18.01.2012

Stos odpadów znikł

KONTROWERSJE. Nie ma już hałdy worków z groźnymi odpadami medycznymi na terenie spalarni Zakładów Sanitarnych przy ul. Dymarki w Krakowie

Inspektorzy WIOŚ nie stwierdzili zagrożenia dla środowiska FOT. ANNA KACZMARZ

Sto pięćdziesiąt ton niebezpiecznych odpadów, m.in. igieł, strzykawek, bandaży - a według dziennikarzy "Uwagi!", którzy w poniedziałek na antenie TVN ujawnili skandal, także części ciał ludzkich wyciętych podczas operacji - składowano na hałdzie pod wiatą bezpośrednio na betonowym podłożu. A powinno się w zamkniętych pojemnikach (one też tam były, lecz częściowo pootwierane) lub chłodni.

Prawo mówi też, że odpady zakaźne powinny być zutylizowane niezwłocznie. Nie były...

Taki stan rzeczy można było obserwować pod koniec ub. roku. Po interwencji mieszkańców i dziennikarzy zakład skontrolowali inspektorzy ochrony środowiska i sanitarni. Jak poinformowała Barbara Żuk, zastępca naczelnika wydziału inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie, z ustaleń inspektoratu wynika, że odpadów rzeczywiście było za dużo; zalegały na terenie zakładu w nadmiarze od listopada do grudnia 2011 r., a jego kierownictwo tłumaczyło to m.in. nieprzewidzianymi awariami spalarni w tamtym okresie i wydłużającymi się pracami modernizacyjnymi, które miały na celu zwiększenie mocy przerobowych instalacji, więc w celu ich sprawdzenia trzeba było zabezpieczyć większe partii odpadów.

Stwierdzono również inne nieprawidłowości, m.in. prowadzenie spalania bez monitoringu emisji zanieczyszczeń i utylizację odpadów pochodzących spoza Małopolski, czego zabrania Ustawa o odpadach (w zakładzie znaleziono zakaźne odpady z Łódzkiego i Świętokrzyskiego).

Posypały się mandaty i pouczenia. WIOŚ nie stwierdził jednak zagrożenia dla środowiska.

Tydzień temu zakład poinformował WIOŚ, że odpady zostały zutylizowane.

Zakłady Sanitarne odbierają odpady niebezpieczne m.in. ze szpitali, klinik, przychodni, gabinetów weterynaryjnych i stomatologicznych, aptek itp. WIOŚ prowadzi w nim kontrole raz do roku; ostatnio - latem 2011 r.

Szkodliwego wpływu hałdy na otoczenie zakładu nie stwierdził również sanepid. - Przechowywanie odpadów medycznych w ten sposób na pewno źle wpływa na sytuację epidemiologiczną, ale w tym przypadku zagrożenie było tylko potencjalne - mówi Adam Jędrzejczyk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. - Nie stwierdziliśmy obecności ani śladów gryzoni, które mogłyby roznosić zarazki; nie mieliśmy także żadnych niepokojących sygnałów o zachorowaniach od mieszkańców.

Ponieważ na kontakt ze źle składowanymi groźnymi odpadami narażeni byli pracownicy, sanepid skieruje do sądu wniosek o ukaranie pracodawcy.

Mimo obietnic, nikt z Zakładów Sanitarnych nie skontaktował się wczoraj z nami, by odpowiedzieć na pytania dotyczące sprawy.

Piotr Subik

piotr.subik@dziennik.krakow.pl

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

zdumiony
2012-01-18 20:28:28

Szczury można spotkać na Rynku Głównym, koło dworca, na Placu im. Regana i innych miejscach, ale nie koło spalarni, gdzie są rozsypane szczątki ludzkie i pełno jest krwi: "Nie stwierdziliśmy obecności ani śladów gryzoni, które mogłyby roznosić zarazki; nie mieliśmy także żadnych niepokojących sygnałów o zachorowaniach od mieszkańców". Takie mamy mądre gryzonie.

Odpowiedz »

ciekawy ?
2012-01-18 16:22:15

A gdzie jest pan prezydent miasta krakowa ? I po co ten czlowiek jest na tym stanowisku ? I kiedy mu mozna dac wypowiedzenie z tej z tej pracy ?? I kto sie moze tym zajac ?? Aby jak najpredzej !!

Odpowiedz »

lk
2012-01-18 09:30:27

W Nowej hucie wszystko jest dopuszczalne.Gdyby nie interwencja "Uwagi"hałdy odpadów dalej by sobie leżały,dopiero jakby doszło do zatrucia środowiska Pan Adam Jędrzejczyk znalazłby sobie inne wytłumaczenie. Dziennik Polski jest jedyną gazetą która poruszyła temat tego druzgocącego dla mieszkańców Nowej Huty reportażu. W pobliżu ma powstać spalarnia śmieci już można sobie wyobrazić co sie będzie działo za milczącym pozwoleniem WIOŚ

Odpowiedz »

Dodaj komentarz