośliny, przypominamy sobie, że skromne polne kwiatki mogą być równie piękne, jak te szumne i dumne, sprowadzane do kwiaciarni z Kenii. Każdy się w takim botanicznym safari odnajdzie. Soliści mogą medytować, zwolennicy eskapad grupowych - świetnie bawić. A rodzinna wyprawa - jeśli na taką wybierzemy się z dziećmi - daje okazję do naturalnej lekcji przyrody. Wszyscy - szykując i święcąc bukiet Ziela - przywołujmy lato. Pomyślę też o mamie. I o odkryciu warszawskich naukowców.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz