12.03.2010

"Wyzwoliciele" i "terroryści"

Krakowski Oddział IPN i "Dziennik Polski" przypominają

Po co Sowieci aresztowali "szesnastu"? Jak było możliwe, że konspiracyjni przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego uwierzyli w gwarancje bezpieczeństwa Sowietów, którzy wielokrotnie wykazali się wiarołomnością? Czym naprawdę były wydarzenia z końca marca 1945?

Zerwanie stosunków

Od początku 1943 roku Stalin prowadził nowy etap polityki wobec Polski. Zwycięstwo pod Stalingradem otwierało perspektywę marszu Sowietów na zachód. Emigracyjne i podziemne struktury Rzeczypospolitej Polskiej - uznawane na świecie i będące integralną częścią koalicji antyniemieckiej - w sposób oczywisty krępowałyby swobodę sowieckiej polityki imperialnej na ziemiach polskich. Dlatego Stalin rozpoczął przygotowania do budowy własnego państwa na ziemiach polskich. Najpierw kazał stworzyć rzekomo reprezentatywne dla Polaków w ZSRR instytucje polityczne. Nazwę dla Związku Patriotów Polskich wymyślił osobiście. Następnie pod egidą ZPP rozpoczęto przygotowania do budowy armii Berlinga.

Ostateczny moment utworzenia jednostek miało wyznaczyć przerwanie stosunków dyplomatycznych z Rzeczpospolitą Polską, co stało się 25 kwietnia 1943 roku. Od tego momentu Sowieci rozpoczęli rozbijanie legalnych struktur RP. W latach 1944-1945 siła i przemoc Armii Czerwonej miały zapewnić likwidację struktur Rzeczypospolitej Polskiej w kraju. Misterna ekwilibrystyka dyplomatyczna miała spowodować eliminację struktur tej samej Rzeczypospolitej Polskiej z areny międzynarodowej. Celem było zastąpienie jej stalinowskim tworem, makiawelicznie posługującym się tą samą nazwą: "Rzeczpospolita Polska".

Kłamstwa założycielskie

Decydującą fazę tej polityki Stalin rozpoczął w czerwcu i lipcu 1944 roku, podejmując decyzje o utworzeniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Był zdecydowany, aby na forum międzynarodowym lansować go nie tylko jako ciało rzekomo reprezentatywne dla Polaków, ale wręcz jako jedyny organ władzy. "Nie znaleźliśmy w Polsce innych sił zdolnych do utworzenia polskiej administracji. Te tak zwane podziemne organizacje, kierowane przez polski rząd w Londynie, okazały się efemerydami pozbawionymi wpływów" - z tupetem pisał 23 lipca do Roosevelta.

Powstanie Warszawskie i medialna nośność tego wydarzenia popsuła mu szyki. Wolny świat z rosnącym zainteresowaniem komentował wielotygodniowe walki słabo uzbrojonych powstańców z potęgą Hitlera (a przy okazji sowiecką bezczynność nad Wisłą). W wyzwolonych dzielnicach Warszawy, w warunkach wojennych ale w sposób jawny, zaczęła funkcjonować owa "nieistniejąca" Rzeczpospolita Polska. Państwo, które było jawnym zaprzeczeniem propagandowych kłamstw Stalina i PKWN.

Po powstaniu, nie mogąc już negować istnienia sił zbrojnych i państwowej konspiracji w kraju, Stalin skupił się na ich deprecjonowaniu. Przemilczając sowieckie zbrodnie i operacje NKWD dokonywane na zajętych obszarach Polski, w korespondencji z Zachodem o żołnierzach Armii Krajowej pisał jako o "aresztowanych w Polsce terrorystach - podziemnych agentach polskiego rządu emigracyjnego", którzy "prowadzą zbrodniczą walkę z wojskami radzieckimi, które wyzwalają Polskę, i bezpośrednio wspierają naszych wrogów [Niemców], których w istocie są sojusznikami". Cynicznie kłamał, że "Polski Komitet Narodowy osiągnął poważne sukcesy w umacnianiu państwa polskiego i rządowego aparatu władzy". W innym gronie kilka tygodni wcześniej zirytowany zarzucał delegacji PKWN w Moskwie, że wprowadzili "i siebie, i jego w błąd przy ocenie sił przeciwnika", czyli AK. Stalin bez ogródek piętnował słabość polskich komunistów: "Jak patrzę na waszą pracę, to [widzę, że] - gdyby nie było Armii Czerwonej - przez tydzień Was nie byłoby". Widzieli to także przysłani do Polski funkcjonariusze realizujący stalinowską politykę: "AK było organizacją bardzo prężną, świetnie zorganizowaną i powszechną. AK istniało wszędzie, we wszystkich miastach, gminach i gromadach. [...] W zasadzie AK było wszędzie" - przyznawał kilkanaście lat później Józef Czaplicki, jeden z tych, którzy w MBP odpowiadali za walkę z podziemiem.

Obietnica wyborów

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz