08.12.2009

Supernowoczesnym eurocopterem na ratunek Małopolanom

Kraków

Fot. Anna Kaczmarz

RATOWNICTWO. Najciężej chorzy Małopolanie mają od wczoraj większe szanse na ratunek: w Balicach na wezwanie czeka supernowoczesny śmigłowiec EC 135, tzw. eurocopter.

Maszyna jest jedną z 23 zamówionych przez resort zdrowia dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wszystkie, zgodnie z kontraktem zawartym z firmą Eurocopter, mają zostać dostarczone do Polski do końca przyszłego roku.

Na płycie lotniska wojskowego w Balicach "małopolska" maszyna wylądowała wczoraj rano. Marek Haber, wiceminister zdrowia, podkreślił, że wymiana wysłużonych, niezbyt nowoczesnych śmigłowców Mi-2, to efekt pracy kilku kolejnych ministrów zdrowia.

W Polsce do niedawna nie było ani jednego pilota, który potrafiłby obsługiwać nowe maszyny, a potrzeba ich blisko 80. Niezbędne kursy - część szkolenia odbywa się w Niemczech - najwcześniej ukończyli krakowscy piloci: dlatego Kraków jest pierwszym miastem w Polsce, w którym nowoczesne śmigłowce będą latać po pacjentów.

Krakowskim sukcesem jest także projekt kabiny medycznej eurocoptera. Szefem projektu jest dr Zbigniew Żyła, krakowianin, zastępca dyrektora do spraw medycznych LPR. Jego zespół szczegółowo przeanalizował 40 tysięcy dotychczas wykonanych misji ratowniczych LPR i wyodrębnił najbardziej krytyczne sytuacje dla pacjenta. - W efekcie - jak podkreśla Robert Gałązkowski, dyrektor LPR - kabina medyczna EC 135 jest uważana za najnowocześniejszą na świecie.

Głównym problemem jest dziś brak zaplecza dla śmigłowca. Krakowski oddział LPR dysponuje przestarzałymi obiektami na Lotnisku Wojskowym w Balicach. Stanisław Kracik, wojewoda małopolski wyraził nadzieję, że zgodnie z deklaracjami szefostwa Ministerstwa Obrony Narodowej na lotnisku zostanie wydzielony obszar, na którym powstaną obiekty Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wojewoda ma nadzieję, że nowa baza zostanie otwarta najdalej za trzy lata.

Ksiądz prałat Henryk Błaszczyk, kapelan ratownictwa medycznego, poświęcając nową maszynę, wspomniał pilotów LPR, którzy zginęli w trakcie służby, ratując życie innych.

(DSF)

Rozmowa. Z pilotem Wojciechem Wiejakiem o nowym śmigłowcu.

Od kiedy pracuje Pan w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym?

- Na śmigłowcu latam od 1982 r.

Co pacjent zyska dzięki zastąpieniu Mi-2 EC 135?

- Sporo. Nowa maszyna, która jest o połowę lżejsza od starego śmigłowca, doleci do chorego znacznie szybciej, bo bez problemu rozwija prędkość min. 260 km na godzinę. Bez uzupełniania paliwa przeleci aż 500 km, co może przełożyć się na uratowanie ludzkiego życia. Wyposażona jest m.in. w system automatycznej stabilizacji, który łagodzi skutki np. turbulencji.

Gdzie eurocopter może wylądować?

- Prawie wszędzie. Na górskim zboczu, na polanie... Blisko niemal każdego miejsca, w którym czeka ma pomoc ciężko chory pacjent.

Dorota Stec-Fus

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz