26.03.2010
Targowisko dobroczynności
Ks. Andrzej Augustyński CM*
Pomagać innym należy w sposób przemyślany. Potrzebna jest do tego wrażliwość matki czuwającej nad niemowlęciem, która usłyszy każdy szmer i zrozumie każdy sygnał. Ale równie nieodzowny jest rozsądek lekarza, który leczenie poprzedzi diagnozą i nie przepisze wszystkim aspiryny. Pomagać trzeba w sposób zorganizowany.
Jestem zwolennikiem instytucjonalnych form pomocy, w ten sposób można zdziałać więcej i ustrzec się osobistego uwikłania, od którego trudno uciec. Pomagać trzeba blisko i daleko od siebie. Blisko - to znaczy rodzinie, sąsiadom i przyjaciołom. Daleko - czyli za pośrednictwem organizacji, które w naszym imieniu i za nasze pieniądze pomogą wskazanym przez nas środowiskom. Szczególnie strzec się trzeba "pomagania" anonimowym osobom na ulicy. Takie pomaganie jest nieskuteczne, przynosi poważne i długotrwałe szkody. Darowane pieniądze są wydawane niezgodnie z deklarowanym przeznaczeniem. Obdarowany uczy się żyć na rachunek innych i pielęgnuje swoje słabości. Rośnie liczba oszukanych darczyńców, a w ślad za tym spada społeczne zaufanie. W pomaganiu innym należy skoncentrować się na efektach działania, a nie na swoim dobrym samopoczuciu. Liczy się głównie to, czy odbiorca naszej pomocy dokona oczekiwanej i trwałej zmiany w życiu.
Granie na sercu
Organizacje pozarządowe coraz częściej, wbrew swojej roli społecznej, skupiają się na formułowaniu apeli odwołujących się niemal wyłącznie do sfery emocjonalnej. Sfera rozumienia pozostaje niezagospodarowana. Zamiast tego organizuje się ckliwe festiwale w klimacie sztucznego ciepła brazylijskiej telenoweli. W przekazach na temat problemów społecznych dominuje skłonność do wywołania litości i współczucia. Dopuszcza się uproszczenia i niedopowiedzenia, epatuje nieszczęściem. Czarne barwy towarzyszące hospicyjnej pomocy dla dzieci mówią o ciężkiej terminalnej chorobie, jednak szczęśliwie wiele z nich pozostaje w długoterminowym leczeniu domowym niezagrożonych bezpośrednio utratą życia. Nie wspomina się, że na wielu bezdomnych wyczekują od dawna ich bliscy, a niejeden żebrak zgromadził całkiem pokaźne oszczędności.
Apelowanie do prostych uczuć stało się powszechnie stosowaną metodą pozyskania darczyńcy. To, co powinno być zaledwie punktem wyjścia staje się celem samym w sobie. Porusza się nasze serca bez angażowania naszych umysłów. Emocjonalnie pobudzonych wzywa się do wpłaty na rachunek, a wysokość kwoty weryfikuje skuteczność nadawcy apelu o pomoc. Po tym następuje seria umizgów pod adresem sponsora. Bywa, że nagradza się go za działanie odruchowe i pozbawione głębszego zaangażowania. Zgodnie z tą filozofią każdy, kto przyłącza się do takiej akcji (czytaj: przekazuje pieniądze) zapewnia sobie miejsce wśród tej lepszej, bo wrażliwej części społeczeństwa. Ci zaś, którzy przed podjęciem decyzji o udzieleniu wsparcia wymagają starannie przygotowanych informacji, zostają zaliczeni do aspołecznych egoistów. Podstawowym prawem każdego, kto ma pomóc innym, jest prawo do rozumienia. Granie na emocjach z pominięciem znaczących dla problemu treści jest brakiem respektu wobec tego prawa.
Jak powszechnie wiadomo, emocje odgrywają wielką rolę zarówno w naszym życiu osobistym, jak i społecznym. Bez nich świat blednie i traci na znaczeniu. Dawno odkryli to specjaliści od reklamy. Ponieważ markowe produkty nabywamy głównie z powodów wykraczających poza racjonalne myślenie, dlatego właśnie nasze emocje stały się ich celem. Kupujemy dobra konsumpcyjne w akcie wyrażenia aprobaty dla samych siebie i spełnienia naszych aspiracji. Stąd nawet reklamy artykułów codziennego użytku w sposób groteskowy odwołują się do naszego poczucia wartości. Podobnymi prawami rządzi się świat polityki. Emocje to jednak wyjątkowo podatna na zmianę strona naszej natury. Zgromadzone przez pokolenia doświadczenie poucza, że miłość od nienawiści czasem może dzielić tylko krok. To zdarza się zarówno w życiu indywidualnym, jak i zbiorowym. Nieraz wielkie emocje pozbawione towarzystwa rozumu były przyczyną nieszczęść na masową skalę. Tak rodziły się krwawe reżimy i ginęły miliony ludzi.
Promocja pożera misję
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- następna »
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (17)
Wydrukuj
Wyślij link
-
21.05.2012
Rodzina Bosaków. Kwintesencja losu Żydów.
Nazywam się Józef Bosak. Urodziłem się 18 XI 1919 r. w Krakowie jako syn Leona i Estery Bosaków. -
14.05.2012
"Miękka siła" rządzi Europą
- Przeprowadzona niedawno w Krakowie debata miała odpowiedzieć na pytanie: kto rządzi dziś Europą? Zatem, kto rządzi strukturą polityczną określaną mianem Europy? -
07.05.2012
Starcie dwóch wizji we Francji
-
04.05.2012
Matura nie jest obiektywna
-
04.05.2012
Dwieście stron dziękczynienia
Facebook
GooglePlus
Wykop
















K.
2010-04-19 13:56:31
Ciekawy rzetelny tekst...dobrze widzieć, że ktoś nie ulega ogólnej atmosferze wokół pomagania, nie wchodzi w ochy i achy a traktuje to jak poważne zadanie - tym właśnie jest wychowywanie.
Odpowiedz »
księgowy
2010-04-14 18:04:23
A ja mam przekonanie, że najłatwiej rozliczyć pieniądze. Zawsze znajdzie się cel i przeznaczenie. A księgowi sprytnie zaksięgują... Najtrudniej osiągać efekty i z nich się rozliczyć. Nawet największe organizacje obok "epatowania nieszczęściem" mówią: wszystko mamy rozliczone. A ja wtedy myślę: pokażcie efekty, takie na lata... Jeszcze nic o tym nie słyszałem.
Odpowiedz »
Maciej
2010-04-12 17:52:24
Organizacje pozarządowe z powodzeniem działają w Polsce już od wielu lat. Czemu nie wesprzeć ich działań? 1% podatku to tak nie wiele, a dla danej organizacji to tak dużo..To chyba dobrze, ze w Polsce rozwija się poczucie solidaryzmu społecznego, to dobry znak, pójście w kierunku społeczeństwa obywatelskiego. Każdy z nas może wybrać jakąkolwiek instytucję i wesprzeć jej działalność. Trzeba pomyśleć o tym, że może zdarzyć się tak, że kiedyś to my będziemy potrzebować pomocy właśnie którejś z tych organizacji. Warto o tym pomyśleć.
Odpowiedz »
Ada
2010-04-12 17:41:48
Sadzę,że oddanie 1% to słuszna inicjatywa. Trzeba tylko wiedzieć jak mądrze do tego podejść. Wybranie pierwszej lepszej organizacji nie jest dobrym pomysłem.. Warto bardziej zorientować się w działalności danej organizacji i mieć konkretne informacje na jej temat, a w szczególności na temat przeznaczenia pieniędzy z owego 1%
Odpowiedz »
sebas
2010-04-06 20:27:08
Nie sposób zgodzić się ze wszystkim w tym tekście (narzekanie np. na coraz większą rolę PR-u jest mocno spóźnione), ale jedna wspomniana sprawa jest bezsprzeczna - używanie do reklamy organizacji społecznych wizerunku ich podopiecznych, w taki sposób aby wzbudzali litość, jest faktycznie wstrętne.
Odpowiedz »
winieta
2010-04-09 14:42:54
Zgadzam się: używanie podopiecznych, a szczególnie niepełnosprawnych do marketingu jest wyjątkowo odrażające. Ale przecież nie mniej ohydne jest manipulowanie innymi ludźmi w sposób absolutnie cyniczny wraz z unikaniem informowania o efektach działalności organizacji. Każda z nich stawia sobie cele statutowe. Ma więc rozliczyć się z ich realizacji. To nawet ważniejsze od rozliczenia się z pieniędzy. Każde pieniądze można roliczyć. Ja żądam efektów a nie wzruszeń. Wzruszeń dostarcza mi teściowa...
Odpowiedz »
Lego99 Lego99
2010-03-30 15:25:51
Mocny tekst, który powinien przeczytać każdy, komu tematyka pomocy potrzebującym, a w szczególności pomocy finansowej, nie jest obca. Pomagać innym trzeba, ale mądrze. I słuszność ma Ks. Andrzej mówiąc, że nieprzemyślana pomoc niekiedy może pielęgnować patologie. Tutaj sprawdza się powiedzenie, że potrzebującemu pomocy trzeba dać wędkę, nie rybę. I tak właśnie działa Siemacha, tworząc miejsca, gdzie młodzież ma możliwość rozwijania swoich zainteresowań i spędzania czasu w sensowny i pożyteczny sposób. Bez ckliwości, użalania się, ciągłego powtarzania „tacy biedni jesteście, trzeba wam pomóc”… W tekście dostało się tym, którzy przekazując pieniądze, jednocześnie myślą: zrobiłem swoje, teraz dajcie mi już spokój… I tym, którzy te pieniądze biorą i zużywają na inne cele, niż pomoc. Na takie słowa krytyki nie każdy może sobie pozwolić, ale Ksiądz Andrzej Augustyński na pewno. Bo dokładnie wie o czym mówi, bo wiele zrobił i robi, wielu pomógł i pomaga. Bez ckliwości i ciągłego powtarzania: ”tacy biedni jesteście…”
Odpowiedz »
Mateo
2010-03-28 13:47:18
Pomoc jest zawsze potrzebna. Pomagać się powinno zawsze bo pomoc drugiej osobie to to uczynek. Nie wielu ludzi stać na pomoc innym bo myślą ze pomoc jest zła a prawda jest inna. na ten cały artykuł na suwa mi mi się pewien cytat : "Bądź dla innych pomocą w trudnej godzinie i pocieszaj sercem, aż smutek minie. Dla smutnych bądź słońcem, dla głodnych bądź chlebem, dla spotkanych bądź radością"
Odpowiedz »
ben
2010-03-27 01:38:54
Rozumiem, że można być oburzonym na przybywanie ludzi w działach PR czy marketingu organizacji społecznych, ale to jest naturalna kolej rzeczy. Taka sama profesjonalizacja promocji jak w każdej innej dziedzinie. Zapytałbym nawet, czy tak nie jest lepiej? Przecież wszystkie te proste, czy prostacko budzone najprymitywniejsze emocje, żerowanie na litości to jest moim zdaniem efekt braku profesjonalizmu organizacji społecznych. Nie mają pomysłów na reklamę więc łapią darczyńców na nieszczęścia, czy co najwyżej znane twarze. Z niewielkimi wyjątkami totalny brak kreatywności!! Ale myślę, że to się bezie zmieniać. Pracuję od kilkunastu lat w agencji reklamowej i widzę jak ludzie uczą się, że dobrej kampanii nie zrobi się bez pomocy zawodowców.
Odpowiedz »
gosc
2010-04-02 14:27:01
A ja uważam że to jest również wina odbiorców którzy pozwalają sobą manipulować i chcą by grano im na emocjach, bo wtedy mają poczucie, że wykonali większe dobro
Odpowiedz »
do_bena
2010-03-27 14:08:33
Profesjonalizm mówisz... Najlepszy polski tygodnik chyba w styczniu napisał tekst o tym jak niektóre organizacje biznesowo żyją z jednego procenta. Nazywało się to "Przekręty z procentem" czy jakoś tak. W tekście była mowa m.in. o jednej z fundacji działającej w edukacji. Po tekście nie pojawiły się z tego co pamiętam sprostowania, polemiki itp. Pojawiły się za to reklamy tej fundacji w tym tygodniku. Całostronicowe i na rozkładówce. Tydzień w tydzień. Do dziś wydali lekko licząc kilkaset tysięcy złotych, a wygląda na to, że tak będą się ogłaszać do końca kwietnia. Nawet operatorzy telefonii komórkowej czy dealerzy samochodów się tak nie promują. Totalnie, bez ceregieli i profesjonalnie zagłuszyli przekaz jaki niósł tamten tekst w ich sprawie, choć nawet nie byli jego głównym bohaterem. Profesjonalizm za społeczną kasę. Tak to ma wyglądać?
Odpowiedz »
mieszczanin
2010-03-26 17:54:59
Oby tak dalej z rozwojem "siemachy". Aby się ośrodki szerzyły i przybywały razem z ludźmi. Ale by w żadnym z placówek nie zgasł ten rodzinny klimat.
Odpowiedz »
sol
2010-03-26 15:51:11
Oby było więcej takich wychowawców jak ks. Andrzej i jego współpracownicy. Nie tylko dobrych wujków, ale także prawdziwych przewodników i nauczycieli. Znam Siemachę i wiem, że dzieciaki mają tam nie tylko opiekę, ale też możliwości rozwoju. Dzięki temu wyrastają na mądrych, zaradnych i odpowiedzialnych ludzi. I to jest chyba najważniejsze.
Odpowiedz »
malkontent
2010-03-26 10:29:26
Pomoc społeczna staje się dla wielu biznesem jak każdy inny. Często bardzo intratnym biznesem. Opłaca się raz do roku zainwestować setki tysięcy złotych w kampanię kiedy można wyciągnąć miliony. Jeżeli szybko, prawnie nie zostaną wprowadzone ograniczenia wydawania pieniędzy z 1 procenta to w ciągu najbliższych lat nastąpi wysyp skandali finansowych związanych z organizacjami korzystającymi z 1 procenta. Piszę wysyp, ale myślę że wystarczą dwie, trzy głośne sprawy, żeby ludzie którzy teraz z roku na rok przekazują coraz więcej pieniędzy na organizacje pozarządowe przestali płacić w ogóle. Jeżeli ludzkie zaufanie do idei transplantacji rozpadło się po jednej durnej wypowiedź Ziobry to co się stanie z ideą wspierania innych kiedy się okaże że głośne organizacje A, B czy C dużo sprawniej od pomocy radzą sobie z pomnażaniem zysków "firmy" i pensji swoich zarządów. Dlatego potrzebny jest oficjalny zakaz wydawania wpływów z 1 procenta na reklamę, pensje, koszty administracyjne itp. I do tego pełna informacja o skali pomocy udzielanej przez konkretne organizacje. Nie o liczbie inwestycji, zakupów itp. ale o tym ile pieniędzy jest wydawane na rzeczywistą codzienną pomoc. Jeśli nie pójdziemy w tym kierunku będą afery, a potem latami będziemy od nowa uczyć się zaufania do organizacji pozarządowych. W tym czasie najbardziej po głowie dostaną ci, którzy zawsze są na końcu tego łańcucha - ludzie, którzy korzystają ze wsparcia.
Odpowiedz »
Pani Ema
2010-04-01 02:18:50
dlatego warto się przyjrzeć komu przekazuje się jeden procent - fajnie jeśli organizacja podaje ile kasy i na co wydała. A Siemacha np. działa w tym zakresie jawnie - cała kasa poszła w zeszłym roku na remont jednego z ośrodków - można przeczytać na stronie www.siemacha.org
Odpowiedz »
obywatel
2010-03-26 14:02:34
Dużo racji w tym co piszesz -"malkontent" - jest. Zapewne może wyjść taki problem, ale nie trzeba z góry zakładać, że pieniądze zostaną wykorzystane źle. Przekazując 1% trzeba wybrać zaufaną fundację, stowarzyszenie które działa już od kilku lat i nie kryje na co wydaje 1% i przede wszystkim czy pomaga wielu osobom. A w kraju takich organizacji pozarządowych jest ogromna ilość co z jednej strony jest dobre a z drugiej złe. Ale trzeba pamiętać, że warto pomagać. I zgadzam się w pełni ze słowami autora tekstu Ks. Augustyńskiego
Odpowiedz »
jestem_za_a_nawet_przeciw
2010-03-30 10:27:27
Mogę się śmiało zgodzić z jednym i drugim z Was :) I niestety nie mogę też zapomnieć, że gdy Ziobro "zagrał monolog życia" to liczba przeszczepów nie spadła tylko w tym szpitalu, czy nawet w tym mieście gdzie pracował doktor G., ale wszędzie. Analogicznie - jest spora szansa, że jedna afera, czy skandal finansowy przyklei się i do rzetelnych, i do kiepskich organizacji. A zapobiec temu można tylko przez takie zmiany w systemie/prawie, które wyeliminują robiących dziś biznes pod przykrywką działań społecznych. Tylko, po pierwsze, kto ma wymyślić zmiany zasad i wyjść z taką inicjatywą, a po drugie kogo ze stanowiących prawo to zainteresuje? Drogie NGO - potrzebujecie wspólnej inicjatywy, prawnego wsparcia z najwyższej półki i dobrego lobbingu :)
Odpowiedz »
Dodaj komentarz