05.05.2010
ON. Palikot.
Lektury opinii
Przed kilkoma dniami w "Rzeczpospolitej" ukazał się znakomity rysunek Andrzeja Krauzego. Kobieta mówi do znajomej o swym mężu: "Posypał głowę popiołem i nic, nienawidzi jak nienawidził". To niewątpliwie znakomity komentarz do tego, co zdarzyło się, co się zdarza w kilkanaście dni po zakończeniu w Polsce oficjalnej żałoby narodowej.
Ów żart(?) Krauzego uderzył mnie tym mocniej, że właśnie byłem w trakcie lektury książki "Janusz Palikot. Ja", obszernego wywiadu-rzeki, jaki z najsłynniejszym posłem PO przeprowadził Cezary Michalski. Książki, której lekturę zacząłem tuż przed 10 kwietnia, do której wróciłem już w innej rzeczywistości. Choć - czy naprawdę innej? Janusz Palikot, najzajadlejszy wróg braci Kaczyńskich, ze szczególnym uwzględnieniem śp. Prezydenta RP, zniknął co prawda chwilowo z życia publicznego, wątpię jednak, by posypał głowę popiołem... Jeśli nawet nakazałby mu to odruch zwykłej ludzkiej przyzwoitości, nie pozwoliłaby z pewnością zapiekłość, jaką w stosunku do "Kaczorów" przejawiał przez ostatnie lata. Widoczna także na kartach tej książki (konkrety, jako powszechnie znane, z litości dla posła Palikota pominę...).
Skądinąd byłoby ciekawe, gdyby Cezary Michalski błyskawicznie uzupełnił swój wywiad o jeszcze jeden rozdział, o to, co (jeżeli cokolwiek) zmieniło się w świadomości Janusza Palikota przez ostatnie tygodnie. Poseł PO przez całe lata uważał się za przywódcę "antykaczystowskiej" krucjaty, wyraziciela opinii sporej (może nawet przeważającej, a na pewno bardziej "rozumnej") części polskiego społeczeństwa. Ale to społeczeństwo po 10 kwietnia pokazało całkiem inną twarz. Już nie basującą Palikotowym wyskokom, a doceniającą wszystko to, co poseł PO przez długi czas tak bezlitośnie wyśmiewał. Wierność zasadom, uczciwość, patriotyzm, solidarność z małymi narodami (za którą w tak piękny sposób podziękował w dniu pogrzebu prezydent Gruzji Michaił Sakaaszwili), nawet pewną zwyczajność, dziś wielu tak wzruszającą, a widoczną ongiś w codziennych zachowaniach prezydenta i Jego małżonki. Tak, to naprawdę ciekawe, jak Janusz Palikot, tak chętnie powołujący się na swoją popularność, na akceptację swych poglądów ("Obawiałem się ludu, bo mógł się na mnie wkurzyć, a tymczasem zamiast tego, ten lud mnie wybiera i jest mną zaciekawiony") zachowa się w zmienionych realiach...
A owa akceptacja jest dla Palikota bardzo ważna. Od niej zależy wszystko, co dlań najważniejsze. Bo na kartach tej książki poseł PO nie ukrywa swoich marzeń, którym podporządkowuje wszystkie zachowania wierząc, że go do wyznaczonego celu doprowadzą. "Brutalnie powiem, że mam oczywiście inne ambicje, chcę władzy teraz i wiem, co umiałbym z nią zrobić" - mówi Michalskiemu. Jednak w zmienionej rzeczywistości droga, którą wybrał może się okazać ślepą uliczką. Tak oto przed 10 kwietnia Janusz Palikot diagnozował stan polskiego społeczeństwa: "Nie chce ono żadnych wielkich celów, tylko spokoju, chce się oddać konsumpcji, chce mieć na nią środki i wolny czas, to są marzenia ponowoczesnych społeczeństw, a polskie właśnie takim się stało". Dziś wiemy znów, że to nie wszystkim i nie zawsze wystarcza.
Polemizując z wieloma diagnozami Janusza Palikota, nie akceptując jego błazeństw i zwyczajnego chamstwa, nawet podśmiewając się w kułak z jego iście dziecinnego uwielbienia dla Donalda Tuska, nie sposób jednak odmówić mu widocznej także na kartach tej książki sporej dozy przenikliwości. Przejawiającej się na przykład w tezach na temat kształtu polskiego życia publicznego. "Polscy politycy przez lata, a komentatorzy do dziś, nie widzą, gdzie się dzieją najważniejsze dla polityki i gospodarki wydarzenia. Proszę zobaczyć hierarchie informacji w CNN i w polskiej telewizji, proszę zobaczyć, co jest na pierwszych stronach polskich dzienników, a co na jedynce "Financial Times" czy "New York Times". To są inne światy" - mówi Palikot. I ma rację - zapominając jednak o swoim udziale w takim ukształtowaniu polskiego życia publicznego.
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Rodzina Bosaków. Kwintesencja losu Żydów.
Nazywam się Józef Bosak. Urodziłem się 18 XI 1919 r. w Krakowie jako syn Leona i Estery Bosaków. -
14.05.2012
"Miękka siła" rządzi Europą
- Przeprowadzona niedawno w Krakowie debata miała odpowiedzieć na pytanie: kto rządzi dziś Europą? Zatem, kto rządzi strukturą polityczną określaną mianem Europy? -
07.05.2012
Starcie dwóch wizji we Francji
-
04.05.2012
Matura nie jest obiektywna
-
04.05.2012
Dwieście stron dziękczynienia
Facebook
GooglePlus
Wykop














Brak komentarzy
Dodaj komentarz